-

betacool

Nadciąga noc komety… Kto przeżyje swoją śmierć?

Nadciąga noc komety… Kto przeżyje swoją śmierć?

 

Marian Gorzkowski, Jan Matejko. Epoka od r. 1861 do końca życia artysty, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych „UNIVERSITAS”, Kraków 1993, s.531

Wiktor Szymaniak, Rola dworu polskiego w polityce zagranicznej Prus Książęcych, Wydawnictwo Uczelniane WSP w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1993, s.236, nakład 2000 egz. (I rzut 300 egz.)

 

Od poprzedniego wpisu siedzimy sobie w ciemnej komnacie wraz ze Stańczykiem, który ma twarz Matejki i zastanawiamy się, jaki związek z utratą Smoleńska może mieć łaciński napis, którego tłumaczenie brzmi: „Żmudź. Roku Pańskiego 1533”, wszak Smoleńsk utraciła Rzeczpospolita w roku 1514…

Założenie, że Matejko się pomylił możemy odrzucić, tak jak Stańczyk odrzucił leżącą u jego stóp błazeńską buławę. Czynimy tak, bowiem w otwartym oknie widzimy kometę, która narobiła w ówczesnym świece wiele zamieszania. Pojawiła się ona na niebie latem 1533 roku, a jej ruchu wstecznego (przeciwnego do kierunku poruszania się planet planet) nie potrafiono wytłumaczyć. Budziło to przejęcie, by nie rzec trwogę nie tylko prostych ludzi, gdyż komety uważano za znaki gniewu Boga, które miały zwiastować nieszczęścia, zarazę, wielkie klęski, zmiany a nawet śmierć władców.

W związku z jej pojawieniem się toczyła się nawet naukowa dysputa największych astronomów owych czasów, w której uczestniczył sam Kopernik.

Dodajmy, że o pojawieniu się jakiejś komety w roku 1514 nie wiemy nic, ale wiemy już przecież, że ich pojawienie się na niebie nie przechodziło niezauważone. Matejko wyraźnie wzmocnił więc datowanie Stańczykowej zadumy. 

Mamy na obrazie rok 1533 i tytułowy bal u Bony. Frasunek w 19 lat po utracie Smoleńska byłby chyba lekką przesadą. Niektórzy znawcy twierdzą, że Stańczyk martwi trochę na zapas, kłopotami ze żmudzkim pospolitym ruszeniem. Jest to jednak moim zdaniem tak zwana trzecia prawda Tischnerowska, bo decyzja o wojnie z Moskwą zapadnie dopiero w styczniu 1534 roku, a kłopoty organizacyjne na Żmudzi pojawią się pół roku później. Miałby więc nasz sławny błazen zdolności prorocze? Latem 1533 roku powinien raczej tryskać nadzieją, że rozejm z Moskwą wygaśnie i być może wybuchnie wojna, która pozwoli odzyskać to, co utracone.

Jest jednak inaczej. Przyszedł oto jakiś list ze Żmudzi i błazen popadł nad nim w zadumę. 

Nie pozostaje nam chyba nic innego jak poszukiwania ówczesnej korespondencji dotyczącej tej krainy. Wielce pomocne w tym względzie okazują się dwie książki autorstwa Wiktora Szymaniaka. 

Gdy sięgniemy po „Rolę dworu polskiego w polityce zagranicznej Prus Książęcych” okaże się, że korespondencja taka płynęła i co całkiem szerokim strumieniem, choć może bardziej pasowałoby określenie: „równoległymi strugami”. Listy dochodziły bowiem do kancelarii królewskiej, a osobny kanał korespondencji docierał do półoficjalnego agenta Albrechta Hohenzollerna – Mikołaja Nipszyca. Wiktor Szymaniak określa również mianem „stałego przedstawiciela”, czasmi nazywa go szpiegiem. Jest on bez wątpienia jednym z głównych bohaterów tej książki. Pojawia się bowiem na ponad połowie jej kart i jest mu poświęcony cały rozdział, w którego opisie znajdują się takie zagadnienia jak technika zdobywania informacji, wykorzystywanie spotkań towarzyskich, zdobywanie kopii dokumentów (za zgodą króla oraz bez tej zgody), ich wykradanie, przekupstwo, a także werbowanie do służby Albrechta.

Oto krótka charakterystyka jego działalności:

„Mikołaj Nipszyc był dyplomatą wszechstronnym. Stosował różnorodne metody wykonywania zadań stawianych przez księcia. Były to metody oficjalne i zakulisowe. Szczególną aktywność techniczną agent wykazywał przy zbieraniu informacji i podczas załatwiania spraw prusko-litewskich w latach 1533-1534”.

Co za szczęśliwy traf korespondencja z roku 1533 i jak się okaże dotycząca spraw żmudzkich (prusko-litewskich). Wypisz, a raczej wymaluj, to co (przynajmniej teoretycznie) mogłoby się pojawić w korespondencji, którą dorwał Stańczyk na obrazie Matejki.

Albrecht zasypywał Nipszyca taką ilością spraw do załatwienia i pilotowania, że agent kilkakrotnie skarżył się mocodawcy na „zbyt dużą ilość pracy”.

Obszar prac zleconych Nipszycowi był bardzo szeroki, ale drogą eliminacji bardzo ciekawych skądinąd wątków, zaczniemy od wyodrębnienia zakresu tematów, którymi w 1533 roku nasz bohater się nie zajmował:

„W latach 1532-1533 służba dyplomatyczna księcia Albrechta na dworze królewskim nie zajmowała się sprawą monetarną. Dopiero od maja 1534 roku, gdy Mikołaj Nipszyc jako poseł królewski przywiózł księciu propozycję zamknięcia mennicy królewieckiej, kwestia monetarna znów znalazła odbicie w działalności dyplomacji książęcej w Polsce.

Tendencje do ograniczania produkcji monet srebrnych narastały stopniowo. Już w 1531 roku król i szlachta polska, a potem radcy Prus Królewskich oraz wielkie miasta uznawały, że nadmiar monety srebrnej powoduje drożyznę i zwyżkę cen złota. Poza tym w wybijanych przez Decjusza monetach stwierdzono niższą od obowiązującej stopę menniczą. Pojawili się także fałszerze pieniędzy. Nie można się więc dziwić, że król Zygmunt I prowadził politykę deflacyjną i dążył do zamknięcia wszystkich mennic niekrólewskich.

W odpowiedzi na wspomniane poselstwo Nipszyca książę Albrecht nie zgodził się zamknięcie mennicy, powołując się na posiadanie regale menniczego. Albrecht przypomniał przy tym, że prawo do bicia monety Zakon otrzymał jeszcze od cesarza Fryderyka II, a król to potwierdził księciu w 1525 roku w traktacie krakowskim i potem w innych dokumentach”.

Nie pociągnę tu wątku monetarnego i prób ratowania książęcego budżetu Decjuszowym rozcieńczalnikiem srebra. Jest on ciekawy, opisany szczegółowo, ale nie jest związny bezpośrednio z tematem, który dziś drążymy. Zwrócę natomiast uwagę na to, że Albrecht powoływał się na cesarskie przywileje sprzed 300 lat wydane Zakonowi.

Okazuje się, że „zakon” jest tu słowem kluczowym, mało kto bowiem zastanawia się dzisiaj, jakie były relacje Albrechta Hohenzollerna z sekularyzowanymi jego decyzją zakonnikami. My mamy dziś ten komfort, że teoretyczną dedukcję możemy sobie odpuścić i w zamian przeczytać kawałek pracy Wiktora Szymaniaka:

„Zabiegi dyplomatyczne o obronę lenna książę Albrecht organizował w atmosferze ciągłej obawy, czasem wręcz strachu i paniki. Sam pisał do króla, że żyje wciąż „w trwodze i smutku”. Co więc szczególnie niepokoiło Albrechta? Oczywiście zagrożenie krzyżacko-cesarskie (…) 

Dzięki dobrze zorganizowanej sieci informacyjnej książę orientował się na bieżąco w planach i poczynaniach krzyżackich. Znał nawet prawie dokładną liczbę przygotowanych do ataku na Prusy żołnierzy i okrętów (…). Mógł więc jako specjalista dokonać oceny sił własnych przeciwnika, sprzymierzeńców, obu stron oraz umiejętności i uzbrojenia armii. Ocena ta wypadała na niekorzyść Księstwa, co było oczywiste, ale bywała też ujemna i dla Polski, co mogło być niepokojące. Tak więc teoretyczna i praktyczna wiedza wojskowa była jedną z przyczyn „trwogi i smutku” księcia.

Innym powodem obaw Albrechta mogła być troska o losy własne i rodziny. Po zdobyciu Księstwa przez Krzyżaków księciu groziłaby nawet utrata życia…”.

Jak widzimy Albrecht żywił wiele poważnych obaw, które on sam nazywał trwogą. Były to lęki banity, skazanego przez Rzeszę na wygnanie i niepewnego swego losu. W jego odmianie miał Albrechtowi pomóc polski król. Tego wątku też dziś jednak nie prześledzimy, bowiem dzisiaj próbujemy znaleźć odpowiedź na pytanie, czy spadające na Albrechta klęski miały miejsce w roku 1533, dotyczyły Żmudzi i czy wiadomości o nich mogły wpłynąć przygnębiająco na Stańczyka? 

Otóż w owym roku początkowo Albrecht męczył Nipszyca ponagleniami dotyczącymi rozstrzygnięcia sporów  granicznych i celnych na Żmudzi. Sprawy te szybko odeszły w cień i sam książę kolejnymi listami próbował je załagodzić i wyciszyć. Na horyzoncie bowiem pojawiły się problemy o wiele większe, a co dla nas istotne - z pogranicza Prus, Inflant i Żmudzi:

„Kolejne poważne zaniepokojenie księcia o losy swoje i własnego kraju miało miejsce na początku roku 1533, gdy po wyborze margrabiego Wilhelma, brata Albrechta, na biskupstwo ozylskie, Zakon inflancki rozpoczął przygotowania wojenne i nawet wysłał wywiadowców na granicę Prus Książęcych”. 

Nie były to jedyne znaki nadciągającej „trwogi”:

„Krzyżacy nie mieli zamiaru rezygnować z przyznanych im przez cesarza ziem pruskich i do ich przejęcia rozpoczęli przygotowania w 1533 roku. Książę Albrecht i Zygmunt Stary byli o tym poinformowani. Król nawet przesłał odpowiednie ostrzeżenie  do stanów swojej części Prus. Z drugiej strony nastąpiło kolejne zbliżenie Zakonu inflanckiego z Moskwą, co było niebezpieczne dla Litwy, a więc i dla Prus Książęcych. Dlatego Albrecht za  pośrednictwem Nipszyca informował króla o odbytym późną jesienią 1533 roku poselstwie moskiewskim w Inflantach, za co król przekazał księciu wyrazy wdzięczności”.

Atmosfera wokół Hohenzollerna stale się jednak zagęszczała. Albrecht zamienił się na dłuższy czas w najżyczliwszego Polsce donosiciela, który ostrzegał króla Zygmunta o tym, że Zakon Niemiecki szuka sojuszników do ataku na Prusy Książęce w Lubece i Inflantach i że może to zagrozić Litwie w razie jej konfliktu z Moskwą, że Gdańsk torpeduje zaciągi księcia, że brakuje mu pieniędzy, że prosi o zgodę na zastawienie kolejnych starostw i posiadłości i interwencję w Gdańsku, by ten nie sprzymierzył się z Lubeką.

Pod koniec 1533 roku nastąpiła kumulacja trwogi Albrechta. List z 3 stycznia kolejnego roku kierowany do Nipszyca wyrażał obawę o bezpieczeństwo księcia i podparty był kopią mandatu egzekucyjnego Krzyżaków upoważniającego ich do przejęcia lenna pruskiego. Instrukcje do szpiega były panicznie i obszerne:

„Nipszyc powinien poprosić króla o udzielenie rad księciu oraz o rozesłanie listów protestacyjnych do cesarza Karola V, króla rzymskiego Ferdynanda I, książąt i stanów Rzeszy, do książąt śląskich, kupców, bankierów i starszych cechów rzemieślniczych oraz osobny list do Inflant”.

Jak widzimy rok komety wprawił Albrechta w stan kompletnego rozdygotania, które doprowadziło go jednak do intrygującej konkluzji, że o pomoc warto prosić nie tylko sfery polityczne, lecz także gospodarcze zahaczające nawet (czego nie omieszkał wytknąć król Zygmunt) o pospólstwo.

Jak widzimy Albrecht bez umiaru korzystał z pomocy Nipszyca. Rok 1533 był pod tym względem wyjątkowy. Nipszyc pozyskał i przesłał Albrechtowi treść traktatu polsko-tureckiego. Był on jednym z kluczowych elementów w układance Hohenzollerna, gdyż ewentualna wojna Polski z Turcją mogłaby spowodować brak możliwości obrony Prus Książęcych przed najazdem od strony Żmudzi.

W tym samym roku Nipszyc napisał do Albrechta, że „wydobył z kancelarii potajemnie kopię listu mistrza inflanckiego do króla”, a nieco później także treść traktatu pokojowego Litwy z Inflantami…

Kłopoty Albrechta ciągnęły się jeszcze dłuższy czas i w ich rozwiązywaniu nieustannie pomagał mu Mikołaj Nipszyc. Nipszyc (tak jak Stańczyk) nie cierpiał królowej Bony. No tak, ale jak zapewne stwierdzi jakiś bystry Nawigator, Nipszyc to przecież nie Stańczyk, więc i opis zdarzeń 1533 roku i to że przez przypadek dotyczyły Żmudzi i pogranicza Prus i Inflant nie czyni wywodu dotyczącego obrazu Matejki za bardzo wiarygodnym.

Tak. To prawda. Jakiś jednak związek między błaznem, a Nipszycem zaszedł. Opowiada nam o tym także Wiktor Szymaniak, tyle że w swojej o rok wcześniejszej publikacji dotyczącej „Organizacji dyplomacji Prus Książęcych na dworze Zygmunta Starego 1525-1548”. Z tej to książki dowiadujemy się o tym, w jaki sposób Nipszyc pojawił się na dworze Zygmunta. Oj, watro przeczytać:

„Gdy Zygmunt Jagiellończyk wstąpił na tron Polski, zabrał ze sobą również Ślązaków. W ten sposób Mikołaj Nipszyc wszedł w skład dworu królewskiego. Jako dworzanin pracował w kancelarii, spełniał misje dyplomatyczne oraz za zgodą króla był agentem księcia Albrechta.

Mikołaj Nipszyc, oprócz zaangażowania w pracy służbowej, znajdował czas i na życie towarzyskie, które kwitło na renesansowym dworze Zygmunta I. Trafił do założonego przez Korybuta Koszyrskiego stowarzyszenia „opilców i obżarców” i nawet stał na jego czele wraz z Janem Dantyszkiem i Janem Zambockim. Nipszyc z racji miejsca w tym „triumwiracie” nazywany był krótko „Tertius”. Brał udział w dość częstych bachanaliach, lubił zwłaszcza wina austriackie. Nie stronił także od hazardu i mimo dość znacznych dochodów stale był z tego powodu zadłużony. W listach do Zambockiego i Dantyszka pisał, że w ciągu jednej nocy zgrał się aż do spodni, lecz do rana odegrał się jeszcze o 50 florenów. W biesiadach stowarzyszenia obok „braci” towarzyszyły i „siostry”. Niektóre z nich były bliskimi przyjaciółkami Nipszyca. (Tu pojawia się ciekawy przypis, że K. Hartleb zaliczył do przyjaciółek Nipszyca następujące, nieznane z nazwiska kobiety: Dorotki, Zofki, Prospery oraz Annę, Helenę, Nuscę, Margaretę i Faustę). Należy jednak przypuszczać, że zebrania towarzystwa nie były zwykłymi orgiami pijackimi, lecz miały także charakter literacki. Wskazuje na to skład stowarzyszenia i fakt, że prymat w nim przyznawano poetom: Koszyrskiemu, Krzyckiemu  i Dantyszkowi. Nipszyc więc obracał się w środowisku ludzi swobodnych obyczajów, ale wykształconych i nowoczesnych”.

Ostatnie zdania powinni dobrze zapamiętać wszyscy zapamiętali praktycy bachanaliów i orgii pijackich. Jeśli bowiem chcą być dobrze zapamiętani przez historię, która uzna, że nie były to orgie „zwykłe”, to powinni popracować nad ich literackim charakterem – wtedy nie zostaną określone ordynarnymi popijawami, lecz obrotami w sferach nieco swawolnej elity.

Jak widzimy Nipszyc (pseudo operacyjne Tertius) to mieszanka Bonda i Charliego (tego od „Aniołków”) z tą różnicą, że Nipszyc miał ich sporo więcej. Ich wyszukane imiona mogą świadczyć o tym, że umiały się one posługiwać się niejednym językiem. Alkohol i hazard to drobne przyjemności w jednostajnej szpiegowskiej robocie związanej z dokumentami, korespondencją i całą agenturalną szarzyzną, które pozwalały osłodzić trud mozolnego poznawania ciekawych i posiadających swe słabostki ludzi.

Być może pamiętacie fraszkę Kochanowskiego o Stanisławie Gąsce (tę o pożytkowaniu energii jądrowej). Ten wierszowany rys charakterologiczny błazna (słabość do płci pięknej, wstrząśnięty i być może lekko zmieszany z nutką stręczycielstwa) jest w swej istocie podobny do tego, czego przed chwilą dowiedzieliśmy się o Nipszycu. Nie myślcie jednak, że zmierzam do tego by nadać Nipszycowi rysy błazna. Nie – wcale tego nie potrzebuję. W tej historii bowiem błazen już się nam pojawił. Opowiem o tym słowami zaczerpniętymi z tekstu Jerzego Besali:

„Małgorzata Wilska wykazała, że zdarzały się na dworach polskich błazny będące rycerzami, jak Olesko, Hanusz, zapewne Kulik i Kijeński. Najsławniejszym jednak był wysoko urodzony Korybut Koszyrski, założyciel na dworze krakowskim klubu ożralców i opilców, zapijający się pośród późniejszych wybitnych polityków, twórców, w powodzi wina, krotochwil i komicznych zdarzeń”.

Koszyrski, określany przez Szymaniak mianem poety, był więc w istocie królewskim błaznem. Na dodatek założycielem inteligenckiego klubu zmiksowanego z agencją towarzyską. Kim on tam był? Członkiem założycielem, przedstawicielem rady nadzorczej? W trzyosobowym zarządzie podobno nie zasiadał? Czy mógł być donem kierującym stworzoną przez siebie organizacją, kierującym dodajmy z tylnego siedzenia, umiejscowionego być może na uboczu wielkich bali i towarzyskich wydarzeń? Prawda, że wizja nieco podobna do tej z filmów Coppolii i obrazu Matejki, tyle że Stańczyk musiałby być nie sobą, a własnie tym wysoko urodzonym Koszyrskim... 

Nadeszła zatem pora, by podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, czy alternatywno-mafijna hipoteza nie mogłaby dotyczyć samego Stańczyka.

Ślad, którym pójdziemy jest początkowo bardzo niewyraźny. W omawianej już przeze mnie książeczce Kazimierza Bartoszewicza "Rzeczpospolita  Babińska" znalazłem takie oto zdanie, które od razu powinno wzbudzić moją czujność:

„dzięki uprzejmości dyr. Estreichera, wypisałem z jego notat tytuł broszury niemieckiej (bez daty i miejsca druku), podany w jakimś niemieckim katalogu antykwarskim. Oto jego brzmienie dosłowne:“

Tu nie podam wam dosłownego zdania, bowiem jest to zdanie po niemiecku, które dopiero przy kolejnym podejściu do książki pokazałem swojej małżonce z prośbą o przetłumaczenie. Oto ono:

„Poznaj samego siebie”  Książeczka Noth’a i Hülfs’a dla widocznych (jawnych) i niewidocznych (niejawnych) zarówno żeńskich jak i męskich członków naszego, założonego w Dülken przez naszych przodków i jednocześnie ufundowanego w Polsce znanego pod nazwą Babiena ostatnio przez nas odnowionego przy okazji tegorocznego Faschingu (11.11.)  Zakonu Błaznów.” Kolonia 1805

W 1805 roku ktoś uznał za stosowne, by pochwalić się członkom jawnym i niejawnym, siostrom i braciom, że dawno temu w małej niemieckiej mieścinie założono Zakon Błaznów i że jego filia została ulokowana w dawnej Polsce w Babinie.

Czy Matejko o tym wiedział, umieszczając na swym obrazie postać błazna i lokując go najwyżej, ponad wszystkimi innymi postaciami zgromadzonymi w jabłoniowym sadzie Babina?

Prawda, że ciekawa kwestia i ciekawa historia, której ciąg dalszy poznacie w kolejnym odcinku makulektur. Pioter niech mi wybaczy, że o temat błazeńskich monet zahaczę dopiero w kolejnym odcinku.

Pora na małe podsumowanie dotyczące obrazu Matejki. Twierdzenie, że rozwiązałem jego zagadkę byłoby nadużyciem. To co mogę napisać z cała pewnością, to wyraźnie podana przez Matejkę intencja, by każdemu wycinkowi historii przyglądać się uważnie i bardzo dokładnie. Bezkrytyczne kierowanie się tytułem, albo cudzym sądem może nas zaprowadzić na manowce. Ciekawość i szukanie alternatywnych wyjaśnień, może co prawda nie zaprowadzić nas do prawdy, ale zmusza do aktywności, do poznawania, do przemyśleń i rozpoznania na tej drodze ewidentnych błędów.

Z tego obrazu płynie jedna wielka nauka. Nauka, którą współczesny odbiór nazwy „Smoleńsk” bardzo, bardzo wzmacnia. Na drodze do prawdy bądź zawsze czujny i skupiony na obranym przez siebie kursie. Unikaj tych, którzy utwierdzają cię w przeświadczeniu, że nie dość że jesteś na kursie, to jeszcze na ścieżce… Słuchanie takich podpowiedzi zawsze kończy się bowiem katastrofą.

Teraz kilka słów o książkach, bo obie są ciekawe, choć z zupełnie różnych względów. Pierwsze wydanie książki Gorzkowskiego (1898) miało posmak skandalu. Cały nakład został wykupiony przez Stanisława Tarnowskiego i zniszczony. Chodziło podobno o zachowanie dobrego imienia Matejki i jego rodziny. Ocalało pięć egzemplarzy wydania. Gorzkowski pogodził się z tym i chciał odczekać z kolejną edycją do roku 1918 (25-rocznica śmierci Matejki). Jednak wydawnictwo ukazało się dopiero w sto lat po śmierci malarza. Już na samym początku relacji Gorzkowskiego pojawia się porównanie Matejki do innego twórcy pędzla. Niektórzy uważni Nawigatorzy być może przeczuwają do kogo. Do Holbeina!, na którego „Ambasadorów” niedawno rzucaliśmy nieco wnikliwszym wzrokiem ze względu na ilość zagadek umieszczonych w tym obrazie.

Musimy pamiętać, że Gorzkowski to kolekcjoner dzieł Matejki. Zebrał ich ponad 240. Domyślam się, że z tego względu większość jego opisów dotyczących dzieł Matejki, to zwykła sprzedażowa reklama. Co wtedy sprzedawało się najlepiej? Oczywiście dawna chwała i wielkość Polski i co jeszcze bardziej oczywiste - patriotyzm. Stańczyk jest więc mężem stanu i patriotą, a „babińczycy” ojcami literatury. Dla Gorzkowskiego mała dziewczynka siedząca nad wielką księgą w babińskim sadzie, to symbol rodzącej się polskiej literatury. Moja żona po chwili przyglądania się stwierdziła, że dziewczę wyrywa kartki z wielkiej księgi, co moim skromnym zdaniem świadczy o tym, że mała panna ma na imię Reformacja i znęca się nad Biblią, a w tle siedzą uradowani jej wielcy ojcowie - ojcowie panienki Reformacji...

Tyle o Gorzkowskim.

Książka Wiktora Szymaniaka jest o tyle wyjątkowa, że widnieje w niej odautorska dedykacja. Profesor, któremu autor dedykował swe dzieło od kilku lat nie żyje, a książki z profesorskiej biblioteki zaczęły tułacze życie. Wiem, bo trafiła do mnie także inna książka Wiktora Szymaniaka również dedykowana profesorowi.

Przyznam, że książkę Wiktora Szymaniaka czyta się z zapartym tchem. Większość opisywanych przez niego faktów była mi kompletnie nieznana. Oprócz wartkiej akcji rozgrywającej się na polu polityki, zarządzania sojuszami, szpiegami, pieniądzem; poznajemy ówczesny agenturalny warsztat. Pod względem faktografii, bibliografii książka bezcenna, co wyciąganych przez autora wniosków, to mam parę zasadniczych wątpliwości. Wiemy jednak, że te na drodze do prawdy powinny one towarzyszyć nam nieustannie.

A tutaj rzeczone książki.

https://allegro.pl/oferta/wiktor-szymaniak-rola-dworu-polskiego-w-polityce-8418499136



tagi: szpiedzy  albrecht hohenzollern  matejko  1533  żmudź  wiktor szymaniak  mikołaj nipszyc 

betacool
21 sierpnia 2019 12:48
67     4246    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Pioter @betacool
21 sierpnia 2019 13:22

Samo Dülken jest bardzo ciekawe. Obecnie to część miasta Viersen. Miasteczko w księstwie Jülich, w którym w 1506 roku założono Akademię Błaznów (Narrenakademie) w tym budynkuDziś znajduje się tutaj akurat Muzeum.

W 1554 roku powołano tu Illuminata universitas lunaris. Choć dzieje cechu błaznów w tym mieście sięgają 1414 roku i układu pomiędzy królem Zygmuntem Luksemburskim a księciem Adolfem II von Kleve. W jednym z listow tego okresu zapisanych w Konsylium z Konstancji widnieje zdanie: Obywatele naszego wiernego miasta Dülken założyli miejską akademię w Wieży Błaznów.

I jeszcze coś. Zdanie z nimieckiej wiki: W uprzemysłowieniu miasta i okolicy w okresie XV-XVIII główną rolę odgrywał przemysł tekstylny.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Pioter 21 sierpnia 2019 13:22
21 sierpnia 2019 15:13

Tak tylko zażartuję - czy w roku 1805 nie odwiedził tego miasta jakiś przyszły amerykański prezydent? Albo chociaż sekretarz stanu?

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 21 sierpnia 2019 13:22
21 sierpnia 2019 15:20

Chyba będziemy musieli zwiedzić to miasteczko. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że przewodniki są pisane przez błaznów.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski 21 sierpnia 2019 15:13
21 sierpnia 2019 15:22

Restytucja tej dziwnej instytucji w epoce napoleońskiej jest sprawą do prześwietlenia. Jawnymi braćmi - tymi, którymi akademia błaznów się szczyci byli Goethe, Adenauer, Dali i Armstrong -pierwszy człowiek na księżycu. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @gabriel-maciejewski 21 sierpnia 2019 15:13
21 sierpnia 2019 15:25

Chyba nie. W 1794 roku wraz z Nadrenią dostało się pod francuskie rządy, które trwały aż do 1814. Było wtedy częścią  Département de la Roer , ale... na przełomie XVIII/XIX wieku wiele rodzin z tego miasta wyemigrowało do Missouri. Z tych francuskich czasów niestety mało danych jest w wiki ;)

zaloguj się by móc komentować


Pioter @betacool 21 sierpnia 2019 15:20
21 sierpnia 2019 15:37

https://books.google.de/books?id=o-xDAAAAcAAJ&printsec=frontcover&hl=pl&source=gbs_ge_summary_r&cad=0#v=onepage&q&f=false

Z późnijejszych pruskich czasów, gdy reaktywowano akademię błaznów

Strona tytułowa dyplomu doktora nauk przyznawanego przez Adamedię Błaznów

A tu zaproszenie na uroczystości

Więcej danych na oficjalnej stronie muzeum http://www.narrenakademie.de/ 

Jest tam naweet przewodnik po mieście ;)

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski 21 sierpnia 2019 15:26
21 sierpnia 2019 16:31

To mnie rozwala.  Oni myślą, że jak kolejny raz przełoży się zepsutą mielonkę w nowy listek kapusty, to wyjdzie z tego całkiem dobry gołąbek. 

Przebrnąłem tekst o włoskich latach Kochanowskiego. Tautologia poniżejkrytyczna tak się powinni nazwać.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
21 sierpnia 2019 17:04

"Moja żona po chwili przyglądania się stwierdziła, że dziewczę wyrywa kartki z wielkiej księgi, co moim skromnym zdaniem świadczy o tym, że mała panna ma na imię Reformacja i znęca się nad Biblią, a w tle siedzą uradowani jej wielcy ojcowie - ojcowie panienki Reformacji..."

Miodzio. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Magazynier 21 sierpnia 2019 17:04
21 sierpnia 2019 17:16

To jeszcze jedna łyżka słodkości.

Obok małej Reformacji stoi spłodzony przez tychże ojców jej braciszek. A może już brat...To jest oczywiście brat jak najbardziej polski, czyli arianin z drewnianym mieczem.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool 21 sierpnia 2019 16:31
21 sierpnia 2019 17:21

Oni chronią w ten sposób siebie. Ratują swoje życie.

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski 21 sierpnia 2019 17:21
21 sierpnia 2019 17:28

Teolodzy z polityki dobrze wiedza kim byl Hans, ale chyba nie do wszystkich dotarlo, ze facio, ktory byl oplacany z kasy Alberta jest nie bardzo sie nadaje na nauczyciela, wychowawce i przyklad do nasladowania.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski 21 sierpnia 2019 17:21
21 sierpnia 2019 17:29

Przebijałem się przez Kochanowskiego po raz kolejny. Trochę rzeczy czeka na doszlifowanie. Zero starej mielonki. A jeśli trochę, to wydobytej z pozatapianych konserw.

zaloguj się by móc komentować

betacool @valser 21 sierpnia 2019 17:28
21 sierpnia 2019 17:38

Oni tam nawet mrugają do nas okiem, podając że JK krążył między Włochami a Królewcem. Co znaczy tyle: wiem, że ciągnie się za nim pewien śmrodek, ale wąchanie mistrza to i tak coś wyjątkowego. To jak dzisiaj tu opisana orgia pijacka - jeśli byli tam odrodzeniowi literaci to imprezka była w sumie nobilitująca.

 

zaloguj się by móc komentować

valser @betacool 21 sierpnia 2019 17:38
21 sierpnia 2019 17:42

Brakuje juz tylko moczu szamana. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool 21 sierpnia 2019 17:38
21 sierpnia 2019 17:47

Wiesz, to się jednak w pale nie mieści. Mają ten napis - Samogitia i datę 1533 i w żywe oczy kłamią, że to Smoleńsk 1514. Na egzaminie tego wymagali, żeby tak mówić...no żesz...ku....wa

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sta%C5%84czyk_(obraz_Jana_Matejki)

zaloguj się by móc komentować

betacool @valser 21 sierpnia 2019 17:42
21 sierpnia 2019 17:48

Przyjrzyj się zaproszeniu z Dulken zamieszczonemu przez Petera. Tam jest i mocz kobyły i bardzo urozmaicona defekacja. W kolejnym wpisie będzie i o tym.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski 21 sierpnia 2019 17:47
21 sierpnia 2019 17:52

A jak jesteś ślepcem i słuchasz przewodnika w Muzeum Narodowym w wersji audio to mówią, że w dokumencie jest Smoleńsk i tyle. Słuchaj, nie pytaj, a najlepiej jakbyś poważnie niedowidział.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @betacool
21 sierpnia 2019 17:56

A co im pozostało leniom .. To sa obiboki intelektualne, które nie mają pomysłu na życie.. Ale energię maja na wyciąganie swoich łapsk po pieniądze.. Obrzydliwe typy.. Ostatnio słuchałem ich wypocin na temat Grzesiuka.. Lumpa wykreowanego przez komuchów.. Krew mnie zalewala, jak Jan Mlynarski wymądrzał sie na temat wykluczenia.. Te typki to są wtórni analfabeci.. Wydrążone dynie.. Pustaki..  Zakute łby .. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Draniu 21 sierpnia 2019 17:56
21 sierpnia 2019 18:05

Ja za to oglądałem jak do Tymańskiego wparował jakiś gość na spontaniczny wywiad. Zaczęli od medytacji, a na jej starcie Tymon zapytał gościa, czy dziś rano zdążył już sobie zrobić dobrze. Więcej spontanu nie byłem w stanie zdzierżyć. 

zaloguj się by móc komentować

valser @betacool 21 sierpnia 2019 17:48
21 sierpnia 2019 18:27

Niepotrzebnie sie martwilem. Jest wszystko. Sa ludzie, ktorzy strecza motto, ze w zyciu trzeba wszystkiego sprobowac. Ja natomiast mysle, ze nie trzeba jesc kupy, zeby wiedziec, ze ma goovniany smak. 

Z tym Hansem z Czarnolasu, jego kumplami klaunami udajacymi blaznow wychodzi grubsza i wielowatkowa historia. Poezja i humanistyka jest tylko po to, zeby maskowac ten melanz burdelu ze smietnikiem. 

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @valser 21 sierpnia 2019 18:27
21 sierpnia 2019 18:37

Z tego ostatniego zdania uczynię (jeśli wolno) motto do kolejnego wpisu.

zaloguj się by móc komentować

valser @betacool 21 sierpnia 2019 18:37
21 sierpnia 2019 18:51

Bede doceniony znaczy sie. Pieknie dziekuje.

Ci wszyscy panowie byli jednakowoz majetni, prowadzili rozlegle interesy, zazwyczaj ciemne.

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @valser 21 sierpnia 2019 18:27
21 sierpnia 2019 19:07

Myślę, że cała poezja i błaznowanie maskuje coś jeszcze. Na wystawie muzealnej w Akademii Błaznów w Dülken jest wyeksponowane coś takiegoJest to przecież lusterko sygnałowe - czyli podstawowe wyposażenie szpiegów służące do komunikacji. Zresztą znamy również określenie w języku polskim Sowizdrzał oznaczające błazna, które to określenie wywodzi się właśnie z niemieckiej nazwy tego lusterka Eulenspiegel

zaloguj się by móc komentować

valser @Pioter 21 sierpnia 2019 19:07
21 sierpnia 2019 19:15

Sowie lusterko. Eule to po niemiecku sowa. Nie spi w nocy i dobrze w nocy widzi i poluje. Robi za symbol madrosci, a w rzeczywistosci zajmuje sie czyms innym, bardziej prozaicznym. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 21 sierpnia 2019 19:07
21 sierpnia 2019 19:25

Prawda, że sporo ciekawostek można w tym Dulken wytropić...

zaloguj się by móc komentować

betacool @valser 21 sierpnia 2019 19:15
21 sierpnia 2019 19:26

Sowy są też na grafikach dołączonych przez Piotra. 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool 21 sierpnia 2019 19:25
21 sierpnia 2019 19:36

Najważniejsza jednak ciekawostka została wytropiona troszkę dalej od Dülken

i dotyczy  anonimowej książki wydanej w 1511 roku pod tytułem: Ein kurtzweilig Lesen von Dyl Ulenspiegel, geboren uß dem Land zu Brunßwick, wie er sein leben volbracht hat.... , czyli w piątym roku ofiacjalnej działalności Akademii Błaznów w Dülken. Fakt uhonorowania tego błazna na okolicznościowej niemieckiej monecie oznacza tylko jedno - Ci błaźni nadal pracują dla Niemiec.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @betacool
21 sierpnia 2019 19:49

Duży plus, jak zwykle.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @betacool
21 sierpnia 2019 19:49

opilców i oźralców

PS

plus za pomysł tytułu, to treść notki jak zwykle fascynująca.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @valser 21 sierpnia 2019 19:15
21 sierpnia 2019 19:53

To jeszcze o powieściach sowizdrzalskich trzeba słowo dorzucić

zaloguj się by móc komentować

Pioter @gabriel-maciejewski 21 sierpnia 2019 19:53
21 sierpnia 2019 20:07

Myślę, że wystarczy ta jedna

https://www.academia.edu/8051515/Sowi%C5%BArza%C5%82_krotochwilny_i_%C5%9Bmieszny._Krytyczna_edycja_staropolskiego_przek%C5%82adu_Ulenspiegla_critical_ed._preface_notes_by_R._Grze%C5%9Bkowiak_E._Kizik_Gda%C5%84sk_2005

Cała póżniejsza reszta to moim zdaniem tylko element kultu cargo. Ta pierwsza niemiecka książka (przetłumaczona wielokrotnie na prawie wszystkie języki Europy) jest podstawowym podręcznikiem Akademii Błaznów. Polskie tłumaczenie ukazało się po raz pierwszy około 15-20 lat po wydaniu niemieckim, niestety (tako rzecze wiki) do naszych czasów zachowały się jedynie fragmenty. Całość polskiego tłumaczenia pochodzi z okresu o około 100 lat późniejszego.

zaloguj się by móc komentować

valser @betacool 21 sierpnia 2019 19:26
21 sierpnia 2019 20:08

Tak. Trudno nie zauwazyc. Urban legend dopatruje sie sowy na jednodolarowym banknocie amerykanskim. Moze Pioter cos dopowie.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @valser 21 sierpnia 2019 20:08
21 sierpnia 2019 20:18

Pierwszy raz się z nią spotykam, co nie znaczy, że jej tam nie ma ;). Ten typ banknotów jest drukowany bez zman od 1963 roku, czyli od czasu zabójstwa JFK, który próbował ukrócić działalność FED. Być może jest to właśnie z tym związane

zaloguj się by móc komentować

valser @Pioter 21 sierpnia 2019 20:18
21 sierpnia 2019 20:25

Sa tacy, ktorzy dopatruja sie pajaka zamiast sowy. W kazdym razie ten druk jest ewidentnie niesymetryczny. Byc moze celowo robiony, w celu zabezpieczenia? Ja o tej swoie juz lata temu slyszalem.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
21 sierpnia 2019 21:29

Udało Ci się mnie zaskoczyć tą krzyżacką kometą...a mówią, żeby nie czytać gwiazd...

Jesteś nawigatorem, który najlepiej rozszyfrowuje makulaturowe konstelacje słów i wskazuje niewidoczne z pozoru gwiazd(ki). Na dodatek zbaczasz ze ścieżki cały czas ;) No, ale chatka Baby Jagi na ścieżce nie leży, tylko na kurzej stopie, jak ta poniżej.

Tak wyglądał Młyn Głupców jeszcze do 1800 roku (na ilustracji widać Francuzów), kiedy to w czasie burzy został zniszczony i spalony, a potem odbudowany już z cegły (dolna część). Górna nazywała się "Salą mądrości"...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
21 sierpnia 2019 23:02

Przy tym wszystkim co i jak zawarł na obrazie Matejko, to Holbein może mu buty czyścić.

Babin to taki Kabaret O. Lipińskiej retro z nieodłącznym: "raz prozą, raz rymem, walczymy z propagandowym reżimem", tyle że z dopalaczem jądrowym -  aktorami, którzy jednocześnie byli doradcami królów oraz modelarzami świadomości i emocji w tamtejszej popkulturze. Jak się okazuje fekaliani humaniści załapali się na falę, znaczy kolorowy papierek z napisem postęp i występują do dzisiaj, jako bohaterowie walki o wolność, godność i głęboki, żeby nie powiedzieć zadumany, patriotyzm.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 21 sierpnia 2019 16:31
21 sierpnia 2019 23:11

No ale właśnie tak myślą, choćby sanepid pukał już do drzwi....

Wczoraj już to umieszczałam, ale to kolejny przykład dobrego gołąbka:

Być jak Feliks Młynarski

https://nowiny24.pl/zwycieski-projekt-byc-jak-feliks-mlynarski-realizowany-bedzie-w-szkole-podstawowej-w-gniewczynie-l/ar/c11-14006555 

https://tryncza.eu/?c=mdAktualnosci-cmPokazTresc-69-5642

https://prasa.wiara.pl/doc/5436125.Feliks-Mlynarski-patriota-pragmatyczny

Jak widać, liści u nas dostatek, bo ziemia obsadzona eksportowaną kapustą

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @betacool
22 sierpnia 2019 00:34

Fascynujące, Betacoolu! Wraz z komentarzami PT Nawigatorów.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Pioter 21 sierpnia 2019 20:07
22 sierpnia 2019 10:35

Czytam to właśnie. Jest to piękna pseudoewangelia kupiecka wykonana na zlecenie Hanzy. Włącznie z przygotowaniem do reformacji i wojny religijnej.

Ta cała Akademia Błaznów przygotowywała ludzi do działalności wywiadowczej w miastach - czyli tam, gdzie nie sięgała władza książąt. Czasem błaźni służyli na dworach, ale to nie było ich głównym celem.

A wnioski z tej lektury są oszałamiające:

W Brunszwiku można sprzedać wszystko. Król Danii zapłaci za wszystko złotem. Aby zadowolić polskiego króla wystarczy byle g... Nie dawaj towaru na słowo, a jeśli już dałeś dokładnie pilnuj kontrachenta. W Norymberdze ludzie uwierzą w każdy dokument (nawet ewidentnie podrobiony). Pilnuj kramu. I tak dalej...

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @ainolatak 21 sierpnia 2019 21:29
22 sierpnia 2019 10:42

Wypadałoby się przypatrzeć równierz młynarzom, szczególnie tym, którzy z takimi przenośnymi wiatrakami podróżowali po świecie. Z jakiegoś powodu przed nimi rosyjskie bajki przed nimi ostrzegały

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 21 sierpnia 2019 19:36
22 sierpnia 2019 11:38

Ten niemiecki orzeł to taki jakby przed chwilą odrodzeniowy raut opuścił.

P.S. Czym mogą być te drobiazgi pod stopą błazna ?

zaloguj się by móc komentować

betacool @Kuldahrus 21 sierpnia 2019 19:49
22 sierpnia 2019 11:40

Dziękuję. To bardzo budujące.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool 22 sierpnia 2019 11:38
22 sierpnia 2019 11:42

Tym o czym myślisz. Jak w czytasz się w tę książkę, to wszystko jest tam wyjaśnione

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 21 sierpnia 2019 20:18
22 sierpnia 2019 11:44

Człowiek się uczy całe życie. O tym nie miałem zielonego pojęcia.

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 21 sierpnia 2019 23:02
22 sierpnia 2019 11:49

"Przy tym wszystkim co i jak zawarł na obrazie Matejko, to Holbein może mu buty czyścić".

Oj - tu jest jeszcze dużo do zrobienia, by pokazać, że to jest ta sama liga.

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 21 sierpnia 2019 21:29
22 sierpnia 2019 11:52

Nadzwyczaj duży ruch jak na takie małe miasteczko i co to za pomysł, by przypatrywać się przez lunety zwykłemu młynowi...

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda 21 sierpnia 2019 19:49
22 sierpnia 2019 11:53

Dziękuję. Poprawię.

Tytuł rzeczywiście bardzo wielopłaszczyznowy. Ciesze się, że Pan to wychwycił.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 22 sierpnia 2019 10:35
22 sierpnia 2019 11:56

Fascynujące. A co do przygotowań do reformacji i wojny religijnej to utrafiłeś w sedno. Doszedłem do tego inną scieżką - równie niezwykłą.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @valser 21 sierpnia 2019 17:42
22 sierpnia 2019 12:31

No coś ty! "Moczu szamana ci u nas pod dostatkiem", odrzekliby ci opilcy i oźralcy. "I żeby tylko jednego szamana.  Co drugi to szaman jak się patrzy."

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 21 sierpnia 2019 17:16
22 sierpnia 2019 12:32

Syn pułku, jak się patrzy. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @valser 21 sierpnia 2019 19:15
22 sierpnia 2019 12:35

Tylko nie prozaicznym! Tylko nie prozaicznym!

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 22 sierpnia 2019 10:35
22 sierpnia 2019 12:42

Zerknij na maila. Powiedz mi czy to Twoim zdaniem UFO, czy poważny trop.

zaloguj się by móc komentować


valser @Magazynier 22 sierpnia 2019 12:35
22 sierpnia 2019 12:50

Oczywiscie, ze prozaicznym. Dla prawdziwego "humanisty", ktorego umysl szybuje w przestworzach i zajety jest sprawami palacymi dla calej ludzkosci to takie banalne sprawy nie stanowia przedmiotu zainteresowania, bo i po co?

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool 22 sierpnia 2019 12:42
22 sierpnia 2019 13:15

Tropy wiodą bardzo daleko - do sekretarza papieży i kanclerza Repubiki Florenckiej - niejakiego Francesco Poggia. Dalej do Uniwersytetu w Tybindze i tamtejszego profesora Heinricha Bebla. Praca tych ludzi została wykorzystana przy tworzeniu książki o Sowizdrzale, wykorzystano również wiele ich anegdot.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 22 sierpnia 2019 13:15
22 sierpnia 2019 13:31

Rzuć okiem na maila SN...

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @valser 22 sierpnia 2019 12:50
22 sierpnia 2019 13:34

Nie zgadzam się z moim przedmówcą. "Prawdziwymi" "humanistami" są właśnie błaznowie/szamani, oźrlacy/opilcy. Humaniści z dyplomem akademickim mogą co najwyżej składać aplikacje o egzamin wstępny na "prawdziwego humanistę". Jak opowiedzą dobrą anegdotkę z drugim dnem handlowym, to zostaną przyjęci. W innym wypadku mogą po prostu pisać laurki na cześć herr Hans Kokhanovsky i ihre altpolnische kalk oraz Klaus Rey und ihre altpolnisch joi de vivre. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Pioter 22 sierpnia 2019 10:35
22 sierpnia 2019 13:35

Dlatego właśnie Kanclerz Koronny kazał się trzymać z daleka swemu protegowanemu od akademii babińskiej. Wiedział. 

zaloguj się by móc komentować

valser @Magazynier 22 sierpnia 2019 13:34
22 sierpnia 2019 14:03

Gdzie w tym wszystkim jest Kamil Durczok? On dawkowal na zawodowym poziomie. I blaznowal w tefauenie, tak ze narod nawet piosenke o tym ulozyl, ktora juz raz wrzucalem, ale niech tam... powtorze sie bo to trzyma poziom prawdziwie humanistyczny.

https://www.youtube.com/watch?v=ZhZ4_d0S7R4&t=190s

A swoja droga, to przydaloby sie jakies Sonderkommando, zeby czyscic przedpole z tych wesolkow.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
22 sierpnia 2019 14:04

"60 minut na godzinę" i "kabaret moralnego niepokoju". Takie skojarzenia. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @valser 22 sierpnia 2019 14:03
22 sierpnia 2019 14:08

Raczej stawiałbym na metody indukcyjne. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
22 sierpnia 2019 14:52

Jak będę miał czas zbadam ilu babińczyków uczyło w Akademii Zamoyskiej i kiedy. W końcu znajdę ten czas. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Magazynier 22 sierpnia 2019 14:52
22 sierpnia 2019 15:02

Chyba próżny trud:

Lecz gdy ktoś nie pojął czegoś,
Mógł się gminną cieszyć wiedzą,

(...)

Każdy odtąd się rozglądał,
Gdzie najlepiej by pasował.
Skryte błazny są i jawne:
Te drugie są opisane,
Gdzie się o zapustach gada
I o nocnych serenadach
(...)
Pierwsze błazny zaś wśród ludzi
Różnych stanów i zawodów
Nie znajdują dość powodów,
By za błaznów się uważać,

zaloguj się by móc komentować


betacool @KOSSOBOR 22 sierpnia 2019 00:34
22 sierpnia 2019 15:05

Też tak uważam.

Dlatego choć nieliczne (komentarze) postaram się utrwalać w obrany przez siebie sposób.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 22 sierpnia 2019 15:02
22 sierpnia 2019 18:00

Może i próżny, ale mnie zawsze coś judzi, że jednak nie próżny. Tylko ten czas. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować