-

betacool

Dywagacje na temat wybitnych umysłów.

Dziś jest trochę nietypowo, bo ten obrazek, który widzicie, to wcale nie jest okładka jednej z makulektur. Ot, spacerując po Krakowie ujrzałem wielki bilboard, reklamujący jakiś nowy bestseller i stwierdziłem, że warto podjąć kilka refleksji nad pytaniem, które na nim widnieje.
Ja nawet mam wrażenie, że nad tym pytaniem głowił się prawie cały Uniwersytet Naszego Wieku, o którym mogliśmy się dowiedzieć paru ciekawych rzeczy, ze wspomnień profesora Weitrauba. Tak, naukowcy owej akademii głowili się, czy społeczeństwa, które przeżyły rewolucję, a także dwie światowe wojny, są już gotowe, by przed tym pytaniem stanąć.


No i stwierdzili, że chyba jednak nie...


Jeśli wrócimy do wspomnień Weintauba, to musimy stwierdzić, że jego próby oddzielenia życia Kochanowskiego, od jego poezji i opisanych tam włoskich miłostek opłacanych podarkami i pieniędzmi, dziwnych finansowych operacji, politycznych niekonsekwencji - wyglądały urzekająco niewinnie.
To jest takie – no wiecie Państwo, może on miał swoje słabostki, ale to, co znajdziemy w jego wierszykach wcale nie musi oddawać, tego co dokładnie się wydarzyło. Tak, tak – Weinraub to stara szkoła. On próbował ocalić pomnikowy charakter odrodzeniowego wieszcza, a dziś stojąc pod potężną reklamową tablicą musimy zrozumieć, że czasy są inne.
Nie tylko czasy są inne, ale inni będą tych czasów bohaterowie. Skończyła się epoka wybielania bohaterów i pucowania na błysk ich życiorysów, epoka walki o to, by oddzielając życiorys od twórczości nie dopuścić do tego, by czytelnik doszedł do jednej prostej konkluzji:
- Jak to? Ta świnia, hochsztapler i dziwkarz ma mnie czegoś mądrego nauczyć?


Teraz będzie inaczej, a może już od jakiegoś czasu jest inaczej – sprzedawane nam fabułki prowadzone będą takimi ścieżkami, by pokazać, że nasz nowy bohater może robić wszystko, nie zważając na wszystko i to, co zramolali moralni konserwatyści uważają za świństwo, podłość, degenerację i szmacenie się, jest najprostszą drogą do tego, by ukazać, że ma się umysł wybitny. Wszak tylko umysły wybitne mogą się wyrwać z węzłów moralnych przesądów i zerwać krępujące więzy prawa.
Tak proszę Państwa. Stoimy przed ogromną reklamową tablicą, która jest drogowskazem i zachętą do bycia wybitnym – trzeba się tylko wznieść nad prawne i moralne ograniczenia, a sukces będzie nasz – napiszemy wtedy niezwykłe książki, nakręcimy odjechane filmy, zapuszkujemy swoje gówno i będziemy je sprzedawać na wagę złota. A jeśli nam coś nie wyjdzie, to chyba tylko z tego względu, że byliśmy za mało konsekwentni w tych swoich transgresjach i powinniśmy pójść jeszcze dalej, a jeśli nie dalej, to może przynajmniej bardziej gromadnie…


Dekalog, albo wybitność – wybór należy do Ciebie.
Bo cóż jest po drugiej stronie? Nudna świętość, która rodzi się w codziennym znoju, pracy i męczącej konsekwencji i uczciwości. Zatwierdzają ją równie nudni i marudni kościelni pasterze. A przecież można bardziej brawurowo, odważniej, z większym rozmachem. Docenią cię wtedy szybko i bez zbędnych formalności profesorowie uczelni i współcześni krytycy.
Oto jest droga...można nią pójść odpowiadając na jedno proste pytanie z plakatu...

To tyle tytułem wstępu do kolejnej makulektury – to będzie taka książka, która udaje, że jest, bo tak naprawdę, to jej nie było i to wcale nie będzie książka z tego plakatu.



tagi:

betacool
6 października 2017 15:21
4     3055    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Grzeralts @betacool
6 października 2017 18:10

To dywagacja stara jak świat. Chrystus zbił ją jednym "błogosławieni ubodzy duchem". Z ośmiu blogosławieństw to właśnie swiatu najtrudniej pojąć. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Grzeralts 6 października 2017 18:10
6 października 2017 19:38

... a na uniwesytetach są przecież sami duchowi bogacze.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @betacool 6 października 2017 19:38
6 października 2017 20:05

Są napełnieni pychą z racji ilości wszelkiego śmiecia zgromadzonego w pamięci. Nie radzą sobie z ilością znanych faktów lub pseudo faktów. 

Jak każde bogactwo z którym właściciel sobie nie radzi  - im ten rodzaj bogactwa szkodzi. 

U św Ignacego ćwiczenie o dwu standardach można odnieść i do zasobu wiedzy. Nie tylko do 'worków złota '.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
9 października 2017 19:46

"No i stwierdzili, że chyba jednak nie..."

No wiecie co? Co za disapointment. Naszczęście w porę przyszła korekta dziejowa. 

"Dekalog, albo wybitność – wybór należy do Ciebie. Bo cóż jest po drugiej stronie? Nudna świętość ..." i nadto zero dotacji. Nawet zagranicę nie można wyjachać na wakacje, ani do Bułgarii. Bo tu zaraz jakieś różańce zaczną odprawiać te fanatyki. I coś tam wykrzykiwać że niby ...

... "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczyBóg przygotował tym, którzy Go miłują" ( 1 Kor 2,9) ...

Jak nie widziało i nie słyszało, to buźka w kubeł i do łopaty pracować na dotacje dla wybitnych umysłów.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować