-

betacool

Prezydenci, marszałkowie i Car. O protokole dodatkowym niezbędnym przy takiej ilości ważnych osób.

makulektura.pl

 

Makulektura nr 22

 

Prezydenci, marszałkowie i Car.

O protokole dodatkowym niezbędnym przy takiej ilości ważnych osób.

Maciej Rataj: Pamiętniki 1918-1927.

Danuta Pacyńska: Śmierc prezydenta.

 

Dawno temu czytałem książkę noszącą tytuł „Kłębowisko żmij”. Nie pamiętam z niej prawie nic, oprócz tytułu. On pasuje jak ulał do określenia tego, w co wdepnął Gabriel Narutowicz. Sprawdzam życiorysy osób, które wspominają o tamtych czasach i tamtych zdarzeniach. Wszystkie są splątane i tak śliskie, że trudno odnaleźć cokolwiek, czego można by się mocno chwycić. Nie będę stawiał karkołomnych tez i karygodnych stwierdzeń, ale wynotuję pewne fakty, albo niekonsekwencje, które zaintrygowały mnie najbardziej.

Zacznę od krótkiego omówienia tytułu Danuty Pacyńskiej. 143 strony formatu serii „Żółty tygrys”. Żadnej bibliografii, żadnych przypisów i charakterystyczny sposób relacji (fragmenty z procesu Niewiadomskiego przeplatane relacją z wcześniejszych wydarzeń), który odnajdziemy w filmie Kawalerowicza o tym samym tytule.

Nie wiem, czy można się na takim materiale w jakikolwiek sposób oprzeć i czy nie będzie to chwytanie w gołe dłonie kolejnych żmij. Jest tu jednak kilka opisów i faktów, których nie mogłem odnaleźć w innych książkach. Na początek wynotuję dwie ciekawostki. Pierwszą z nich jest wiadomość, że „siostrzenica” Narutowicza niejaka Kodisówna mieszkała wraz z nim (s.71). Ja bym tu nieśmiało zapytał, o to gdzie w takim razie mieszkała jej matka (siostra zmarłej żony Narutowicza), którą pan Gabriel (co wiemy z poprzednich wpisów) przez całe swe życie darzył głębokim, nieco skrywanym uczuciem. Tego, czy mieszkali razem, Pacyńska ani inne źródła nie podają…

Drugą ciekawostką jest ten oto fragment:

„Nowy premier Władysław Grabski (…), przedłożył naczelnikowi państwa nominację Narutowicza na ministra robót publicznych. Nominacja została podpisana 23 czerwca 1920 roku, bez uzgodnienia jej z Narutowiczem”.

Narutowicza, który udał się z Zurychu do Hiszpanii, ściga po Europie następujący telegram wysłany przez ambasadę polską w Berlinie:

„Władysław Grabski, który utworzył gabinet bezpartyjny, złożony z fachowców, telegrafuje na nasze ręce, by prosić Pana w swym i Naczelnika imieniu o przyjęcie teki Robót Publicznych. Wobec zapewnienia ministra Wojciechowskiego, że Pan nie odmówi swej współpracy przy odbudowie Państwa Polskiego, dekret o nominacji Pana został już podpisany (…)”.

Warto dodać, że Wojciechowski był od półtora roku ministrem spraw wewnętrznych, a potem także jednym z głównych konkurentów Narutowicza w wyborach prezydenckich. Jeśli zaufamy wspomnieniom Piłsudskiego, to okaże się, że to był także faworyt naczelnika. Piłsudski zrezygnował z osobistego startu w wyborach na prezydenta. W mało elegancki sposób twierdził, że konstytucja marcowa daje prezydentowi państwa zbyt mało uprawnień.

Myślę, że prawda mogła być nieco inna, bowiem po wyborach parlamentarnych klucz do wyboru wszelkich ważnych osób w państwie leżał w rękach prawicy i stronnictw chłopskich. Ich współpraca zdecydowała o tym, że marszałkiem Sejmu został Maciej Rataj – działacz ludowy, a marszałkiem Senatu (dzięki poparciu endecji i PSL „Piast”)– Wojciech Trąpmczyński .

Narutowicz spotykając się z Piłsudskim skłaniał się ku poparciu kandydatury hrabiego Zamoyskiego, który był kandydatem endecji na prezydenta RP. Jednak im więcej było pogłosek, że do wyborów na prezydenta może zostać zgłoszony sam Narutowicz, tym bardziej starał się on uzyskać opinię, którego z kandydatów ostatecznie poprze Piłsudski.

Co na to Ziuk w swoich wspomnieniach o Narutowiczu?

„Powiedziałem mu otwarcie, że jeżeli mój wpływ coś w Zgromadzeniu Narodowem będzie znaczył, to rzucam go na szalę na rzecz obecnego Prezydenta, p. Stanisława Wojciechowskiego. Natomiast stanowczo mu odradzam, aby się zgodził kandydować (…).

Jeszcze w ostatniej chwili przed wyborem przyjechał do mnie przerażony, stwierdzając, że wewnątrz tych stronnictw, które mogły rozstrzygnąć o wyborze, większość wypowiedziała się przeciw kandydaturze p. Wojciechowskiego, a za utrzymaniem jego kandydatury. Był bardzo wzburzony i mówił, że wbrew jego woli chcą włożyć na niego ciężar, któremu wątpi, by mógł podołać. Radził się mnie co począć. Odpowiedziałem mu to samo, com mówił poprzednio. Radziłem odmówić stanowczo. Po paru godzinach doniesiono mi telefonicznie, że G. Narutowicz wybrany został przez Zgromadzenie Narodowe na Prezydenta Rzeczypospolitej.

Znacznie wcześniej przed wyborem G. Narutowicza doszły do mnie groźby różnego rodzaju. Wiadomości o przygotowaniu zamachów stanu, czy o terrorystycznych zamierzeniach w stosunku do mnie. Zarządziłem środki zapobiegawcze przeciwko pierwszym, nad drugimi, jak zwykle przeszedłem do porządku dziennego. Dochodziły też mnie wieści o przygotowywanych manifestacjach, czy wystąpieniach ulicznych, lecz przyznaję, że nie brałem tego zbyt na serjo /pisownia oryginalna/”.

Mamy więc taki oto obrazek. Endecja wraz z ludowcami wybierają najważniejsze osoby w państwie. Marszałek stawia na Wojciechowskiego, którego szanse na wybór są dość marne. Ponadto Piłsudski nie bierze zbyt serio doniesień o „zamachach stanu”, lekceważy prawdopodobieństwo zamachu na swoją osobę, a Narutowiczowi radzi nie stawać do wyborów.

To jest wersja marszałka. Zerknijmy teraz na wersję pani marszałkowej - Aleksandry Piłsudskiej.

„ W przeddzień głosowania Zgromadzenia Narodowego Narutowicz był tak przygnębiony, że mąż poprosił mnie o odwiedzenie go osobiste, gdyż sam nie miał na to czasu. Narutowicz mieszkał wtedy w niewielkim domu (…) ze swą siostrzenicą. Czuł się źle, zdrowie mu nie dopisywało i był niezwykle przygnębiony. Zwierzył mi się, że ma dziwnie mocne przeczucie, iż z jego wyboru na prezydenta wyniknie jakieś nieszczęście, wobec czego nastawiony jest do swej kandydatury bardzo niechętnie(…).

Powiedziałam mu, że mąż ma duże zaufanie do jego umiejętności i przekonanie, że jest właściwym człowiekiem dla przeprowadzenia państwa przez trudny okres, przez który przechodziła Polska. Po kilkunastu minutach rozmowy Narutowicz się rozchmurzył i nawet zaczął mówić o zmianach , jakie ma zamiar zaprowadzić w Belwederze na wypadek, gdyby tam zamieszkał”.

Jeszcze bardziej odmienną i prostolinijną wersję przedstawia Gabriel Karski – bliski współpracownik Narutowicza z ministerstwa robót publicznych, który wspomina tak:

„Kiedy (…) przed przejściem do MSZ zapytał, czy nie chciałbym nadal z nim pracować, ucieszyła go moja entuzjastyczna odpowiedź. „Bardzo jestem rad- oświadczył – zależy mi bowiem na tym, by mieć przy sobie nie tylko sekretarza, ale i przyjaciela. A prawdziwych przyjaciół – dodał po chwili z melancholijnym uśmiechem – nie mam tu chyba zbyt wielu…”

I dalej:

„Do MSZ Narutowicz zamierzał powołać mnie też w charakterze sekretarza. Z właściwą mu delikatnością w poufnej rozmowie zapytał, czy mi ten projekt konweniuje; odparłem wybuchem radości. Wobec tego obiecał mi, że wkrótce przeprowadzi tę sprawę drogą urzędową. Jednakże po kilku dniach zatelefonował do mnie osobiście, wyjaśniając, że „rzecz” się nieco odwlecze, ale że chce mnie mieć przy sobie i że we właściwym momencie zostanę zawiadomiony telefonicznie (niewątpliwie miał na myśli proponowaną mu przez marsz. Piłsudskiego kandydaturę na prezydenta R.P.). Oczekiwałem tedy spokojnie owego zawiadomienia. Zamiast niego usłyszałem w dniu 16 grudnia 1922 roku przerażająca wiadomość o niesamowitej tragedii, która się rozegrała w gmachu Zachęty”.

Mamy zatem trzy wersje. Każda inna. Ta ostatnia od osoby, która wydaje się stać całkiem na uboczu wydarzeń, ale im dłużej będzie trwała ta gawęda, tym lepiej będziecie w stanie ocenić, czy istotnie.

***

9 grudnia 1922 Narutowicz został wybrany na prezydenta. Było pięciu kandydatów, a w każdej kolejnej turze okazywało się, że kiepski wynik pana Gabriela był nieco lepszy od wyniku osoby, która odpadała. W przedostatniej turze odpadł Stanisław Wojciechowski, a w ostatniej turze dzięki głosom lewicy, mniejszości narodowych i posłów „Piasta” (partia Witosa), Narutowicz pokonał kandydata endecji – hr. Maurycego Zamoyskiego. Warto zaznaczyć, że trudno uznać kandydaturę hrabiego za najszczęśliwszą. Była ona trudna do poparcia przez posłów „Piasta”, gdyż Zamoyski był największym posiadaczem ziemskim, a oba stronnictwa chłopskie („Piast” i „Wyzwolenie” dążyły do radykalnej reformy rolnej.

Teraz po raz kolejny wrócimy do wspomnień Piłsudskiego. Wyraża on zdanie (s.49), że „proste zarządzenia o charakterze wojskowym zapobiegłyby od razu burdom ulicznym”. Otóż tych prostych zarządzeń wyjątkowo w tych dniach brakuje - dochodzi do ekscesów (przypomnę, że Piłsudski był nadal formalnie naczelnikiem państwa). 11 grudnia w dniu zaprzysiężenia Narutowicza, powóz z prezydentem elektem obrzucony został śniegiem, a w bramie jednej z kamienic uwięziono posłów socjalistycznych. Oczywiście zaraz wiedziało o tym całe miasto, a po to by ich uwolnić wyruszył  pochód PPS-sowców z czerwonym sztandarem na czele.

Ten kto czyta od jakiegoś czasu prozę Coryllusa domyśla się już zapewne, „nosiciel” sztandaru, to zazwyczaj prosty człowiek, który nie domyśla się, że niesie nie flagę, tylko znak z napisem „człowiek do odstrzału”. Oczywiście flagowy zostaje trafiony. Jest kilkoro rannych i trup.

Pogrzeb tego odstrzelonego nieszczęśnika jest tu w sumie najistotniejszy, bo przygotowania do niego odbiegają daleko od naszych wyobrażeń modlitewnego czuwania przy nieboszczyku. O dziwo data tego pogrzebu w nadzwyczajny sposób zgrała się z datą zamachu na Narutowicza. Ale do tego jeszcze wrócimy.

Póki co wychwycimy jeszcze jedną delikatną nagięcie faktów przez Naczelnika – tym razem dotyczące przekazania władzy. Piłsudski pisze w swoich wspomnieniach, że namawiał Narutowicza, by nastąpiło to jak najszybciej i że był na to wydarzenie gotowy.

Adiutant marszałka napisał, że 13 grudnia Piłsudski (w przeddzień ustąpienia z Belwederu) marszałek był „niesłychanie wzburzony” i że „nigdy jeszcze nie widział Marszałka tak zirytowanego i prawie wściekłego”.

Teraz wypada odtworzyć wypadki z dnia 14 grudnia bardzo dokładnie opisane we wspomnieniach ówczesnego marszałka sejmu – Macieja Rataja.

Jego pamiętnik jest pewnym ewenementem na tle wszelakiej prozy wspomninkowej z tamtego okresu, gdyż wpisów do pamiętnika dokonywał Rataj na bieżąco, w związku z czym opisy niektórych zdarzeń są bardzo plastyczne.

Jak zatem się to odbyło?

„ Weszliśmy (…) na pierwsze piętro w Belwederze. Stojąco czekał na środku Sali Piłsudski – ponury. Wchodzi Narutowicz (…). Przywitał go przemówieniem Piłsudski – przemówienie niesmaczne, egotyczne : Wszedłem do Belwederu w tym oto mundurze I brygady i w tym mundurze odnosiłem zwycięstwa – w tym mundurze znosiłem bezecne napaści… w tym mundurze opuszczę Belweder… Zanim przekażę władzę, muszę się domagać sporządzenia dodatkowego protokołu… Takie mam otoczenie (?!), iż musze być ostrożny.

Zdumienie u wszystkich! Co za dodatkowy protokół? (…)

„Otworzyć kasę! Rozkazuje Piłsudski – Oto pieniądze, proszę policzyć i skontrolować księgi”.

Pełnomocnik komunikuje, że jest 400 kilkadziesiąt tysięcy marek.

„Proszę przeliczyć!” – zakłopotanie, niesmak.

Podchodzę do Piłsudskiego: Panie Naczelniku, nie po to tu jesteśmy, nie prowadzimy kontroli – to scena poniżająca dla pana i dla nas”.

„Nie, nie – domagam się!”.

Wreszcie minister Jastrzębski: „Panie Naczelniku, ja biorę na siebie odpowiedzialność i podpisze bez liczenia…”

Idziemy do następnego pokoju. Podobna scena: „Oto są insygnia podarowane mi przez Wilno; nie wiem, czy są moją własnością, czy nie; są moje inicjały, ale nie wiem; będę w Wilnie to zapytam…”

Znowu cisza, niesmak (…).

„Jest jeszcze – ciągnie dalej Piłsudski – sprawa auta ofiarowanego mi przez Dowbór-Muśnickiego. Uważałem je za swoje, ale od czasu, jak Dowbór-Muśnicki miał sprawę sądową o drugie takie auto zabrane Moskalom, które sobie przywłaszczył, nie chcę uważać daru za swój i chciałbym go ofiarować wojsku.

Znowu cisza – zakłopotanie. Wreszcie ktoś wyraża zgodę:

„Dobrze”

Przykra, niesmaczna scena skończona. Protokołu dodatkowego nie podpisałem. Czy kto inny podpisał, nie wiem. Przy całej scenie obecny był Narutowicz z miną wysoce zakłopotaną.(…)

Rozmowa dłuższa z Piłsudskim. Przekonywuje mnie, że spokoju nie będzie, bo jego zwolennicy nie darują tego, iż opluwano go przez cztery lata.(…) „My z I brygady – zaczął krzyczeć – nie darowujemy, potrafimy w mordę bić”. Zamieniwszy jeszcze parę słów, odsunąłem się, bo „rozmowa” nasza zaczęła zwracać uwagę”.

Jak Piłsudski opisał to w swoim „Wspomnieniu o Gabrielu Narutowieczu”?:

„Po objęciu ode mnie władzy, G.Narutowicz wydał mi się nieco spokojniejszy”.

Moim zdaniem po takim przejęciu i przyjęciu można już być tylko spokojniejszym.

Myślę również, że nie tylko Narutowicz ukoił swe nerwy. Co mogło sprawić, że odetchnął Piłsudski?

Otóż nowo wybrany prezydent przejął tego samego dnia nie tylko władzę. Z dobrodziejstwem inwentarza trafił bowiem pod jego skrzydła sekretarz Kancelarii Cywilnej - Stanisław Car. Najpierw zreferował on Narutowiczowi szereg bieżących spraw, a potem poprosił o dymisję, której tenże nie przyjął. To jest oczywiście wersja suflowana nam przez Cara, bo my wiemy, że sekretarzem miał zostać kto inny. Może jednak takiego rozwoju wypadków nie przewidywał "dodatkowy protokół"...

Kim był Car? To był człowiek Piłsudskiego. Wikipedia pisze o nim tak:

„Nazwisko oraz rola, jaką spełniał wobec Piłsudskiego (wykładnia prawa w sposób możliwie najkorzystniejszy dla jego celów politycznych) przyniosły mu ironiczny przydomek „Jego Interpretatorskoje Wieliczestwo”.

Car krążył wokół Narutowicza od momentu jego pojawienia się w Polsce.

„W ciągu mojej kilkuletniej znajomości ze śp. Gabrielem Narutowiczem miałem okazję niejednokrotnie spotykać go w kniei. Po powrocie z łowów, w długie, zimowe wieczory snuł on przędzę swoich myśli, a z tego, co mówił, widać było, że nie należał do tych postaci przypadkowych, które zmienna fala wynosi na powierzchnię życia publicznego, lecz przeciwnie, był on indywidualnością o zdecydowanych mocnych liniach”.

Dlaczego Car musiał wysłuchiwać tych długiej przędzy myśli Narutowicza, dowiecie się w kolejnych wpisach, za to zupełnie niezbędna jest wiedza o tym, że przez ten gość organizował wszystko, co się wokół nowo wybranego prezydenta działo.

A działo się naprawdę sporo…

 

CDN

A tu jak zwykle od złotówki porcja lektur, do których być może ten wpis zachęcił. Ta stara recenzja pamiętników Rataja autorstwa Andrzeja Paczkowskiego, to taki bonus z gazety sprzed 52 lat zawieruszony w kartach książki.

http://allegro.pl/uzytkownik/makulekturapl?order=m



tagi: narutowicz piłsudski car 

betacool
22 listopada 2017 21:41
11     841    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
chlor @betacool
22 listopada 2017 22:08

Często pojawiają się słowa Piłsudskiego o tym że był opluwany. O co mu chodziło?

Klasa naszych wodzów jest powalająca, jak nie Piłsudski to Wałęsa.

zaloguj się by móc komentować

betacool @chlor 22 listopada 2017 22:08
22 listopada 2017 22:43

Nawet swojego Faladysza miał.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @betacool 22 listopada 2017 22:43
23 listopada 2017 01:19

Głową muru nie przebijesz.

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
23 listopada 2017 09:57

A mi się wydaje, że po tym, co tu do tej pory napisałem, wszystkim się wydaje, że widzą pewien mur. Zapewniam, że tak nie jest. Mur jest zupełnie gdzie indziej i ja jeszcze nie skierowałem na niego swojego reflektora. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
23 listopada 2017 09:57

A mi się wydaje, że po tym, co tu do tej pory napisałem, wszystkim się wydaje, że widzą pewien mur. Zapewniam, że tak nie jest. Mur jest zupełnie gdzie indziej i ja jeszcze nie skierowałem na niego swojego reflektora. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
23 listopada 2017 12:21

Mój plus. Jak bym mógł, 5 plusów.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Magazynier 23 listopada 2017 12:21
23 listopada 2017 12:29

Zostaw sobie parę na kolejne odcinki.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @betacool
23 listopada 2017 15:32

"Wszedłem do Belwederu w tym oto mundurze I brygady i w tym mundurze odnosiłem zwycięstwa – w tym mundurze znosiłem bezecne napaści… w tym mundurze opuszczę Belweder…"

Piłsudski od tego udawania doświadczonego i obytego w walce wojskowego dostawał chyba jakiegoś pomieszania zmysłów.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Kuldahrus 23 listopada 2017 15:32
23 listopada 2017 15:44

Ta scena z Piłsudskim jest bardzo ważna, ale moim zdaniem z zupełnie innych względów. W kolejnym odcinku (a może odcinkach) reflektor padnie na dwa słowa wypowiedziane przez Marszałka.

I to są ulubione słowa Coryllusa: "Przeliczyć kasę!".

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @betacool 23 listopada 2017 15:44
23 listopada 2017 15:53

Tak jest, ale to podkreślanie przez Piłsudskiego przy każdej okazji, że jest wojskowym to też rzecz warta uwagi. Przejął się rolą...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
23 listopada 2017 16:28

opis sceny "przeliczyć kasę" i samochody rzeczywiscie osłabia

no, ale w protokole zdawczym nie mogło nie być Cara mistrza od interpretowania prawa i konstytucji na swoją i Ziuka korzyść

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować