-

betacool

Mój bukiecik na narodowe święto.

makulektura.pl

Niedzielne cudka z Beta-ogródka.

 

Mój bukiecik na narodowe święto.

Zanim (w niedalekiej przyszłości) podążymy śladami wspomnień Piłsudskiego o Narutowiczu warto odświeżyć okoliczności przyznania Naczelnikowi stopnia Marszałka.

Ziuk skończył legionową służbę w stopniu brygadiera - nieznanym polskiej hierarchii wojskowej. Jednocześnie, w siłach zbrojnych odrodzonej Polski było wielu dowódców o wyższej od Piłsudskiego szarży. Możemy przypuszczać, że dlatego unikał on polskiego munduru, a jego podwładni woleli zwracać się do niego jak w legionowych czasach: "Komendancie".

Kto jak kto, ale wojskowi są wyczuleni na niuanse związane z hierarchią, więc latem 1919 roku minister spraw wojskowych generał Józef Leśniewski, w imieniu wojska, poprosił Sejm o przyznanie Piłsudskiemu stopnia "Pierwszego Marszałka Polski".

Zdominowany przez prawicę Sejm odrzucił tę prośbę. Posłowie endeccy argumentowali, że stopień raczej należy się generałowi Józefowi Hallerowi. Część wojskowych reprezentowana przez Leśniewskiego nie zamierzała jednak poddać się sejmowemu dictum bandy niewdzięcznych cywili i 26 lutego 1920 roku postanowiono, że stopień Marszałka zostanie jednak przyznany.

19 marca 1920 roku, w dniu imienin Komendanta przedstawiciele Ogólnej Komisji Weryfikacyjnej stawili się u Piłsudskiego i poprosili go o przyjęcie nominacji na "Pierwszego Marszałka Polski". Wódz nie odmówił podkomendnym, po czym wydał krótki, ale treściwy dekret wojskowy: "Stopień Pierwszego Marszałka Polski przyjmuję i zatwierdzam".

Z powodu braku buławy jej wręczenie odłożono. W międzyczasie ogłoszono konkurs na jej projekt. Zwyciężył wzór przypominający dawne buławy hetmańskie. Buława była srebrna, cyzelowana złotem.

***

Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Otóż wczoraj dane mi było obejrzeć film w reżyserii Jerzego Kawalerowicza „Śmierć prezydenta”. Ten film w 1978 dostał nagrodę Srebrnego Niedźwiedzia na MFF w Berlinie.

W tym dziele dzieje się rzeczy wiele, którymi ostatnio się zajmuję, więc podczas seansu siedziałem z małżonką u boku i mówiłem jej, co się za chwilę wydarzy, albo opowiadałem, o tym czego w filmie nie ma, albo odjechało od wspomnień uczestników zdarzeń na odległość paru lat świetlnych.

W tym filmie jest parę postaci malowanych bardzo grubą i bardzo ciemną kreską. Niewiadomskiego gra Marek Walczewski. On dla mnie zawsze miał w sobie coś z nawiedzonego i nieco demonicznego świra, więc w rolę zabójcy wpisuje się idealnie – tu jest wyrachowanym, zimnym, inteligentnym fanatykiem, który miał zabić Piłsudskiego, ale wyszło jak wyszło…

Druga postać spod bardzo ciemnej gwiazdy to ksiądz Marceli Nowakowski. W filmie grany jest przez Henryka Bistę, który ledwie pół roku wcześniej bardzo ekspresyjnie i brawurowo odegrał rolę Hitlera w spektaklu telewizyjnym „Przed burzą”. Przyznam się szczerze, że do dziś mam przed oczami czerwoną ze złości twarz furiata, który w czasie narad wali ręką w stół i zapluwa w swej wściekłości wszystkich dookoła. W „Śmierci prezydenta” ksiądz Nowakowski zamiast grzywki i wąsika ma sutannę, ale fanatyzm i wściekłość i w tym rekwizycie da się jakoś zagrać. Kim był w rzeczywistości ksiądz Nowakowski, można przeczytać w tekście Jana Żaryna:

https://www.salon24.pl/u/jan-zaryn/142633,ksiadz-marceli-nowakowski-1882-1940

„W PRL- nigdy i nikt nie znalazł czasu, by ciepło o nim pisać i mówić; jedynie w filmie Jerzego Kawalerowicza o śmierci Prezydenta Gabriela Narutowicza, reżyser raczył uczynić go współwinnym tej śmierci. Wbrew prawdzie i wbrew dobrym standardom”.

Wikipedia łaskawie nie wspomina ani zdaniem o niecnej roli księdza Nowakowskiego w eskalowaniu nastrojów przed zabójstwem Narutowicza, ale nie zapomina zareklamować nam pewnego dzieła:

„Postać ks. Nowakowskiego, jako posła endecji na Sejm i przeciwnika wyboru Gabriela Narutowicza na prezydenta Polski, pojawia się w filmie „Śmierć prezydenta” w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. W rolę tę wcielił się Henryk Bista.”

Teraz pora na wypełnienie ostatniego wierzchołka mrocznej triady.

Trzecią niecną postacią w filmie Kawalerowicza jest typ, który uśmiecha się tajemniczo i złowrogo. Ubrany jest we frak, ma bródkę i wąsy Mefista. Prawie nic nie mówi, tylko uśmiecha się od czasu do czasu tajemniczo. My świetnie znamy ten uśmiech, pamiętamy go doskonale z serialu, który cztery lata przed nakręceniem „Śmierci prezydenta”, dragońską szarżą zdobył telewizyjne ekrany. Tak się uśmiechał Edmund Fetting grający margrabię Karola von Ansbach w serialu „Czarne chmury”.

Kimże jest ten złowrogi, odgrywany przez Fettinga typ? To jest proszę Państwa generał Józef Haller – ten, który zdaniem niektórych powinien otrzymać marszałkowską buławę, o której wspomniałem na początku wpisu.

Jak obejrzymy „Śmierć prezydenta”, to wiemy, że otrzymać jej nie powinien. Bo to zły człowiek był.

W tymże filmie bowiem, Haller (gdy już przemówił) to jak jakieś mroczne widmo. Już się nie uśmiechał, lecz niczym złowrogi wódz, przywódca ciemnych mas podburza tłum, który zbiera się na ulicach niezadowolony z wyboru Narutowicza. Czyni to tymi słowami:

Rodacy i towarzysze broni!

Wy, a nie kto inny, piersią swoją osłanialiście, jakby twardym murem, granice Rzeczypospolitej, rogatki Warszawy. W swoich czynach chcieliście jednej rzeczy, Polski. Polski wielkiej, niepodległej. W dniu dzisiejszym Polskę, o którą walczyliście, sponiewierano. Odruch wasz jest wskaźnikiem, iż oburzenie narodu, którego jesteście rzecznikiem, rośnie i przybiera jak fala.”

Te słowa odnajdziemy także w wikipedii, opowiadającej nam o zamachu na Narutowicza:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_na_Gabriela_Narutowicza

Skąd one się tam wzięły?

Okazuje się, że przypis odsyła nas do książeczki niejakiej Danuty Pacyńskiej p.t. „Śmierć prezydenta” wydanej przez wydawnictwo MON w 1965 roku. Tych cytatów z książki Pacyńskiej i w Wikipedii i w filmie jest dużo więcej. Jeśli obejrzycie dokładnie przypisy do wpisu w Wikipedii dotyczące zamachu, to się zdziwicie z jak ważnym dziełem mamy do czynienia, bo aż 16 przypisów odsyła nas do tej pozycji

Chyba trudno się temu dziwić, bo jeśli książka ukazała się w znanej naukowej serii „Sensacje 20 wieku”.

Jednym z milowych odkryć tego dzieła, jest moim zdaniem anonim, który odczytuje Narutowicz i w filmie i w Wikipedii, a jego źródłem (patrz wikipedyczne przypisy) jest a jakże ...książka Pacyńskiej:

„Warszawa 10 grudnia 1922 roku.

Szanowny Panie ministrze! Wobec wyboru pana ministra na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej głosami lewicy i mniejszości narodowych, bloku nam wrogiego, będąc pewnymi, że pan minister będzie ugodowcem, będzie zmuszony wywdzięczać się blokowi mniejszości, że p. minister nie stworzy rządu o silnej ręce, rządu, że tak powiemy, poznańskiego, wreszcie, że pan minister śmiał przyjąć ofiarowaną sobie kandydaturę, grozimy panu ministrowi jak najfantastyczniejszym mordem politycznym.

Z poważaniem polski faszysta.”

Jak wiecie uwielbiam grzebać się w makulekturowych śmieciach i książeczkę Pacyńskiej po ciężkich poszukiwawczych bojach udało mi się odnaleźć. W kolejnym wpisie dam Wam znać, cóż to za sensacyjne dzieło, bo właśnie oczekuję, aż do mnie dotrze. Mam wrażenie, że czekam na fabularyzowaną prozę kleconą w oparach papierosów „Klubowych” i przy szklaneczkach Sangrii przetykanych kieliszeczkiem „Bałtyku”, ale może się mylę.

Może trafi do mnie dzieło z przypisami i odsyłaczami do listu polskiego faszysty. Usycham wprost z ciekawości…

A póki co mamy tylko okładkę książeczki i film, który czerpał z niej pełnymi garściami. Potem z dwóch źródeł prawdy (książka i film) wydestylowano nam prawdę trzecią - prawdę encyklopedyczną.

Książka Pacyńskiej dopiero w drodze, więc póki co mogłem jedynie sięgnąć, do nie cytowanych w wikipedycznym wpisie o zamachu na Narutowicza wspomnień złowrogiego Hallera. Posłuchajmy:

„Spieszyło mi się, żeby wyjechać do Amerykańskiego Czerwonego Krzyża”, ale nie mogłem wsiąść do samochodu nie przechodząc obok zebranej publiczności. Stanąwszy w drzwiach po okrzykach: „Niech żyje generał Haller!”, przemówił jakiś rozagitowany przeciwko wyborowi prezydenta głosami żydów – jak się wyraził – agitator i żądał ode mnie, abym powiedział zebranym, co mają robić.

Po uciszeniu się powiedziałem w kilku słowach mniej więcej:

„Nikt nie może zaprzeczyć, że wybory były legalnie przeprowadzone, a jeśli chcecie, żeby kiedyś było inaczej, to trzeba na to długiego i mozolnego przygotowania. Nie mogę wam dać żadnych innych wskazówek, jak tylko, że istotnie Prezydentem jest Narutowicz, a jeśli macie wątpliwości, to najlepiej idźcie do kardynała Kakowskiego, aby usłyszeć jego opinię”.

Na tym zakończyłem, ale jeszcze długo pod moim domem stały tłumy, zanim ruszyły do pałacu arcybiskupiego.

Myślałem, że na tym się skończy, atoli już tego samego wieczoru prasa czerwona oskarżyła mnie o przemowę antysemicką, choć pomimo najbardziej akrobatycznych sztuk – nie potrafiła znaleźć dowodów. Później wyszły na jaw nazwiska kilku oficerów, którzy w przebraniu cywilnym brali udział w manifestacji, a potem fałszywymi oskarżeniami usiłowali mnie obarczyć, że w swoim przemówieniu atakowałem żydów”.

***

Film „Śmierć prezydenta” kończy się sceną pogrzebu Narutowicza. Orszak żałobny kroczy ulicami stolicy. Nie ma w orszaku marszałka Piłsudskiego. W czasie pogrzebu… stawia on pasjansa (ciekawe, czy to także fabularny patent Pacyńskiej). Tyle, że ten koncept wydaje mi się nawet dość intrygujący.

Jak wyszedł ten pasjans – o tym w następnym wpisie. Spróbujemy odtworzyć kolejno odsłaniane karty. Niestety nie wszystkie karty będą odkryte. Ja spróbuję zajrzeć pod kilka zasłoniętych, które zaintrygowały mnie najbardziej i mogę stwierdzić, że zaiste niezwykły układ się z nich wyłania.



tagi: narutowicz haller pacyńska piłsudski marszałek 

betacool
12 listopada 2017 15:47
16     1015    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @betacool
12 listopada 2017 16:13

 Oficjalną narrację na temat  śmierci Narutowicza w powojennej Polsc kontrolowała (i nadal kontroluje) hasbara.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @betacool
12 listopada 2017 16:55

Kto nam pisze historię, kto kontroluje Wikipedię, kto kręci filmy.

Odpowiedź - twarde jądro UB, komuniści w sojuszu z kierownictwem wojska ludowego.

Próbowałem znaleźć tę Pacyńską - znalazłem tylko publikację, jaką dysponuje Uniwersytet Michigan (to tak a konto legendy, że w USA nie wiedzą, gdzie Polska) - jest to wydawnictwo "Z życia Partii" czy też "Życie Partii", wydawnictwo KC PZPR, rok 1979, dostała wtedy nagrodę wraz z innymi dziennikarzami TV z Warszawy. W archiwach jest też, jako pisząca komentarze do aktualności, np. Hasło Pacyńska, szukać w opisach

Początkowo myślałem że to postać fikcyjna - ale chyba nie. Ten "narutowicz" to wygląda jak jej inicjacja do świata lepszych ludzi, bo trudno znaleźć inną publikację.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Wolfram 12 listopada 2017 16:55
12 listopada 2017 17:02

a na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie widnieje masońskie hasło (legionów m.in. J.Wybickiego) "Honor i Ojczyzna". Zabrakło w haśle miejsca dla Boga. Ale czy idelolo masońskie to jest jedyna obowiązująca do dzisiaj tradycja? 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Wolfram 12 listopada 2017 16:55
12 listopada 2017 17:05

Też próbowałem coś o nie znaleźć, ale nie bardzo szło.

Może po prostu na Carmeny chciała się przerzucić.

Dziwi mnie trochę fakt, że ta książeczka jest tak trudno dostępna. Tych sensacji tłukli tyle, co "Żółtych tygrysów", a tu dzieło nie do zdobycia.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @betacool 12 listopada 2017 17:05
12 listopada 2017 17:32

Jest mylona z inną osobą, Danutą Pacyńską-Drzewińską.

Np. w książce: http://www.enbook.pl/primed-for-violence.html

Fajny tytuł: 

Primed for Violence  Murder, Antisemitism, and Democratic Politics in Interwar Poland

Ciekawa też data wydania - 2016 - i kategoria: Jewish studies. Praca wre, a centrum badań przeniosło się do USA, bo w Polsce Partia dała ciała i nie nadąża.

Autor pisze, że było wiele publikacji popularnych i wymienia tę Pacyńską (pomyloną, ale tytuł i wydanie zgodne) ale za mało naświetlono kontekst itd., takie coś w guglu znalazłem.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Wolfram 12 listopada 2017 17:32
12 listopada 2017 17:43

I jeszcze jedna, świeża:

http://libra.ibuk.pl/book/42056 (wyd. 2012)

Autor wspomina, Pacyńską, zalicza jej książkę do panegiryków - a prawdy napisać nie mogła, bo była cenzura, bo to panie, PRL był.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Wolfram 12 listopada 2017 17:32
12 listopada 2017 18:03

To jest chyba jednak ta sama osoba, o czym świadczą te wpisy z katalogu NUKAT:

http://nukat.edu.pl/search/query?match_1=PHRASE&field_1=a&term_1=Pacy%C5%84ska-Drzewi%C5%84ska,+Danuta.+&theme=nukat

Musiała wyjść za mąż i wykonać jakąś woltę (polecenie służbowe?), bo nagle w stanie wojennym znalazła się z paszportem w jedną stronę na Zachodzie i natychmiast rozpoczęła współpracę z radiemn Wolna Europa(sic!). Robiła dla nich jakieś audycje o ekologii, w tym o Czarnobylu (https://www.polskieradio.pl/68/2053/Artykul/584042,Nasza-planeta-Ziemia).

Tak sama o tym opowiada: https://www.biblionetka.pl/author.aspx?id=14113

A tu te same książki, co w katalogu NUKAT, ale jeszcze pod panieńskim (?), pojedynczym nazwiskiem:

https://www.biblionetka.pl/author.aspx?id=14113

Oj, piszą nam historię dziwne postacie, co bez problemu przechodzą na przeciwne strony mocy. Furda żelazna kurtyna!

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @jolanta-gancarz 12 listopada 2017 18:03
12 listopada 2017 18:25

Zasugerowałem się jakąś datą, że nie może to być ona - ale widać jest. 

Przecież Komitet KC nie mógł ogłosić publicznie, że Kuroń i Michnik czy Mazowiecki są "w porządku" musiał to powiedzieć ktoś wiarygodny - jakaś amerykańska czy brytyjska tuba propagandowa :).

RWE świetnie sie do tego nadawała. Pytanie, skąd RWE wiedziała, kto z Polski nadaje się do ogłaszania prawd, a kto nie. Gdybym miał na coś stawiać, to na porozumienie ponad podziałami, a nie na penetrację agentury.

Tzn. Zachodowi trzeba było wiedzieć, kto jest komunistą (socjalistą) o dopowiednich dla nowych czasów cechach - a to może wiedziec tylko inny komunista. Niekomuności ich nie interesowali - ze służbą nie prowadzi sie negocjacji tylko z zarządem.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Wolfram 12 listopada 2017 18:25
12 listopada 2017 19:14

Można to nazwać rzeczywiście "porozumieniem ponad podziałami", bo taka była mądrośc etapu. O Nowaku Jeziorańskim i RWE pod jego kierownictwem miał jak najgorsze zdanie Józef Mackiewicz. Nie mam czasu teraz cytować oryginalnych tekstów, ale tu jest krótkie ich omówienie:

http://www.nasz-czas.lt/_NCZ_ARCHYVAS/601/czas2.html

Nic więc dziwnego, że narybek prosto z kraju brali. W ramach konwergencji i rzekomego rozmiękczania systemu. Złapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb trzyma...

zaloguj się by móc komentować

BINOKLE @betacool
12 listopada 2017 21:03

Komendant / el comendante to zdaje się najwyższa szarża w szeregach rewolucji.

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
13 listopada 2017 00:23

"Pytanie, skąd RWE wiedziała, kto z Polski nadaje się do ogłaszania prawd, a kto nie".

Mam w bobliotece jedną książkę ze stemplami biblioteki RWE.

Tytuł:  "Wspomnienia socjalistki".

Kiedyś o tym też napiszę... 

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @BINOKLE 12 listopada 2017 21:03
13 listopada 2017 00:24

Chyba coś w tym jest...

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @BINOKLE 12 listopada 2017 21:03
13 listopada 2017 06:15

Kamandir (z akcentem na "i").

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @betacool
14 listopada 2017 03:02

Plus za "bukiecik". Polskie kwiatki, cholera jasna... /pahdą/.

zaloguj się by móc komentować


betacool @kskiba19 14 listopada 2017 22:30
15 listopada 2017 00:31

Dzięki.  Moja Pacyńska już w drodze.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować