-

betacool

Dlaczego powstała Gdynia, a Feliks Młynarski nie został Sorosem.

makulektura.pl

 

Dlaczego powstała Gdynia, a Feliks Młynarski nie został Sorosem.

 

Makulektura nr 42

 

Feliks Młynarski, Wspomnienia, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1971

 

Ten tekst na pierwszy rzut oka w żaden sposób nie łączy się z cyklem o Wielkim Proletariacie, ani z cyklem o „Królobójcach”. Te pozory jeszcze przez jakiś czas nie będą rozwiane. Potraktujcie więc go jako „wrzutkę” lub tematyczny skok w bok.

Jest też drugi ważny powód, który sprawił, że zdecydowałem się już teraz na napisanie tego tekstu. Otóż nie dalej jak kilka dni temu (zanim relacje polsko-izraelskie zawładnęły ekranem telewizora), jednym okiem i uchem śledziłem wiadomości na TVP 1. Dowiedziałem się z nich, że premier Morawiecki zbuduje Centralny Port Komunikacyjny i że jest to przedsięwzięcie, którego skalę można porównać z budową Gdyni prze Eugeniusza Kwiatkowskiego. Ponieważ całkiem niedawno czytałem kolejną dość starą już książkę i ponieważ poznałem z niej nieco inna wersję dotyczącą początków portu w Gdyni, postanowiłem, że się tą wiedzą z Wami podzielę.

Wydanie, o którym tu dziś napiszę to 550 stronicowe wspomnienia wybitnego znawcy finansów. Jednostki wybitne mają to do siebie, że potrafią się wybić niezależnie od okoliczności i od panującego systemu, a więc bez względu na to, czy rządzą ludzie Marszałka Piłsudskiego, generalnego gubernatora Franka, czy generalissimusa Stalina. Dobrzy fachowcy są po prostu potrzebni każdej władzy. Feliks Młynarski napisał o tym krótko i treściwie:

„Pełniąc służbę na różnych posterunkach, pełniłem ją zawsze w miarę sił i zdolności, ale nie miałem ambicji politycznych. Moją jedyną ambicją życiową była i pozostała filozofia”.

Co najmniej jedną osobę radzącą sobie świetnie w paru całkowicie odmiennych systemach poznaliśmy z coryllusowej baśni „Socjalizm i śmierć”. Owym systemowym "omnibusem" był Wincenty Jastrzębski. Do jego „Wspomnień” jeszcze tu kiedyś wrócimy, ale dzisiaj bliżej przyjrzymy się fragmentom reminescencji wydanych w tej samej serii, co wynurzenia Jastrzębskiego, spisanych przez rekina lokalnej bankowości.

Wiem, że sfera zarządzania pieniędzmi, negocjowania międzynarodowych pożyczek, ustalania marż, warunków, odsetek jest dla wielu z Nas tym, czymś naprawdę frapującym i zapewniam, że od zaaplikowanej porcji tego zafrapowania nie raz podczas tej lektury jeżył mi się włos i nie opadał przy bardzo długich fragmentach tej opowieści. Więc jak ktoś chce przez jakiś czas chodzić tak prostacko zaczesany, to oczywiście zapraszam:

https://allegro.pl/feliks-mlynarski-wspomnienia-i7433220016.html

Natomiast tym wszystkim, którym w tej fryzurze nie do twarzy, sprzedam opowieść Młynarskiego o początkach Gdyni. Wersja którą przedstawia nam p. Feliks jest dość mało znana. Szczerze mówiąc próba jej odgrzebania w internecie przyniosła bardzo kiepskie rezultaty. Raz jeszcze więc przekonałem się o wyższości pożółkłych stron, nad informacjami pozyskiwanymi z chłodno święcących ekranów.

Otóż odzyskanie niepodległości, zastało Młynarskiego na stanowisku zastępcy Wydziału Emigracji w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej. Szybko okazało się, że nie była to fucha, przy pełnieniu której w 1919 roku można było pierdzieć w stołek:

„W pierwszych miesiącach 1919 r. zdawało się, że mój wydział nie będzie miał wiele pracy. Sezonowe wychodźstwo do Niemiec odpadło zupełnie. Z Ameryki należało oczekiwać silnej repatriacji zamiast dalszej emigracji. (…) Wbrew temu wyrosło nagle pilne zadanie. Ze wschodu z miesiąca na miesiąc zaczęły napływać fale emigrantów żydowskich. Przybywali różnymi drogami, przenikali przez każdą „dziurę” graniczną. Celem ich nie była Polska, lecz USA. Była to emigracja tranzytowa, którą należało się zaopiekować, aby nie musiała osadzić się na stale na naszej ziemi, wbrew swoim zamiarom i naszym interesom. Na szczęście w Ameryce powstała szybko bogata w środki i wpływy organizacja żydowska, pomagająca tym emigrantom. Przedstawiciele jej zjechali do Warszawy i zostali akredytowani Przy Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej".

Młynarski nieco rozczarowany faktem, że musi jednak dość dynamicznie działać, szybko nauczył się sztuki orientacji w obowiązujących uwarunkowaniach:

„Należało (…) liberalnie traktować zachodnie linie okrętowe, starające się o koncesję na werbunek pasażerów. Przeprowadziłem to szybko, w nadziei, że droga przez Gdańsk nie będzie przedstawiała trudności, wyjazd zaś do USA był ułatwiony, ponieważ władze amerykańskie uznawały karty identyczności, wystawiane przez wspomnianą wyżej organizację żydowską, jako substytut paszportów. Przejazd kolejami do portów zachodnich był droższy i komplikowały go trudności formalne na kilku granicach tranzytowych. Wyjazd przez Gdańsk uśmiechał się wszystkim jako najłatwiejszy i najtańszy”.

Okazało się jednak, że w Gdańsku zaczęto stosować szykany różnego rodzaju. Młynarski twierdzi, że żydowski komitet radził sobie z nimi dość „gładko i lepiej od naszych władz urzędowych”, ale jakieś problemy były. Niestety pan Feliks trochę się miga od ich detalicznego opisu:

„Kłopoty z emigracją tranzytową i szykany gdańskie nie stanowiły oczywiście wydarzeń zasługujących na to, by dużo o niech pisać. Jeżeli mimo to piszę, to dlatego, ponieważ związały się ze sprawą wielkiej wagi, jaka się wówczas narodziła i stopniowo była realizowana. Mam na myśli pierwszy projekt i późniejszą budowę portu w Gdyni”.

Otóż pionierem tego przedsięwzięcia był zdaniem Młynarskiego – Gabriel Chrzanowski – szef Wydziału Żeglugi w Ministerstwie Przemysłu i Handlu i jakiś nie zapamiętany z nazwiska wybitny fachowiec, który właśnie wrócił z zagranicy i został jego prawą ręką. Młynarski dzięki swoim „znacznym stosunkom i wpływom” uzyskał kredyty od rządu na budowę molo w Gdyni, z którego już wkrótce statki mogły zabierać pasażerów:

„Już w 1921 r. byłem świadkiem, jak od nowego mola odbijał statek „Gotland”, holenderski dziesięciotysięcznik, specjalnie przystosowany do przewozu emigrantów”.

Eksperyment z tymczasowym molo powstrzymał gdańskie szykany i pond 100 tysięcy żydowskich emigrantów popłynęło do USA zanim weszła tam w życie ustawa antyimigracyjna.

Młynarski kończy ten wątek nieco nostalgicznie:

„W miarę jak rosła Gdynia, znikała w pamięci ludzkiej geneza tego przedsięwzięcia. Zapomniano powoli o jego inicjatorach. Pamięć (…) Chrzanowskiego zachowała się o tyle, że jego imieniem słusznie nazwano w Gdyni jedną z ulic. Nie wiem, czy jest ulica jego doradcy. Nawet ja dzisiaj nie pamiętam jego nazwiska (…). Nie roszczę sobie oczywiście pretensji, aby mój skromny udział w genezie Gdyni zasługiwał na pamięć. Piszę natomiast o tej stronie ludzkiej wdzięczności, aby uczcić pamięć prawdziwych twórców Gdyni, którzy wiele w związku z tą swoją inicjatywą wycierpieli, a owocem sukcesu karmili się inni. Dzisiaj obaj nie żyją, ale jakiś sumienny historyk odgrzebie z niepamięci ich zasługę. Jestem o to spokojny”.

Jak widzimy akcja zakończyła się sukcesem, ale jakże mogłoby być inaczej, gdy dwa narody (Polacy i ten błyskawicznie zawiązany komitet żydowski) pracują wspólnie nad rozwiązaniem problemów jednego tylko narodu. Nieco gorzej przedstawiała się sytuacja, gdy narodów gotowych do współpracy nie było i gdy Polacy (w tym Młynarski) mieli się zająć problemami rodaków. Poczytajmy bo warto:

„Przybywali również uchodźcy z naszych ziem, których działania wojenne zmusiły do szukania schronienia na wschodzie (…) Cała ta masa kilkakrotnie przerastała masę żydowskiej emigracji tranzytowej. Nie dało się uniknąć niedociągnięć i nadużyć. Mnożyły się skargi i żale”.

Młynarski wysunął więc projekt utworzenia Urzędu Emigracyjnego, któremu zaczął dyrektorować. Warto ten fragment przeczytać uważnie, jest w nim bowiem zawarta kwintesencja tego, w jaki sposób można poradzić sobie w każdym urzędzie, w każdym systemie i w każdym fragmencie historii XX-wiecznej Polski:

„Stanowisko przyjąłem pod warunkiem, że warunkiem, że sprawy repatriacyjne, łączone z moim urzędem, będą leżeć w całkowitej kompetencji wicedyrektora (…). Minister uznał słuszność mego zastrzeżenia i otrzymałem specjalne pismo zwalniające mnie od odpowiedzialności za sprawy repatriacyjne. Bardzo przydało się to pismo w niedługim czasie, gdy z powodu niedociągnięć w opiece nad repatriacją, zaczęła się nagonka na nowy urząd i w związku z tym na moją osobę”.

Zabezpieczywszy się przed odpowiedzialnością za kończące się i bardzo kłopotliwe sprawy repatriacyjne, mogłem kontynuować moją pracę naukową, której od czasu przejścia do służby urzędniczej nie zaniedbywałem. Kierownictwo wydziałem emigracyjnym nie absorbowało całego mojego czasu”.

Jak widzimy, sprawy trudne wcale nie oznaczają, że są czasochłonne, czy zanadto absorbujące, zwłaszcza wtedy, gdy jest się odpowiednio „zabezpieczonym”...

Zapytacie dlaczego porównuje Młynarskiego do Sorosa. I jeden i drugi to finansista i jeden i drugi mieli do czynienia z obsługą „ruchów migracyjnych”. Feliks Młynarski nie dorobił się fortuny takiej jak Soros. Wprawdzie zabezpieczał swe środki bardzo profesjonalnie, ale spychacze historii zasypywały jego oszczędności i lokaty grubą warstwą gruzu, spod którego naprawdę niewiele dało się wydobyć. To także bardzo ciekawe wątki tych wspomnień, ale ich na razie nie ruszę.

Jeszcze raz polecam tę książkę gorąco (jest kilka nie za drogich egzemplarzy na allegro). Jeszcze nie raz będę się do niej odwoływał, bo Feliks Młynarski znał wiele ważnych spraw od podszewki i wielu ważnych przedsięwzięciach bankowych i finansowych uczestniczył (wystarczy zajrzeć do spisu treści, by poznać zakres jego działalności) ważne wyjazdy, ważne negocjacje, ważne pożyczki i ten walec historii, który toczy się i zgniata wielu, ale przeciez nie tych, którzy siedzą blisko zmieniających się co jakiś czas kierowców.

Wróćmy jeszcze do Żydów i do Gdyni. Próbując wygrzebać coś na ten temat, trafiłem na artykuł z „Wyborczej”. Jego autorem jest Michał Sikora, a jego tytuł to „Gdyńscy Żydzi”.

„Dziś wiadomo, że przed wojną w Gdyni zamieszkiwało ok. 5 proc. ludności żydowskiej, co stanowi ok. 6 tys. osób. Wiadomo też, że ok. 60 proc. gdyńskich lekarzy i adwokatów było Żydami. Gros Żydów pracowało w handlu - hurcie, spożywczym, w zaopatrzeniu statków, handlu owocami południowymi czy rybami (…).

Wprawdzie pierwsi Żydzi pojawili się w Gdyni tuż po I wojnie światowej, ale było ich niewielu, a rodzaj zarządu gminy powstał w naszym mieście dopiero w 1932 roku jako filia okręgowej gminy w Kartuzach. Władze powiatowe tej gminy mieściły się natomiast w Wejherowie...”

Pan Michał pisze jeszcze, że w przeddzień II wojny światowej Żydzi gdyńscy podobnie jak ich gdańscy pobratymcy zaczęli masowo emigrować na Zachód w obawie przed hitlerowcami.

Zapytacie jak masowy był to ruch. Odpowiedzi na to pytanie udziela Agnieszka Wróbel w książce „Żydzi w Gdyni w latach 1926-1939”.

„W roku 1935 na terenie Gdyni przebywało 3723 Żydów. W roku 1937 na terenie Gdyni przebywało 4897 Żydów. W roku 1939 na terenie Gdyni przebywało ich ok. 700 wedle Samuela Drucka”.

Prawda, że spadek liczebności robi wrażenie?

Jak widzimy po analiza ilościowa ludności zamieszkałej w wielkich portach może jednak na coś się przydać. A dramatycznie zmieniająca się statystyka mieszkańców, zwiastować coś równie dramatycznego. Miejmy nadzieję, że Centralny Port Komunikacyjny zwiastunem żadnych dramatów nie będzie.



tagi: żydzi  emigracja  gdynia  feliks młynarski 

betacool
30 czerwca 2018 23:17
50     2591    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bolek @betacool
1 lipca 2018 09:05

Bardzo fajna "wrzutka".

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
1 lipca 2018 09:14

Witam.

Fantastyczna notka. Pozostaje jeszcze do ustalenia źródło kłopotów tranzytu przez Gdańsk i czym był ów Wydział Emigracyjny w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. I tu trafiamy na Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przy Tymczasowej Radzie Stanu w Królestwie Polskim która była dekretowana przez Radę Regencyjną, a tę jak wiemy po banknotach (Piotera) zakładali Niemcy. I tak powstaje pytanie czemu Gdańsk robił jednak kłopoty w świetle późniejszego rządania korytarza.

Gratuluję i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
1 lipca 2018 09:15

Żadanie przez "ż" oczywiście :)

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
1 lipca 2018 09:20

No i w Wikipedii nie ma hasła Michał Łepmicki ale na szczęście Wikepedia to nie wszystko. Ciekawa biografia, nieprawdaż?

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
1 lipca 2018 09:26

Michał Łempicki, coś mi dzisiaj klawiatura nie funkcjonuje jak należy, albo piszę za szybko.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool
1 lipca 2018 09:28

Piękny wstęp do rozważań o roli portów w historii, zwłaszcza tych nowo wybudowanych. Może bez funkcji Gdyni, o której pisze Młynarski, nie byłoby międzynarodowego przyzwolenia na jej budowę.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @tomciob 1 lipca 2018 09:14
1 lipca 2018 11:39

Bo w Gdańsku ważniejsze od niemieckich były interesy angielskie.

Freie Stadt Danzig nie utrzymałoby się bez wsparcia Wielkiej Brytanii. Podziełoby los innych wolnych miast tego okresu - Kłajpedy (Memel) czy Triestu (Fiume). A jednak się utrzymało aż do 1939, kiedy to właśnie o to miasto wybuchła wojna światowa.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @betacool
1 lipca 2018 11:41

Wielkie dzięki za ciekawą notkę.

Dopiero w ostatnich latach zlikwidowano w Gdyni szyny prowadzące z obozu emigrantów tranzytowych na Grabówku do portu. Emigranci byli  przewożeni wagonami prosto do czekającego statku.

Po wojnie teren obozu zajęła jednostka wojskowa. Teraz - deweloperzy.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @betacool
1 lipca 2018 14:18

Gdynia, molo, operacja most, grom- takie tam skojarzenia.

Świetnie się czytało, dziękuję!

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit 1 lipca 2018 09:28
1 lipca 2018 15:14

Ja jestem przekonany, że opowieść Młynarskiego, to właśnie wskazanie właściwych mocodawców. Ciekawe, czy jakiś współczesny polityk wskaże w swoich pamiętnikach prawdziwych mocodawców Centralnego Portu Komunikacyjnego?

zaloguj się by móc komentować

betacool @tomciob 1 lipca 2018 09:26
1 lipca 2018 15:23

Łempicki nie pojawia się we wspomnieniach Młynarskiego, ani razu...

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
1 lipca 2018 16:33

A kto (był przełożonym Młynarskiego) pojawia się w tych wspomnieniach, a dokładniej w czyim rządzie pracował Młynarski w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej w 1919 roku, Jana Kucharzewskiego czy Ignacego Paderewskiego?

zaloguj się by móc komentować

Paris @sigma1830 1 lipca 2018 11:41
1 lipca 2018 18:05

Oooo... to samo dzis kAbinuja...

... tereny zlikwidowanego Okecia pSZeniesione pod Baranow zajma  zlodzieje-deweloperzy  !!!

zaloguj się by móc komentować

betacool @tomciob 1 lipca 2018 16:33
1 lipca 2018 18:08

On tak o tym pisze jakby nie miał żadnych ministrów nad sobą. Z tego co rozumiem karierę urzędniczą zaczął za rządów Paderewskiego, ale opisany w tekście powyżej Urząd Emigracyjny, któremu dyrektorował, stworzył na wyraźne swe rządanie poza strukturami MSW, które miało chrapkę na objęcie tej struktury.

Urząd trafił ostatecznie pod skrzydła ministra pracy i opieki społecznej. Niezwykle wpływowy był ten Młynarski.

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool 1 lipca 2018 15:14
1 lipca 2018 18:13

BRAVO... BRAVO...  i jeszcze raz  BRAVO  !!! 

... sa "skoki w bok"  warte skoku.  Jakze wiele spraw ulozylo mi sie wreszcie  !!!...  w SPOJNA  calosc... ile odpowiedzi mi sie dzisiaj pojawilo...  ten sukces  "naszej niepodleglosci"... i ten  TRAKTAT  RYSKI... wreszcie ta historia sprzed 100 lat zaczyna byc logiczna... i bardzo kompatybilna z tym czego jestesmy swiadkami teraz...

... historia zatoczyla kolo i sie powtarza...

... dzieki piekne za ten  GENIALNY  wpis  !!!

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool 1 lipca 2018 18:08
1 lipca 2018 18:58

"Rządanie" - bo to było żądanie skierowane do rządu.

P.s. Trzeba się jakoś ratować.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @betacool
1 lipca 2018 20:26

Tym niemniej założenie, że Gdynia powstała, bo jakieś biedne sowieckie Żydki  potrzebowały skądś wystartować na Zachód - wydaje mi się solidnym nadużyciem.  Gdynia powstała, bo Gdańsk blokował jakiekolwiek polski eksport. Szczególnie węgla.

zaloguj się by móc komentować

betacool @sigma1830 1 lipca 2018 20:26
1 lipca 2018 21:09

Wystarczy porównać kiedy w Gdyni na statki zaczęto pakować ludzi, a kiedy węgiel.

Poza tym wyjechali ci, którzy dostali karty identyfikacyjne od akerdytowanej przy polskim rządzie żydowskiej organizacji. Obawiam się, że będzie nam trudno poznać kryteria doboru 100 tysięcy wybrańców, których nie objęła amerykańska ustawa antyimigracyjna. Myślę, że jednym z kryteriów mogło być to, ile ktoś był skłonny zapłacić za "identyfikator".

zaloguj się by móc komentować

betacool @sigma1830 1 lipca 2018 20:26
1 lipca 2018 21:31

Takie małe uzupełnienie. Mam też ciekawą książeczkę z międzywojnia, wydaną przez polskiego inżyniera na swój własny koszt, traktującą o eksporcie polskiego węgla. Może uda mi się ją odgrzebać. Z tego co pamiętam bardzo ciekawa, taka mnie więcej jak pomysły Kunickiego suflowane Dyzmie. Tyle, że chyba w tym przypadku "Dyzma" miał łeb odporniejszy na wiedzę.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @betacool
2 lipca 2018 09:24

Szczena opada. Dziękuję, będę miał oko na ten temat.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @betacool 1 lipca 2018 21:09
2 lipca 2018 10:28

W "Listach" Makuszyńskiego chyba z 1921 jest felieton z Sopotu, gdzie narzeka na chmarę  bardzo bogatych Żydów, którzy po ucieczce z Sowietów  osiedli tam i udają Polaków psując nam swoim chamskim zachowaniem reputację.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @betacool
2 lipca 2018 10:36

Zajrzałam do internetu, ale znalazłam tam tylko dane emigracyjne z lat 1927-38.

Do Francji wyjechało wówczas 335,5 tys. ludzi, do Argentyny 113,1 tys., do Kanady 100 tys., do Palestyny 73,7 tys. i do USA - 46,4 tys.

Z tego religii mojżeszowej było 25,5%, religii rzymsko-katolickiej 50,6%, prawosławnych 7,2%.

Czyli dołączywszy do tych 73,7 tys., którzy wyjechali w latach 1927-38 - Żydów wyemigrowało 173,7 tys. Czyli ci najbogatsi.

Ś.p. sąsiad chodził wtedy do gimnazjum w Gdyni i kolegował się z Żydem - synem kupca. Który w 1938 powiedział, że będzie wojna i oni wyjeżdżają.

Czy masz gdzieś dane w temacie emigracji z lat 1918-1927? To by  uzupełniło dane.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool 1 lipca 2018 18:08
2 lipca 2018 12:04

No to się trochę rozjaśniło. Dziękuję

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
2 lipca 2018 15:26

"A dramatycznie zmieniająca się statystyka mieszkańców, zwiastować coś równie dramatycznego." Zwłaszcza dobrze poinformowanych mieszkańców takich jak 60 % prawników, lekarzy i kupców.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @sigma1830 2 lipca 2018 10:36
2 lipca 2018 23:03

Czy masz gdzieś dane w temacie emigracji z lat 1918-1927?

Trudno coś sensownego wyłapać w sieci. Polska nie Niemcy ale pewne analogie można wysnuć. 

W tym pdf po niemiecku jest mowa w przypisie 42, że w roku 1919 na terenie Rzeszy przebywało 100 tyś. uciekinierów z Rosji. Których liczba w latach 1922/23 urosła do ok 600 tyś. Co w pozycji Oltmer, Migration, str 262 n. zostało uznane za zawyżoną.

W przypisie 43 jest mowa o 70 tyś żydowskich uciekinierach ze wschodniej Europy, którzy przebywali na terenie Niemiec do roku 1921. Liczba ta uchodzi za wiarygodną.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool 1 lipca 2018 18:08
2 lipca 2018 23:10

A jednak pan ten ma biogram w Wiki - Feliks Młynarski. Z biogramu wynika, iż był "pracownikiem Biura Delegacji do spraw Szkół Lekarsko-Dentystycznych" Tymczasowej Rady Stanu czyli wracamy do początków pieniądza polskiego (notka Piotera o marce polskiej). TRD to było prusko-austriackie przedsięwzięcie rozprowadzające polską niepodległość. W Tymczasowej Radzie Stanu był Wydział Wykonawczy Tymczasowej Rady Stanu który, jak mniemam, był zaczątkiem/zarzewiem późniejszej Rady Ministrów niepodległej II RP. Gdzieś w tym Wydziale Wykonawczym tworzył się zarówno początek Ministerstwa Opieki Społecznej jak i Wydziału Emigracyjnego, którego dyrektorem został Młynarski. Kiedy i jak powstał ten Wydział to ciekawe pytanie na które nie znajduję jeszcze odpowiedzi. Ale to w tym Wydziale Wykonawczym Tymczasowej Rady Stanu w departamencie Spraw Wewnętrznych pracował Michał Łempicki. Wydawało mi się iż sprawy emigracji mogą podlegać "polityce wewnętrznej" ale to  tylko moje przypuszczenia. A więc tak ostatecznie moje pytanie jest takie w jaki sposób powstał ów Wydział Emigracyjny w strukturach nowej władzy II RP w Polsce i jak tam (dzięki komu) Feliks Młynarski się usadowił?

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

betacool @sigma1830 2 lipca 2018 10:28
2 lipca 2018 23:16

Nie czytałem. Postaram się nadrobić.

zaloguj się by móc komentować

betacool @sigma1830 2 lipca 2018 10:36
2 lipca 2018 23:21

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu nie do końca wiem co mam. Kupowanie lektur zabiera dużo mniej czasu niż czytanie.

Podane przez Ciebie dane są jednak bardzo cenne, jak czegoś się dokpię, to na pewno zamieszczę,  bo temat migracji na pewno jeszcze się pojawi. 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Pioter 1 lipca 2018 11:39
2 lipca 2018 23:25

Myślę że udział i rola Gdańska w II RP to osobny temat zasługujący na osobne zainteresowanie. Nie sądzę co prawda że to akurat o to miasto wybuchła wojna ale gdy zauważyć aktywność morską II RP i emigrację (nie tylko żydowską) z międzywojennej Polski w kieunku USA  ale nie tylko to powstanie Gdyni jest być może jeszcze nie do końca dokładnie rozpracowane. Dlatego notka jest tak ciekawa.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

betacool @sigma1830 2 lipca 2018 10:36
2 lipca 2018 23:26

Saturn.

Wspomnienia Młynarskiego mają duży numer biblioteczny na okładce - 13826. Jakaś nauka z tego płynie, bo ja tu widzę tylko kilka zmultiplikowanych 13-tek.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @tomciob 2 lipca 2018 23:10
2 lipca 2018 23:30

Oj warto przeczytać wspomnienia, bo wpływowych znajomych z zagranicy p.Feliks miał wielu i to z bardzo różnych krajów. Początek kariery to chyba wpływy z Ameryki, potem coraz większe role grają wpływowi Niemcy.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @tomciob 2 lipca 2018 23:10
2 lipca 2018 23:39

Na podstawie tego bardzo ciekawego linku:

http://www.krzysztofkopec.pl/podstrony/historia/emigracja.html#

Dowiedziałem się jak i kiedy powstał ten Urząd Emigracyjny. Jego pierwszym dyrektorem był Józef Okołowicz. To on powinien być przełożonym Feliksa Młynarskiego.

zaloguj się by móc komentować

betacool @tomciob 2 lipca 2018 23:39
2 lipca 2018 23:44

Tak Młynarski o nim pisze, przejmuje po nim pałeczkę, gdy ten zostaje ambasadorem w Kanadzie.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool 2 lipca 2018 23:30
2 lipca 2018 23:46

Chyba to kupię. Z drugiej strony pojawiła się ostatnio książka o współpracy Dmowskiego z Piłsudskim w początkach II RP. Kartkowałem ją już dwa razy i choc jest dwa razy droższa od wspomnień Feliksa zastanawiam się najpierw nad nią bo budżet mam jednak ograniczony.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool 2 lipca 2018 23:44
2 lipca 2018 23:48

Czyli mamy to na widelcu.

zaloguj się by móc komentować

betacool @tomciob 2 lipca 2018 23:46
2 lipca 2018 23:58

Ja swoją hierarchię zakupów ustalam także ze względu na to, czego za chwilę może już zupełnie zabraknąć.

Widzę, że zasoby Feliksa szybko się kurczą. Miał nakład 3000 egz.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @tomciob 2 lipca 2018 23:39
3 lipca 2018 00:10

Bardzo dobry ten artykuł z linku.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @betacool
3 lipca 2018 11:23

Errata z samej siebie;)

25,5% starozakonnych z prawie 700 tys. wyemigrowanych w latach 1928-37 to oczywiście 175 tys. Żydów. Plus te 100 tys. do roku 1922  to już mamy 275 tys.

Dlaczego do 1922? Młynarski w  listopadzie 1918 pracował jako zastępca naczelnika Wydziału Emigracji w Min. Pracy i Opieki Społecznej (w początku 1919 r. został naczelnikiem wydziału), a następnie od r. 1921 jako dyrektor Urzędu Emigracyjnego. W początku 1922 r. podał się do dymisji i przeniósł do Wydziału Ustawodawstwa Społecznego w tymże Ministerstwie. Na jesieni 1922 wstąpił do Narodowej Partii Robotniczej i z jej ramienia – bez powodzenia – ubiegał się o mandat do Sejmu z ziemi piotrkowskiej. (...)

Tamże znalazłam jeszcze jedną cekawą informację:

Dn. 16 VIII 1924 odszedł z Ministerstwa na stanowisko wiceprezesa Banku Polskiego, które objął 19 IX t. r. Zmiana miejsca pracy miała na celu wzmocnienie wpływów Grabskiego w Banku. W Banku Polskim M. zwrócił uwagę na konieczność włączenia Polski do międzynarodowej współpracy centralnych instytucji emisyjnych. W sierpniu 1925 udało mu się uzyskać kredyt dla Banku Polskiego w Federal Reserve Bank of New York, co miało istotne znaczenie dla przełamania organizowanej przez Anglię izolacji kredytowej Polski. (podkreślenie moje)

 

zaloguj się by móc komentować


tomciob @sigma1830 3 lipca 2018 11:23
4 lipca 2018 23:58

No cóż. Ta biografia nieco się różni o Wikipedycznej. 1976 rok i Landau. Jakoś PRL nie zapomniał o ważnych postaciach Dwudziestolecia Międzywojennego. Więcej nawet, ta biografia jest aktywna zarówno w czasie wojny, okupacji jak i po wojnie. Człowiek ten napisał mnóstwo książek, a jego wspomnienia, książka z notki, to tylko fragment wspomnień. Najbardziej zaciekawiła mnie jego podróż za ocean i rozmowy z gubernatorami Londynu i Stanów w sprawie pożyczki stabilizacyjnej. Czyżby był przedstawicielem międzynarodowej finansjery w Polsce. Coś mi się zdaje, że ten wątek może również korelować z Zamachem Majowym. Dziwnie to wszystko przypomina czasy bardziej współczesne. A weźmy choćby lata 70-te ubiegłego wieku. Niby odsunięcie Gomółki od władzy, niby Gierek, a kredyty (fundusze stabilizacyjne, etc.) zawsze te same.

Dzięki za link

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
6 lipca 2018 14:09

Właśnie obejrzałem film zasłużonego polskiego filmowca Andrzeja Kotkowskiego ( gazetowyborczy kanał KinoPolska) z 2009-go roku pt. "Miasto z morza." Bardzo ciekawa ekranizacja. Co prawda o Żydach nie ma tam słowa ale emigracja z Gdyni jest. Film trochę melancholijny jednak bardzo ciekawie oddaje klimat początków budowania Gdyni z całym mnóstwem szczegółów (niemiecki klimat Freie Stadt Danzig, Pierwsze Polskie Towarzystwo Kompieli Morskich, francuska inżynieria przy budowie Gdyni, dewalucja marki niemieckiej i wiele innych) . Jestem zaskoczony takim filmem, a ponieważ notka już niejako wygasła pozwalam sobie uzupełnić ją o taką rekomendację w temacie Gdynia. Andrzej Adam Kotkowski to również reżyser filmu "1920 Bitwa Warszawska," bliski współpracownik Andrzeja Wajdy i całego środowiska filmowców PRL-u. No ale to oni swoimi filmami tworzyli i tworzą "polską narrację historyczną." Film "Miasto z morza" nie budzi u mnie żadnych złych i negatywnych emocji, a raczej zaskoczenie, zainteresowanie i zaciekawienie. Scenariusz własny, produkcja TVP i Profilm Agencja Filmowa.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
6 lipca 2018 14:13

Scenariusz filmu jest adaptacją książki Stanisławy Fleszarowej-Muskat.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @betacool
6 lipca 2018 14:21

Gdyni powstało po to, aby bez pośredników wysyłać tanich robotników z Galicji do USA.

Nawet po to zbudowano "magistralę węglową". Statystyki wykazują, że tych gastarbeiterów było ok. 2 mln.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @marek-natusiewicz 6 lipca 2018 14:21
6 lipca 2018 14:38

A czemu nie można ich było wysyłać przez Wolne Miasto Gdańsk?

zaloguj się by móc komentować

tomciob @marek-natusiewicz 6 lipca 2018 14:21
6 lipca 2018 14:57

Tam jest taki link, powyżej z pracy Krzysztofa Kopcia. Zacytuję z niego dwa fragmenty:

„Aspiracje kolonialne” wbrew temu co się powszechnie uważa, nie były wynikiem „megalomaństwa” Państwa Polskiego, ale w decydującej mierze brały się z przemyślanej polityki władz polskich, prowadzonej wobec problemu wychodźstwa. Celem tej polityki było po pierwsze rozładowywanie napięć społecznych w kraju. Po drugie chodziło o stworzenie w państwach docelowych warunków do powstawania zwartych skupisk polskich. Po trzecie umożliwienie emigrantom i potomkom emigracji wcześniejszej kontaktów z krajem. Po czwarte władze polskie starały się stworzyć podstawy ekonomicznej egzystencji emigrantów. Cele te stawiały sobie niezmiennie wszystkie rządy Polski międzywojennej, bez względu na opcję polityczną jaką reprezentowały"

"Polityka Państwa Polskiego wobec problemu emigracji była jednym z najważniejszych składników polityki zagranicznej II RP. Ewolucja regulacji prawnych i szukanie nowych rozwiązań już od 1918 r. świadczyła o tym dobitnie. Utrzymanie z emigracją więzi nie tylko duchowej ale politycznej i gospodarczej było dla ówczesnego Państwa Polskiego celem nadrzędnym, konsekwentnie głoszonym i realizowanym w ciągu całego okresu 20-lecia międzywojennego Najlepiej o tym świadczą dokumenty tego okresu, m. in. poniższy ekstrakt z dokumentów MSZ: „Opieka stanowi cel sam w sobie, który realizować jest obowiązkiem Państwa Polskiego, nawet niezależnie od wartości politycznej, jakie może ona dla Państwa przedstawiać. Toteż sprawy opieki nad Polakami zagranicznymi nigdy nie powinny być podporządkowanej względem doraźnej polityki państwowej” (pismo okólne Departamentu Konsularnego MSZ do wszystkich placówek zagranicą, AAN, MSZ, nr 10 217, Warszawa, styczeń 1930).
„Rozpychanie” się Polski w ówczesnym świecie, poszukiwanie kierunków emigracji dla biedniejszych warstw społecznych, dla których w Polsce chwilowo nie było szans na godne życie było również wyrazem tej polityki. Niestety w latach PRL, a także współcześnie błędnie zinterpretowano wysiłki władz polskich w celu pozyskania terenów pod kolonie jako przejawy „megalomaństwa” i „mocarstwowości”. W rzeczy samej tak nie było. Ówczesna Polska, świadoma odpowiedzialności za wszystkich swoich obywateli starała się tym dla których nie było w kraju szans na rozwój, stworzyć te szansę gdzie indziej. Na realizację tych planów brakło po prostu czasu. Wybuch II wojny światowej zniszczył wszystko. Niestety".

Tam jest też na temat emigracji z terenów Polski rozbiorowej i fragment o słynnym tzw. "Żydzi na Madagaskar." Oczywiście ocenę wsparcia emigracji (i reemigracji) przez II RP można mieć różną jednak systemowe zorganizowanie i nadzór państwowy w świetle powyższych informacji nie podlegają wątpliwości.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @tomciob 6 lipca 2018 14:57
6 lipca 2018 15:07

Aby połączyć notkę "ze współczesnością" warto jeszcze pamiętać (prócz ruchów migracyjnych tuż po Drugiej Wojnie, w tym "Akcji Wisła") o: 1968 roku, emigracji  Stanu Wojennego, "Operacji Most," emigracji po wejściu Polski do EU. Jak widać proces, jest w czasie ciągły.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @tomciob 6 lipca 2018 14:38
6 lipca 2018 15:13

Przecież napisałem: BEZ POŚREDNIKÓW !

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
6 lipca 2018 20:08

No cóż, myśli Pan że Gdynia była jedynym miejscem z którego migrowano z II RP? No to chyba jest Pan w błędzie. Polityka migracyjna i reimigracyjna była świadomym działaniem państwa i rozciągała się na cały kraj:

"M. Szawlewski, w opracowaniu pt.: Kwestja emigracji w Polsce, Warszawa 1927, s. 87. pisze, że w latach 1919-25 w wyniku działalności Urzędu powstały następujące punkty etapowe: etap emigracyjny i reemigracyjny w Gdańsku, etap emigracyjny w Wejherowie z ekspozyturami w Tczewie i Gdyni, inspektorat emigracyjny w Wejherowie i Mysłowicach, ekspozytura do spraw reemigracji i repatriacji w Zbąszyniu, ekspozytura w Częstochowie oraz ekspozytura we Lwowie (mająca prawo do wydawania paszportów).
W dniu 27 stycznia 1919 r. został wydany Dekret o organizacji państwowych urzędów pośrednictwa pracy i opieki nad wychodźcami (Dziennik Praw Państwa Polskiego nr 11, poz. 127 i 128). Urzędy powstały w miastach powiatowych, miejscowościach istotnych dla polskiego wychodźstwa oraz ważnych punktach przygranicznych".

Czyli, wbrew pozorom, nie emigrowano tylko "za ocean" co nie przekreśla faktu, że Woodrow Wilson przemawiając 8 stycznia 1918 roku w Kongresie sformułował punkt:

"13. Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować paktem międzynarodowym".

Jeśli terytoria miały być zamieszkałe przez ludność niezaprzeczalnie polską to Gdynia mogła być częścią realizacji tego planu. Przy czym został on zrealizowany dopiero po Drugiej Wojnie. Port powstawał lata. Emigracja z Polski, nawet tej rozbiorowej, była zjawiskiem stałym niezależnie od istnienia tego portu.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
6 lipca 2018 20:11

No i może, już na koniec, jeszcze jeden ciekawy link, pierwszy polski wójt Gdyni Jan Radtke.

zaloguj się by móc komentować

betacool @tomciob 6 lipca 2018 20:08
7 lipca 2018 21:53

Tak emigracja miała charakter stały. 

Ale Młynarski pisze otwarcie, że plan stabilizacji finansowej odrodzonego państwa opierał się w dużej mierze na transferach pieniędzy płynących od Polonii do kraju.

Nie wiem czy można wysnuć tak prostą zależność, że im więcej obywateli wyślemy za ocean, tym więcej kasy na stabilizację mieć będziemy. To chyba niezły temat do badań i rozważań.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować