-

betacool

Pan Samochodzik i polscy masoni

makulektura.pl

Makulektura nr 44

 

Pan Samochodzik i polscy masoni

 

Zbigniew Nienacki, Niesamowity dwór, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1974

 

Przyznam na samym początku, że książki o Panu Samochodziku wypełniały moje dzieciństwo różnymi rodzajami dziecięcych fantazji o rozwikływaniu tajemnic, tropieniu i nadawaniu znaczeń drobiazgom, które na pierwszy rzut dziecięcego oka, znaczenia żadnego nie miały.

Także historia niesamowitego dworu oparta jest o schemat poprawnego odczytania i podążania za tajemnymi znakami. Proszę bardzo. Możecie spróbować – oto dwa znaki narysowane na kartce ręką umierającego człowieka i jego prośba, by zrobić muzeum...

A teraz kombinujcie…

Ja Wam tę kombinatorykę znacznie ułatwiłem. Po pierwsze tytułem wpisu, a po drugie kopertami, które widzicie obok okładki książki i na których aż się roi od sekretnych znaków umieszczonych na znaczkach, obrazach i pieczęciach.

Wiem, wiem nieładnie się tak wymądrzać, przecież nie wszyscy będą chcieli odświeżać sobie banalnej historyjki z dzieciństwa, więc tutaj macie część rozwiązania „samochodzikowej historii”:

Przyznam, że jak takie książki czyta się po raz kolejny po wielu latach, to zwraca się uwagę na zupełnie inne wątki, niż te postrzegane w dzieciństwie. Pamiętam jedno, i wtedy (dawno temu w latach siedemdziesiątych), i teraz (całkiem niedawno), przeczytałem książkę w jeden dzień. Pierwsze, co dziś rzuciło mi się w oczy, to wyraźne "iskrzenie" między panną Wierzchoń (bardzo zdolną studentką historii sztuki), a panem Tomaszem. Dobrze, że Nienacki nie pisał tej części Pana Samochodzika w tak zwanym okresie „skiroławkowym”, bo kto wie po jakich krągłościach wodziłby wtedy słynny historyk sztuki, odnalezionym masońskim cyrklem i jakie nieodkryte tajemnice wydobywał spod masońskiego fartuszka…

Wokół zacnego Tomasza krążyła nieustannie także inna zajmująca niewiasta – pani Marysia. Ostrzył sobie na nią, powiedzmy że zęby, niejaki Bigos (dość leniwy student przywieziony do niesamowitego dworu przez Samochodzika do pomocy przy inwentaryzacji zbiorów). Jednak Marysia (jak się potem okazało, zupełnie interesownie) także orbitowała ku Tomaszowi. Do tego orbitowania w celu wyłowienia cennych informacji, skłonił ją Waldemar Batura – typ, który jeździł drogimi samochodami, ubierał się nienagannie i także był historykiem sztuki, tyle, że swoją wiedzę przekuwał na pieniądze, nielegalnie szmuglując dzieła sztuki i sprzedając je zagranicznym kolekcjonerom.

Otóż rzeczona Marysia, w rozmowie z Panem Samochodzikiem, dzieli się w pewnym momencie swą wiedzą o masonach:

„ – Mój ojciec miał znajomego, który twierdził, że wszystkiemu winni są masoni. Oni wywołują wojny, robią spiski i intrygi polityczne na całym świecie. Mają swoją międzynarodową organizację.

- A co się stało ze znajomym pani ojca? Czy nie trafił do domu wariatów? – zapytałem z niewinną miną.

- A tak. Leczył się na nerwy – powiedziała zdumiona panna Marysia”.

Panasamochodzikowa wiedza o wolnomularzach była dużo obszerniejsza od wiedzy marysinej. Zdaniem pana Tomasza początki organizacji sięgały końca zakonu templariuszy. Historyk sztuki, snując dość długą opowieść, wymienia parę dziesiątek postaci, które były masonami i które szerzyły hasła „miłość, równość i braterstwo”. Zdumiewa mnie w tekście Nienackiego ta „miłość”, bo ja się uczyłem o „wolności”. Kto wie, może to wyraz nie do końca świadomego podążania w stronę skiroławkowych pożądań. W każdym razie lista nazwisk jest ciekawa nie tylko ze względu na obecność pewnych postaci, lecz także ze względu na listę nieobecnych.

Ja wspomnę tylko o malarzu Baciarellim, Conanie Doylu i o Berku Joselewiczu, których pan Tomasz wymienia jako braci cyrkla i ekierki. Te postaci zahaczają w pewien sposób o obszar moich obecnych zainteresowań, a sam Berek pojawia się w dość zaskakującym kontekście w pewnej pracy profesor Janion, o której obiecałem kiedyś napisać (może w końcu kiedyś napiszę...).

Dość znamienna jest jeszcze jedna kwestia wypowiedziana przez posiadacza samochodu amfibii:

„ Już na początku dziewiętnastego wieku organizacje wolnomularskie w Polsce zupełnie rozpadły się. Nie słyszałem, by współcześnie ktoś u nas bawił się w masonerię. Owszem tu i ówdzie na Zachodzie, na przykład w Szwecji lub w Szkocji, prowadzą tego rodzaju zabawy, ale poważnie nikt już tego nie traktuje”.

Przyznam, że Szwecja wymieniona w wolnomularskim kontekście nieco mnie w ustach pana Tomasza zaskoczyła. Rok 1969, czyli data pierwszego wydania „Niesamowitego dworu” to jednocześnie rok objęcia rządów przez Olofa Palme. Czyżby Pan Samochodzik pozwolił sobie na grubymi nićmi szytą aluzję do tego faktu?

Nie mam zamiaru tego rozstrzygać. Nie mogę się natomiast z panem Tomaszem zgodzić z tymi „zabawami w masonerię”. Dowodem są dwie koperty które widzicie na zdjęciu obok książki. Poważne państwo włoskie i poważny premier tego państwa, którym był w czasie powstania kopert Gulio Andreotti, nie mogli chyba „prowadzić zabaw” i upamiętniać jakiś niepoważnych organizacji i niepoważnych wydarzeń.

Tym razem już zero litości, jak się nie domyślacie, to sami wytropcie, co wydaniem tych pięknych kopert, świętował chrześcijański demokrata Andreotti.

Kto wie może równolegle Pioter odkryje także jakieś cyrkle na banknotach. Ja w każdym razie na banknocie francuskim jeden już zauważyłem...

Z tymi, którzy wiedzą już o jakie wydarzenia na okazanych kopertach chodzi, podążę do ostatniej części naszej opowieści, czyli do kwestii zorganizowania muzeum masonerii. Otóż umierający kolekcjoner z powieści Nienackiego – pan Czerski wyraził tuż przed śmiercią wolę, by w niesamowitym dworze otworzyć muzeum masonerii. Pan Tomasz, który pod sam koniec odkrył wszelkie cenne masońskie pamiątki także próbował lansować ten pomysł. Pan Samochodzik był jednak świetnie zorientowany w obowiązujących realiach, a nawet jeśli nie był, to jego orientację (niczym magnes igłę kompasu, a pani Marysia senne marzenia Bigosa) prostował przełożony Tomasza - dyrektor Marczuk, który „snuł głośno plany przekształcenia Janówki w muzeum, prezentujące wnętrze szlacheckiego dworu. Pan Tomasz wiedział już do czego to wszystko zmierza. Doceńmy jego błyskotliwy tok rozumowania.

„Do tego wyposażenia nie będzie oczywiście pasować te kilka świetnych obrazów, które miał w swojej kolekcji Czerski – pomyślałem. – Dyrektor już znalazł na nie miejsce albo w Muzeum Narodowym w Warszawie, albo w pałacu w Nieborowie, który był jego oczkiem w głowie.”

Podczas obiadu oświadczyłem:

- Dobrze. Niechże pan, dyrektorze, zabiera do Warszawy te kilka znakomitych obrazów. Ale w zamian poprosimy o zabytki masońskie. W naszym dworze była loża wolnomularska i wydaje mi się, że powinniśmy odtworzyć dawny jego charakter. A więc zebrać w nim wszystkie najciekawsze eksponaty dotyczące polskiej masonerii.

Marczak złapał się za głowę.

- Panie Tomaszu, to szaleństwo. Najwięcej masoników jest w Poznaniu. Czy pan sądzi, że oni je panu oddadzą? Warszawa też nie zechce udostępnić wam swoich zbiorów…”.

Można by oczywiście pójść śladem owego Nieborowa i masoników z Poznania, ale nie musimy.

Uspokoję chyba niektórych. Muzeum masonerii jak dotąd w Polsce nie mamy. Natomiast jakiś pasjonat i uważny czytelnik „Niesamowitego dworu” musiał się jakiś czas temu zachwycić starym pomysłem Pana Samochodzika. Otóż na przełomie 2014 i 2015 roku otwarto w nie gdzie indziej niż w Muzeum Narodowym w Warszawie (jak ten Nienacki to mógł pół wieku wcześniej przewidzieć!) wystawę „Masoneria. Pro publico bono”. Program wystawy był niezwykle ciekawy – zwłaszcza imprezki towarzyszące (zostawiam dla dociekliwych).

Jeszcze ciekawszy jednak jest materiał recenzujący zaprezentowany przez Telewizję Narodową. Jak ktoś lubi świeże prawdziwki w sosie własnym, to gorąco polecam:

https://www.youtube.com/watch?v=ZJm1a-4TdeM

Może to niezbyt ładnie, tak szydzić ze szczerego oburzenia jeszcze szczerszych narodowców, ale po prostu nie mogę się powstrzymać. Panowie zarzucają wystawcom promowanie masonerii i ja oczywiście nie twierdzę, że nie mają racji. Tyle, że wystarczyło nieco poczekać w milczeniu, jaki ta wystawa przyniesie owoc, a potem ten owocek wziąć i tępym nożem zacząć go obierać ze skórki. Otóż ja takie soczyste jabłucho znalazłem .

Są to wyznania masona, który chyba zachęcony tą promocją, najpierw do masonerii postanowił wstąpić, a potem się rozmyślił, bo stwierdził, że bilans lekko mu się nie zgadza. Otóż chodzi mu z grubsza o to, że podczas inicjacji w jakiejś starej tramwajowej zajezdni, najpierw kazano mu napisać testament, potem pozbawiono go buta, poszarpano koszulę, a pocieszenie było że tak powiem dość mało adekwatne. Posłuchajmy co się działo po owej inicjacji:

„Wszyscy podchodzili, przedstawiali się. Mężczyzna, który prowadził restaurację, zaprosił mnie do siebie na obiad, od artysty dostałem książki z jego wierszami, prawnik powiedział, że jeśli będę potrzebował jego pomocy, to mam się zgłosić, a dentystka zaprosiła do gabinetu w razie problemów z zębami. Wszystko za darmo, na zasadzie koleżeńskiej przysługi.”

Na dodatek musiał płacić po dwieście złotych miesięcznie za bycie członkiem, więc postanowił, że takim członkiem to on raczej być nie chce.

https://magazyn.wp.pl/artykul/zamkneli-mnie-w-lochu-i-kazali-pisac-testament-tak-werbuja-masoni

Rozumiecie najpierw się człowiek naogląda Kubricka i stad gołych wyginających w rytm masońskiego etno-folku, panienek („Oczy szeroko zamknięte”), a w wersji lokalnej serwuje mu się zamiast tego tomik poezji i darmową wizytę na dentystycznym fotelu…

Nie wiem, czy czujecie jakie tą dramatyczną nieadekwatność obu scenariuszy, obu scenografii i rozjazd oczekiwań z rzeczywistością.

Tu gadka profesora Cegielskiego, że dzięki masonerii jesteśmy w NATO wiele wskórać nie może, bowiem piramida na jednodolarówce zaczyna kojarzyć się z jedyną możliwą refleksją. Na piękne panienki we wspaniałych rezydencjach dwie stówy miesięcznie nie wystarczą. Posad dyrektorów banków też nie jest za dużo, dentyści prowadzą własną działalność gospodarczą, a poeci biedują i nie mają komu wcisnąć swoich wierszy. Dlatego zanim ktoś zechce przystąpić do tej personalnej piramidy finansowej, powinien dobrze to przemyśleć. Sami zobaczcie na jednodolarówce szczyt piramidy jest od jej dużo większej podstawy, bardzo wyraźnie odcięty.

A jeśli już ktoś chce koniecznie przeżyć odsłanianie znaczeń dziwnych znaków, to niech zajrzy tu - wyjdzie taniej i bez większych rozczarowań:

https://allegro.pl/zbigniew-nienacki-niesamowity-dwor-koperty-i7505354184.html

PS. Jeszcze jedno mnie zastanowia. Byłem niedawno w rodzinnym domu. Wszystkie książki o Panu Samochodziku były w moim dzieciństwie wydawane w miękkich okładkach i rzadko zdarzało się, że nie rozklejały się zupełnie już po pierwszej lekturze. „Niesamowity dwór” był wydany nad wyraz porządnie (twarda okładka i szycie), tak jakby ktoś o to specjalnie zadbał. Jak na owe czasy naprawdę niesamowite…



tagi: masoni  pan samochodzik  zbigniew nienacki 

betacool
11 sierpnia 2018 19:46
20     1775    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Stalagmit @betacool
11 sierpnia 2018 20:11

Dziękuję za tekst. To wszystko jest rzeczywiście dość dziwne, zważywszy na fakt, że oficjalnie w PRL wolnomularstwo było nielegalne (mimo iż tak naprawdę masoni działali zarówno w PZPR jak i w opozycji). Masoni działali w otoczeniu Bieruta, którego mentorem był znany wolnomularz Jan Hempel. Ciekawe po co w książce wydanej w 1970 roku takie wątki.

http://www.bibula.com/?p=78895

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool
11 sierpnia 2018 20:52

Na współcześnie obiegających w Europie banknotach jest tylko jeden masoński symbolTo oko opatrzności na ukraińskim banknocie 500 hrywien, choć w 2014 zmieniono wzór banknotu na inny - jednak stary pozostał nadal w obieguDziś (poza amerykańską jednodolarówką) nie stosuje się już wprost masońskiej symboliki, bo jest ona zbyt dobrze rozpoznawalna. Albo więc masoneria stosuje zupełnie nową symbolikę, albo oddziaływanie jest zupełnie nie wprost i należy dokładnie przyjrzeć się wszystkim postaciom promowanym w ten sposób.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool
11 sierpnia 2018 21:20

Pan Samochodzik i Fantomas też był w twardej okładce...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 11 sierpnia 2018 20:11
11 sierpnia 2018 21:49

Kryszę mieli też w Instytucie Badań Literackich u Żółkiewskiego. Najcenniejszym dobrem narodowym był tam profesor Maciejewski a do tego "aspirujący" Jan Józef Lipski "prawie święty". To była jedna szajka.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit 11 sierpnia 2018 20:11
11 sierpnia 2018 22:12

W związku z lekturą tej banalnej książeczki zacząłem z lekka badać tak zwane patriotyczne polskie wolnomularstwo. Zawsze wygląda to tak samo. Wybaczcie słownictwo... Jest obietnica zgrabnie śmigających po stole gołych dupek i nóżek, a wychodzi zgrabnie śmigająca noga od stołu po gołej dupie, oczywiście.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Pioter 11 sierpnia 2018 20:52
11 sierpnia 2018 22:19

I dodatkowo szybki przegląd cyrkli na tych banknotach europejskich, które już w obiegu nie są:Anglia 1981Niemcy 1936Francja 1946Litwa 1928Słowenia 1992Hiszpania 1940

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 11 sierpnia 2018 20:52
11 sierpnia 2018 22:21

Że przez Ukrainę mrugają okiem, to się nie spodziewałem. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski 11 sierpnia 2018 21:20
11 sierpnia 2018 22:22

Ja miałem wydanie z miękką pomarańczową okładką z helikopterem. Rozleciała się momentalnie.

zaloguj się by móc komentować

betacool @pink-panther 11 sierpnia 2018 21:49
11 sierpnia 2018 22:25

Z Lipskim z racji nazwiska i wynikającego z tego powodu swoistego zobowiązania, też będę się musiał w makulekturach zmierzyć.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 11 sierpnia 2018 22:19
11 sierpnia 2018 22:28

Jestem pod nieustającym wrażeniem.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @betacool
12 sierpnia 2018 06:59

> Dobrze, że Nienacki nie pisał tej części Pana Samochodzika
> w tak zwanym okresie „skiroławkowym”,

Dosłownie trzy dni temu skończyłem "Wielki Las" Nienackiego. Znałem już tę książkę, czytałem ją dobre dwadzieścia lat temu, ale niewiele pamiętałem, a że wpadła mi do ręki na straganie, szarpnąłem się na dziesięć złotych. I muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Dobrze napisana, wciągająca,  ma coś w sobie. Przypomina mi trochę prozę Myśliwskiego. Z tą jednak różnicą, że jego - bodajże Trakto Łuskaniu Fasoli - znudził mnie niemiłosiernie już po kilku stronach, a Wielki Las dokończyłem. Ale to tylko dygresja. Co do samego Pana Samochodzika, jest dla mnie serią niezapomnianą. Gdy byłem dzieckiem, łykałem jedną część dziennie, a każdą przeczytałem wielokrotnie. Może z wyjątkiem otwierającej cykl "Wyspy Złoczyńców", która nie pasuje do całości. Jest zbyt na serio, bardziej dla dorosłych. Ciekawe, czy sam Nienacki się zreflektował, czy też zasugerowano mu taką zmianę.
Aha. Tak jak pisze Gabriel, Fantomas był wydany także w twardej okładce:

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool 11 sierpnia 2018 22:28
12 sierpnia 2018 10:32

Jest też jeden z polskich banknotów, na którym właśnie dziwnym trafem brakuje symboliki masońskiej, a aż się prosi o użycie cyrkla i kielni. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @przemsa 12 sierpnia 2018 06:59
12 sierpnia 2018 10:42

Z lektury "Wyspy złoczynców" pozostało mi rozczarowanie i nic więcej nie pamiętam.

Warsztatowo rzeczywiście "samochodziki" się bronią. Próbowałem kiedyś z dzieciakami wrócić do przygód Tomka i przezyłem pod tym względem spore rozczarowanie.

A mój "fatomas" wyglądał tak, a po lekturze dużo gorzej. Klejenie taśmą tylko pogorszyło sprawę.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 12 sierpnia 2018 10:32
12 sierpnia 2018 10:49

Oj nawet kielni w tym typowo roboczym zestawie brakuje, a przecież piękny murek w tle wzniesiony...

Cóż za ostrożność.

zaloguj się by móc komentować

atelin @betacool
12 sierpnia 2018 10:50

"Są to wyznania masona, który chyba zachęcony tą promocją, najpierw do masonerii postanowił wstąpić, a potem się rozmyślił, bo stwierdził, że bilans lekko mu się nie zgadza. Otóż chodzi mu z grubsza o to, że podczas inicjacji w jakiejś starej tramwajowej zajezdni, najpierw kazano mu napisać testament, potem pozbawiono go buta, poszarpano koszulę, a pocieszenie było że tak powiem dość mało adekwatne. Posłuchajmy co się działo po owej inicjacji:

„Wszyscy podchodzili, przedstawiali się. Mężczyzna, który prowadził restaurację, zaprosił mnie do siebie na obiad, od artysty dostałem książki z jego wierszami, prawnik powiedział, że jeśli będę potrzebował jego pomocy, to mam się zgłosić, a dentystka zaprosiła do gabinetu w razie problemów z zębami. Wszystko za darmo, na zasadzie koleżeńskiej przysługi.”

Na dodatek musiał płacić po dwieście złotych miesięcznie za bycie członkiem, więc postanowił, że takim członkiem to on raczej być nie chce."

 

Może mu się zdawało, że wstępuje do masonerii, a trafił na przedszkole pod nazwą Rotary Club?

zaloguj się by móc komentować

betacool @atelin 12 sierpnia 2018 10:50
12 sierpnia 2018 12:22

Poświęciłem trochę czasu i wysłuchałem mowy kustoszej prof. Cegielskiego i ta późniejsza relacja o rytuałach, które przeżył rozczarowaniec, to wypisz wymaluj dokładnie ten ryt do rycia beretów, który w Muzeum Narodowym reklamował Cegielski.

Rzeczywiście przypomina to nieco kawał o młodzieńcu,  który chwalił się że jest gejem, ale kiedy okazało się, że nie nosi ciuchów od Versace i nie jeździ lamborgini, to został zakwalifikowany jako zwykły rowerowy akcelerator prędkości.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 11 sierpnia 2018 22:19
12 sierpnia 2018 14:12

Tak się przyglądam tym banknotom i ten androgyniczny budowniczy katerdry z Francji z 1946 to niemal plakacik na wystawę o masonach. Ten angielski budowniczy katedry tylko odrobinę dyskretniejszy. 

Ten francuski banknot nie był przypadkiem w owym czasie najwyższym nominałem?

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool 12 sierpnia 2018 14:12
12 sierpnia 2018 14:31

Naglia, Niemcy i Francja to były najwyższe nowminały ówczesnych serii.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Pioter 12 sierpnia 2018 14:31
12 sierpnia 2018 20:44

Tak przeczuwałem. 

Dzięki. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @betacool 11 sierpnia 2018 22:25
13 sierpnia 2018 00:24

A bardzo proszę. Bo on w III RP uchodził za "niemal świętego" a tymczasem był pieszczochem towarzysza Żółkiewskiego w tym IBL.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować