-

betacool

Kuźnia propagandowych kadr, czyli lista płac i przysług księcia Albrechta

 

Kuźnia propagandowych kadr, czyli lista płac i przysług księcia Albrechta

 

Część 1

Tadeusz Sierzputowski, Kartki z dziejów stosunków Polsko-Pruskich w XVI stuleciu, wyd. Jan Fiszer, Warszawa 1902

Dzięki Coryllusowym „Baśniom”, a także Jego gawędom dotyczącym życiorysów luminarzy polskiego odrodzenia, spoglądamy na tę epokę i na wielu jej bohaterów z zupełnie innej perspektywy. 

Nazwa wspomnianej epoki ma w rdzeniu słowo „rodzić”. Mam nadzieję, że dzisiejszy tekst skłoni Nas do rozważań, czy  opowiadając historie o polskim odrodzeniu nie powinniśmy rozważyć użycia słowa z zupełnie innym przedrostkiem i z odmiennym znaczeniem. Pisząc wprost – może powinniśmy użyć słowa „wyrodzenie” ponieważ to ono mówi o degeneracji i o początku czegoś co jest złe, gorsze od tego co rodziło się dotychczas i przerażająco odmienne.

Przyznam, że choć wytrwała działalność Gabriela mocno mnie z niektórymi treściami oswoiła, to i tak dzisiaj anonsowana tu książka była dla mnie ogromnym wstrząsem, bo opiera się na listach i dokumentach z epoki, czyli dociera do samych źródeł nie skażonych niczyją interpretacją.

Jak większość rzeczy ważnych i istotnych dla naszej historii materiały, z których korzystał Sierzputowski znalazły się periodykach obcojęzycznych, do których większość współczesnych badaczy ze względu na krój czcionek pruskiego gotyku i carskiej cyrylicy brzydziłaby się dzisiaj sięgnąć. Żeby nie zniechęciła nas do tego dawna ortografia, postaram się ją nieco uwspółcześnić:

„W roku 1890, w 44-ym i 45-ym tomie wydawnictwa „Publicationen aus den preussischen Staatsarchiven” wydane zostały przez p. Tschackerta dokumenty, zaczerpnięte przeważnie z królewieckiego, po części zaś z innych archiwów lub drukowanych wydawnictw, a tyczące epoki W. mistrza Zakonu, a następnie pierwszego księcia sekularyzowanego państwa pruskiego, Albrechta. W źródłach tych prócz innych ciekawych rzeczy znaleźć można wiele dokumentów, tyczących się stosunków polsko - pruskich z omawianego ustępu czasu. Ponieważ większość ich stanowi szczegóły zupełnie dotychczas nieznane i przez nikogo w języku polskim nieopracowane; przeto sądzę, iż nie od rzeczy będzie krótką tę rozprawkę poświęcić ich uporządkowaniu”.

Sierzputowski w przypisie do przedmowy podał także drugie źródło: 

„Część wspomnianych dokumentów miał w ręku podczas osobistych poszukiwań w archiwum królewieckim prof. Lubowicz i ujął je w ramy artykułu swego „Giercog Albrecht i reformacja w Polsze”, zamieszczonego w „Żurnał Ministerstwa Narodnawo Proświeszczeńja” za rok 1885 (sierpień)”.

Jest to zdanie o tyle istotne, że profesor Lubowicz bardzo odważnie napisał o prawdziwych intencjach Albrechta. Ale o nich za jakiś czas, bowiem istotna jest zasadnicza zmiana, która dokonała się w sposobie myślenia księcia:

„Wiadomo, że Albrecht do ostatniej chwili swego długotrwałego żywota marzył o osiągnięciu zupełnej niezależności i uwolnieniu swego księstwa od polskiego protektoratu. Bez względu na ciągłe zawody w tym kierunku książę nie rozpaczał i nie tracił nadziei, że plany jego mogą się przyoblec w ciało. Jednakże, nauczony praktyką wojny, która tylko dzięki dobroduszności i krótkowidztwu politycznemu Zygmunta Starego, zakończyła się jedynie upokarzającym dla Albrechta aktem 10 kwietnia 1525 roku, - książę (chociaż nie uważał za zbyteczne zbierać siły militarne i później) pojął, że dla osiągnięcia swych celów należy wprawiać w ruch inny sposób działania”.

Ten inny sposób działania, dzisiaj nazwalibyśmy chyba wojną propagandową lub wojną ideologiczną. Działania podejmowane przez księcia były dość niestandardowe. Pozyskiwanie wpływowych przyjaciół odbywało się choćby przez przyjacielskie przysługi. Zacznijmy od opisu takich poczynań względem biskupa Jana Flaschbindera, zwanego w odrodzeniowej literaturze Dantyszkiem:

"Częsta korespondencja biskupa i jednocześnie poety z księciem, ograniczała się przeważnie do komplementów albo interesów prywatnych. Tak naprzykład pewnego razu Dantyszek zapragnął mieć kopie z paru obrazów, znajdujących się w galerii księcia. Ten, dowiedziawszy się o życzeniu biskupa, natychmiast poruczył nadwornemu malarzowi swemu, Kryspinowi Herrantowi porobić dla Dantyszka upragnione przezeń kopie. Zresztą, Dantyszek był osobistością o charakterze bardzo dwulicowym. Przekonania swoje potrafił zastosowywać do potrzeb chwili: na dworze króla Zygmunta pragnął być uważanym za Polaka, a na dworach niemieckich nazywał siebie Niemcem.

W utworach poetycznych („Jonasz prorok”) Dantyszek namiętnie napadał na mieszkańców Gdańska za przyjęcie protestantyzmu, a tymczasem osobiście utrzymywał stosunki z Lutrem i Melanchtonem. Wskutek tego po śmierci Lutra Albrecht przysłał Dantyszkowi odpis ostatnich prac Lutra i mowę pogrzebową, wypowiedzianą przez Melanchtona. Dantyszek natychmiast pośpieszył z odpowiedzią, w której prócz wyrażenia ubolewania z powodu tej śmierci z właściwą temu humaniście przewrotnością — zawarte jest życzenie, aby nauka Lutra okazała się taką, która może stworzyć na ziemi miłość i jedność wszystkich ludzi”.

Poziom "biskupi" nie był oczywiście szczeblem, na którym Albrecht chciał się zatrzymać. Ciekawie układały się relacje z Maciejem Drzewickim (przez Sierzputowskiego nazywanym Drzewieckim) - początkowo biskupem kujawskim, a następnie arcybiskupem gnieźnieńskim, czyli prymasem Polski.

„Drzewiecki z początku był gorliwym katolikiem i prześladowcą protestantów, chociaż jednocześnie utrzymywał stosunki ściśle przyjacielskie z księciem pruskim. Ten stosunek przyjacielski nie przeszkadzał jednakże Drzewieckiemu—na wielokrotne prośby księcia o uwolnienie aresztowanych w Gdańsku krzewicieli luteranizmu, odpowiadać stanowczą odmową.(…) Jednakże niedługo potem, dzięki wpływowi księcia, ten gorliwy katolik sam stał się wyznawcą nauki? Lutra i nawet wysłał temu reformatorowi swe dary, za co otrzymał list dziękczynny".

Albrech nie wahał się również przed tym, by zniżyć poziom zainteresowania do poziomu kanonika. Warunek był jeden - kanonik musiał mieć coś ciekawego do powiedzenia - najlepiej coś, co wywróci cały dotychczasowy porządek. Taką osobą niewątpliwie był Kopernik:

„Ciekawymi są także stosunki Albrechta z Kopernikiem. Książę prowadził z nim korespondencję dosyć ożywioną, zazwyczaj tyczącą się spraw natury czysto prywatnej. Z listów tych jednakże widocznym jest niezwykły szacunek i zaufanie księcia względem wielkiego astronoma. W roku 1541 Albrecht zapragnął nawet osobiście zobaczyć się z Kopernikiem, a mianowicie zaprosił go w gościnę do siebie, do Królewca. Kopernik za zezwoleniem kapituły frauenburskiej (której był kanonikiem) przyjął zaprosiny i pojechał do księcia. Przyjęcie musiało być serdeczne i czas upływał obydwóm przyjemnie, skoro gościna przeciągnęła się o wiele dłużej, niż na to pozwoliła kapituła. Dlatego też książę, żegnając uczonego, uważał za stosowne w osobnym liście do kapituły wytłumaczyć jego za przetrzymanie urlopu.

Albrecht, a szczególniej jego zaufany Osiander, niejednokrotnie występowali w charakterze obrońców teorii, głoszonych przez Kopernika, i bardzo interesowali się jego pomysłami. Kiedy po raz pierwszy drukowano w Norymberdze znaną pracę Kopernika „De revolutionibus”, to Osiander napisał nawet do niej wstęp”.

Oczywiście przedstawieciele Kościoła nie byli wyłącznym obiektem zabiegów księcia Albrechta. Nie mniejszą wagę przykładał on bowiem do poprawnych relacji z luminarzami kultury. I z nimi potrafił on nawiązać relacje, które Sierzputowski nazywa chyba trochę za mało barwnymi słowami "jeszcze ciekawsze":

„Jeszcze ciekawszymi są stosunki Albrechta z Mikołajem Rejem. Niedawno, przez poznańskiego uczonego doktora Zygmunta Celichowskiego został odnaleziony list Reja do księcia, zamieszczony w XVIII tomie „Roczników Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego ”.

Z treści jego wynika:

1) że Rej, jak i wielu innych Polaków, ciekawych „nowinek” religijnych, podtrzymywał stosunki z Albrechtem, i

2) że nawet jeden z synów Reja otrzymywał wykształcenie i „polor” na dworze królewieckim”.

List ten w dosłownym tłumaczeniu brzmi jak następuje:

„Najjaśniejszy książę, panie i łaskawco. Polecam gotowość moją do najniższych usług. Oby Bóg Najwyższy raczył utrzymywać W. Ks. Wysokość w dobrym zdrowiu i wszelkim planom jego pozwolił spełniać się pomyślnie na chwałę i cześć imienia jego i ku radości nie tylko nas, sług twoich, ale i całego chrześcijaństwa. Niewolnik i sługa W. Ks. Wysokości, a mój syn został mi odwieziony przez zacnego męża, pana Kwiatkowskiego, dworzanina W. Ks. Wysokości. Bardzo ucieszyło mię to, co on mi powiedział, a mianowicie, że obyczaje i edukacja mego syna jasno wskazują, że chował się na dworze wielkiego księcia (…)

Nie znajduję nic takiego, czym mógłbym się godnie odwdzięczyć W. Ks. Wysokości za te dobrodziejstwa, którymi W. Ks. W. mię obsypałeś, i pozostaje mi tylko modlić się za ciebie do Boga i rozpowszechniać chwałę tego księcia, którego sławienie będzie zawsze obowiązkiem ust moich, a oraz wypić za powodzenie W. Ks. Wysokości z puhara dziękczynnego (…)

Raz jeszcze proszę pokornie, abym zawsze pozostawał na rejestrze sług W. Ks. Wysokości i syna jego, których oby Bóg miał w swej opiece dla chwały imienia swego na wieki wieków Amen".

List ten powstał w listopadzie 1564 roku i choć minęło kilka wieków to dawka wyciekającej zeń wazeliny poraża do dziś. Któż dziś nazwałby swego syna czyimś niewolinikiem? Któż dziś prosiłby o pozostanie na zawsze w rejestrze sług? 

Fragmenty książki, którą tu poznaliśmy to ledwie wierzchołek góry lodowej. O detalach dotyczących spraw operacyjnych tej ideologicznej wojny porozmawiamy sobie w następnej częsci makulektur.

A tu końska dawka polskiego "wyrodzenia".

https://allegro.pl/uzytkownik/makulekturapl?bmatch=baseline-var-cl-n-dict4-eyesa-bp-uni-1-3-0619



tagi: odrodzenie  albrecht hohenzollern  dantyszek  mikołaj rej  wyrodzenie  maciej drzewicki  kopernik  tadeusz sierzputowski  kartki z dziejów polsko-pruskich 

betacool
20 czerwca 2019 18:59
13     1310    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-laskowski @betacool
20 czerwca 2019 19:09

Akt 10 kwietnia 1525 roku i akt 10 kwietnia 2010 roku okazują się końcami tej samej polityki. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool
20 czerwca 2019 21:07

Od 20 lat na UW przygotowują ponoć do druku listy Dantyszka. One sie nigdy nie ukażą. 

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @betacool
20 czerwca 2019 21:13

w mordę jeża... dlaczego w Polszcze nie było tak mądrych i przenikliwych polityków ??... Xs. Skarga wieszczył tragedię ale nikt go nie chciał słuchać... Andrzej Frycz Modrzewski... też nie traktowano go serio... 

co do Kopernika... ciekawe... zdaje się, ze Kopernik nie dal się kupić, pewnikiem dlatego pobyt trwał dłużej... 

no cóż, wygląda na to, że śp. Stańczyk miał rację... "głupi ten kto niedzwiedzia z klatki wypuszcza..."

dzięki za tekst proszę o więcej...

pzdr

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @gorylisko 20 czerwca 2019 21:13
20 czerwca 2019 21:23

Między księdzem Skargą a panem Fryczem Modrzewskim zachodzi fundamentalna różnica: ten pierwszy chciał Rzeczypospolitej w jedności z Kościołem rzymskim, a ten drugi chciał Rzeczypospolitej z Kościołem narodowym pozostającym w oderwaniu od Kościoła rzymskiego, czyli w ostatecznym rozrachunku w jedności z Londynem. Jeśli ksiądz Skarga działał przeciwko planom pruskim, to pan Frycz Modrzewski działał w koordynacji z planami pruskimi.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @krzysztof-laskowski 20 czerwca 2019 21:23
20 czerwca 2019 23:52

hmmm no tak, wyglada na to że pomysł Henia VIII z powodu laski dworskiej dojrzewał wcześniej i po prostu z niego skorzystano przy pierwszej okazji... skoro z Fryczem Modrzewskim było jak pan pisze to można domniemywać, że idea dojrzewała w całej Europie... była wersją soft a propos luteranizmu... albo... nakładca był inny...

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @gabriel-maciejewski 20 czerwca 2019 21:07
20 czerwca 2019 23:57

hmmm legenda odrodzenia by upadła w baardzooo nieładne bagienko...a raczej dół kloaczny... ciekawe, że sam obskakiwał laski a Kopernikowi zabraniał... czyżby małostkowa zemsta za brak entuzjazmu dla służenia Albrechtowi ?

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski 20 czerwca 2019 21:07
21 czerwca 2019 09:18

Nie sądzę, żeby się ukazały.

Ale nic to  i z tego co jest da się zdetonować niezłą bombę. "Literacki" numer Nawigatora by się przydał.

zaloguj się by móc komentować

betacool @krzysztof-laskowski 20 czerwca 2019 19:09
21 czerwca 2019 09:19

Kolejny wpis będzie bardziej polityczny. Wiele wyjaśni.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gorylisko 20 czerwca 2019 21:13
21 czerwca 2019 09:23

Będzie więcej.

Kopernik dał się kupić wydaniem swego dzieła. Albrecht zdawał sobie sprawę, że jest to dzieło rewolucyjne, a on szukał wszystkiego, co jego rewolucję wesprze.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @betacool 21 czerwca 2019 09:19
21 czerwca 2019 10:25

Dla mnie notka jest bardzo polityczna. Kiedy zestawiam powyższe wypowiedzi np. Dantyszka z Enchiridionem symbolorum, wychodzą różne smakowite rzeczy.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @betacool 21 czerwca 2019 09:23
21 czerwca 2019 11:41

hmmm Kopernik zdaje się, zgodził się z Albrechtem aby wydać swoją pracę ale chyba Albrecht spodziwał się po nim więcej... być może Dantyszek dyscyplinując Kopernika próbował wydusić zeń jakieś bardziej znaczące posunięcia korzystne dla patrona ale chyba był powściągliwy...  może ja o czymś nie wiem ale Kopernik za entuzjastę linii Albrechta raczej nie uchodził albo nie zachowały się przekazy... w każdym razie osiągnął cel...dzieło wydano... możliwe, że nie zdążył się odwdzięczyć...

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
22 czerwca 2019 17:05

Ten Patlewicz zgarnął już to z Allegro? On się po prostu czai w nocy jak ja śpię. Nie mam szans.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować