-

betacool

Kretowisko.

makulektura.pl

Niedzielne cudka z Beta-ogródka

Kretowisko.

 

Witold przechadzał się po ogrodzie. Był w kiepskim nastroju. Pobyt Prezesa na Capri się przedłużał, ale wyznaczona już była data powrotu i ich spotkania. Wiedział, że będzie ostro przepytywany w sprawie Śląska… Idąc przez trawnik stanął przed usypanym kopczykiem.

- Jasny gwint. Znowu to ryjące parszystwo…

Wiedział, że czeka go długa walka, a kret był jednym z najgorszych ogrodowych przeciwników. Zdawał sobie sprawę, że wkrótce czeka go widok kolejnych wyskakujących pryszczy na gładkiej i wymuskanej cerze trawnika.

Usiłował sobie przypomnieć, czym i jak długo leczył tę wysypkę ostatnio…

Ktoś doradził mu, żeby wlewać w krecie korytarze maślankę, ktoś inny, by wrzucać skórki od cytrusów, potem jeszcze dokupił cuchnące paskudztwo, a nawet piguły z karbidu, które trzeba było zalewać wodą. W końcu zastosował tyle środków, żeby się pozbyć kreta, że sam już nie był pewien od którego z nich należałoby zacząć tym razem.

Widok krecich kopców i myśli dotyczące spotkania z Prezesem, niosły go silnym nurtem ku zupełnie niezwykłym konkluzjom.

- Widzę tylko kopce, nie widzę połączeń…

Szybkim krokiem pomaszerował na ganek. Otrzepał obuwie obstukując nim  środkową kolumnę i pobiegł do gabinetu.

Chwycił za telefon:

- Mariusz?

- Cześć Witek, co tam słychać…

- Słuchaj Mariusz, mam problem. Widzę kopce, a nie widzę połączeń.

- Jakie kopce Witek?

- Mariusz, musisz mi pomóc z tym Śląskiem, my widzimy skutki, a nie dostrzegamy tuneli, połączeń, nie widzimy tego, co się dzieje pod ziemią!

- Pod jaką ziemią Witek, w kopalniach?

- W jakich kopalniach… Mariusz analityka mi padła, potrzebni mi spece od niewidzialnych połączeń.

- Witek, o czym ty gadasz, przecież wszystko gra, mamy na Śląsku małe problemy, ale przecież w porównaniu do tych z Hiszpanii, czy Belgii, to u nas mały pryszcz.

- Pryszcz?! Jaki mały pryszcz! Ja ci mówię, że to kretowisko, i to takie, że niedługo sobie na nim nogi połamiemy. Mariusz musisz mi pomóc!

- Dobra, ale jak?

- Mariusz, ja potrzebuję wiarygodnych analiz, ja potrzebuję paru bloggerów, oni już kiedyś o tym pisali, ostrzegali, ja ich potrzebuję i to zaraz.

- Witek, o co ty mnie prosisz? Przecież wiesz, że rozprawa z tą internetową tłuszczą to nasz ogromny sukces, chcesz żeby to warcholstwo znów się w internecie pojawiło?

- Mariusz ja Ciebie nie proszę o reaktywację całej tej zgrai. Proszę cię o dwóch na początek.

- Których dwóch?

- Jeden zajmował się trochę Anglią i miał wydawnictwo Lecznica Języka, a drugi mieszkał w Katowicach i czasami pisał o Śląsku.

Przez chwilę w słuchawce trwała cisza mącona dźwiękami stukania w klawiaturę.

- Mam ich, Witek.

- Jak to ich masz? Co oni teraz robią? Piszą cokolwiek i gdziekolwiek?

- Nie, nie piszą. Jeden robi jakieś pogadanki dla dzieciaków. Gada o historii i szkoli z fechtunku. Nie mogliśmy posłać tam żadnego agenta, ale jeden z naszych posłał do niego swojego syna. Mam napisane w raporcie, że jak dzieciak wrócił z tego szkolenia, to cały dzień biegał po mieszkaniu machając patykiem i krzycząc od czasu do czasu „Tytus de Montfort” albo „Szymon de Zoo”!

- A ten drugi?

- Znalazł robotę w hipermarkecie.

- Na kasie?

- Nie, w dziale muzycznym. Mam tu raport, że są nim zachwyceni, bo przed świętami tak im podkręcił sprzedaż płyt, że dział muzyczny zrobił prawie połowę tego, co dział monopolowy. Dali mu podwyżkę. On cały czas się domaga, żeby kierować działem książek, no ale wiesz, że ma do tego za wysokie kwalifikacje i na to nie możemy pozwolić.

- Wiem, wiem – rzucił Witold.

- To co jam mam z nimi zrobić Witek?

- Rób co chcesz ale ci dwaj muszą znowu zacząć pisać!

- Wiesz, Witek, że ze mną jak z dzieckiem. Napisz mi zobowiązanie, że ewentualne skutki ich wywrotowej działalności bierzesz na siebie, a ja już wymyślę sposób jak ich do klawiatury zagonić.

***

Witold wiedział, że dużo ryzykuje, ale wiedział też, że nie poradzi sobie bez speców dostrzegających niewidzialne dla niego połączenia.

- Kretowisko – mruknął i nie wiedzieć czemu, myśli zaniosły go het w dawne czasy, gdy miała nastąpić pierwsza poważna rekonstrukcja rządu. Wszyscy się wtedy głowili, kto będzie premierem, a przecież wystarczyło zerknąć do nic nie znaczącej humoreski, którą dawno temu zaczął zamieszczać w sieci, gość, który pisał o starych książkach i o kretowiskach w ogrodzie.

http://betacool.szkolanawigatorow.pl/nrd-owskie-znaczki-pana-ministra



tagi:

betacool
10 grudnia 2017 17:34
20     949    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:

bolek @betacool
10 grudnia 2017 18:24

" Usiłował sobie przypomnieć, czym i jak długo leczył tę wysypkę ostatnio… "

Polecam Kretołap. Wiem, mało humanitarne, ale skuteczne.

zaloguj się by móc komentować

tadman @betacool
10 grudnia 2017 19:03

Do ochrony trawnika przed kretami najlepsza jest mocna siatka. Można siatkę wkopywać na głębokość do 0,5 m na obrzeżach chronionego obszaru, jako przeszkodę dla kretów. Inny sposób to położenie na powierzchni przyszłego trawnika takiej siatki umocowanej do gleby specjalnymi kotwami i przysypanie warstwą ok. 5 cm ziemi. Powałować i wysiać trawę. Już gotowy trawnik należy obficie polać wodą i podciąć warstwę trawy szpadlem i odwinąć, i zrolować jak dywan. Jak poprzednio położyć siatkę, umocować ją, a następnie odwinąć darń i podlewać regularnie do momentu ponownego zakorzenienia się trawy.

Proszę nie doszukiwać się innego znaczenia siatki. :)

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @betacool
10 grudnia 2017 20:11

Ale fajne. -:) Link zachęcił do przeczytania poprzedniej chumoreski. 

zaloguj się by móc komentować

valser @betacool
10 grudnia 2017 21:22

Mariusz i Witek? Niech zgadne - Marisz Szczygiel i Witold Gadowski?

zaloguj się by móc komentować


jolanta-gancarz @betacool
10 grudnia 2017 21:37

Miło widzieć ciąg dalszy. Humoreski;-)))

Bo z kopcami gorzej: też mi się plenią, a powiązań nie widać. Nawet do żadnego Mariusza nie mogę zadzwonić. Dobrze, że Coryllus z tego Wrocławia wrócił...

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @jolanta-gancarz 10 grudnia 2017 21:37
10 grudnia 2017 21:47

Humor, z chumorem. Widać,  że nie byłam na lekcjach kiedy przerabialismy hy. A potem wlecze się za człowiekiem całe życie. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @betacool
11 grudnia 2017 00:27

Mnie najbardziej podoba się ta środkowa kolumna do obstukiwania uwalanych butów :) Cymes sam w sobie, wart zimnej wódki!

Rano, raniuteńko stajenni wychodzili na tor i zatupywali kretowiska. Inaczej konie  łamałyby nogi. Po prostu musisz, Betacoolu, nająć stajennego ;)

Dziwna sprawa: tor trawiasty i tor roboczy naszego Hipodromu, zakładanego przez Niemców w 1898 roku nie nawiedzają krety. Tylko pobocza i niekiedy płytę środkową. Więc tam musi byc jakiś patent wkopany, niechybnie. 

https://historia.trojmiasto.pl/Scigali-sie-tu-jezdzcy-na-strusiach-a-hrabiemu-serce-peklo-Historia-sopockiego-toru-wyscigow-konnych-n90993.html

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @betacool
11 grudnia 2017 08:10

Krety nie zakładają swoich kolonii bez powodu. Jeśli są krety znaczy się jest dość dla nich pożywienia w ziemi by się opłacało budować kolonię. A tym pożywieniem jest wszystkożerne robactwo, zwłaszcza larwy chrabąszcza majowego! Mój teść wielkim wysiłkiem i determinacją wytępił krety na swojej posesji. Obarczył ich winą za grzechy nornicy i wydał wyrok śmierci. Kiedy mówiłem mu że za 2-3 lata będzie płakał to mi wygrażał i od filozofów wyzywał. A po trzech latach robactwo nie dawało wyrosnąć już niczemu. Zabrało się  nawet za korzenie drzewek owocowych. 

Tym razem obarczyl winą chemitralsy i Czarnobyl...

zaloguj się by móc komentować

betacool @Godny-Ojciec 11 grudnia 2017 08:10
11 grudnia 2017 08:58

Pal licho ogród Witolda, ale co ja ze swoim kretem mam teraz zrobić?

Dać mu spokój?

zaloguj się by móc komentować


stopfalszerzom @betacool 11 grudnia 2017 08:58
11 grudnia 2017 09:24

Trzeba najpierw nauczyć się odróżniać owoce działalnosci nornicy od kreta i się z kretem zaprzyjaźnić.  Nie jest to takie trudne bo wiele z niego pożytku a szkód prawie wcale. Kopce służą do wentylacji kolonii. Jak któryś ulegnie zniszczeniu kret musi go natychmiast odbudować bo albo wleje się do środka woda, albo wentylacja przestanie działać i spadnie komfort życia kreta. Kiedy system krecich budowli jest w dobrym stanie kret tylko patroluje korytarze i zbiera pędraki, które same mu wpadają do środka.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @betacool 11 grudnia 2017 08:58
11 grudnia 2017 09:25

Dziadek dymem tępil krety :)

zaloguj się by móc komentować


adam-er @betacool
11 grudnia 2017 10:15

Do miłośników kretów:

Jeśli znacie jakiś bezpieczny sposób na przesyłanie kretów (żywych) np. pocztą, to chętnie wyślę. Dacie mu buzi i wypuścicie sobie przyjaciela w grządki, rabaty czy gdzie tam chcecie. Bo póki co, wszyskie schwytane przeze mnie krety ryją w krainie wiecznych łowów.

Do autora:

Bardzo fajna notka. A co do kretów - wszystkie sposoby na tzw. odstraszanie to "lipa".

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @adam-er 11 grudnia 2017 10:15
11 grudnia 2017 18:57

Ja też bym swojego jakiemuś miłośników kretów zapakował. Najlepiej z kopniaczkiem na drogę, żeby pierwsze 100 m pokonał szybciej od Hussaina Bolta. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @parasolnikov 11 grudnia 2017 09:25
12 grudnia 2017 17:21

Mój łopatą. 

@betacool

Fajny tekst. Czyżby proroczy?

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @betacool
14 grudnia 2017 11:14

Dobre.

Tak mi się przypomniało: https://www.youtube.com/watch?v=WGgdqQ4Njw8 od 8 minuty i 13 sekundy. Ale polecam całość.

A na krety najlepszy jest bocian. :-)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @jolanta-gancarz 10 grudnia 2017 21:37
15 grudnia 2017 19:48

To nie humoreska. To horror politicus, czarny humor z muchomorem. Z dżemem z muchomora. I razem wehikuł czasu. O tu. Cytat z przyszłości z tych "enerdowskich znaczków ministra":

 "Przecież Mateusz tyle dobrego zrobił. Bezrobocie spadło do 2,5 % . Mogli pracować wszyscy, nawet emeryci i renciści. Banki prawie wszystkie z powrotem nasze… Trochę jednak głupio to wyszło, bo frankowicze to się teraz na polskie banki wkurzali, a nie na zagraniczne. Ale generalnie dużo lepiej było niż przez 25 poprzednich lat. A ten internet jakby się wściekł. Nic tylko narzekania."

Tyle że nie 25 tylko 28 lat. No może 27.

Plus do potęgi.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować