-

betacool

Proletariusze wszyscy w raju, łączcie się!

makulektura.pl

Proletariusze wszyscy w raju, łączcie się!

cz.1

Makulektura nr 32

Mieczysława Mańkowskiego: U stóp szubienicy. Urywek ze wspomnień więziennych „proletaryatczyka”.

 

Czasami mam ochotę uciec na chwilę lub dłużej, od serialu kołłątajowskiego i proszę... nawet nie musiałem głośno wypowiadać życzenia, wziąłem mały reprint do ręki, a tu gotowy plan ucieczki:

„Plan nasz był następujący: korytarz, na którym wszystkich nas osądzonych pomieszczono, był na pierwszym piętrze od strony Wisły. Przedłużeniem naszego korytarza było mieszkanie jakiegoś inżyniera wojskowego, oddzielone od nas murem zewnętrznym. Z jego mieszkania prowadziło na plac wyjście, niestrzeżone przez straż. Gdyby się nam udało wyjść na strych, znajdujący się nad naszemi celami, od strychu nad mieszkaniem inżyniera oddzielałby nas tylko cienki fajermur”.

Potem gdyby drzwi na strych były zamknięte, to należałoby „ostrą sztamajzą wyrżnąć gzyms około filonga”, by znaleźć się w mieszkaniu inżyniera.

„W cytadeli mieliśmy oficerów-rosyan, którzy by ułatwili nam wyjście na wolność. Mogliby oni urządzić tak, by w umówiony dzień inżynier grał gdziekolwiek w Warszawie w karty i by „dzieńszczyk” był także poza domem. Dzięki temu moglibyśmy gospodarzyć w korytarzu na pierwszem piętrze.

Wiele drobiazgowych kombinacyj opuszczam, bo chociaż wtenczas miały one dla nas znaczenie, dziś ciekawemi nie są.

W parę dni po sądzie, posiadaliśmy już piłkę, dłuta, rewolwer i inne narzędzia. Ślepą latarkę urządziłem sam z butelki. Oderżnąłem sznurkiem szyjkę i dno i okleiłem butelkę suknem. Latarka taka potrzebną nam była, aby módz nocą oryentować się na strychu, a zarazem nie obudzić światłem baczności straży.

Zdecydowaliśmy się zrobić otwór na strych z celi, która zajmowaliśmy z Bardowskim (...)”.

Jak czytamy, gmach cytadeli stanowił taką nieco bardziej wypasioną wersję Castoramy, gdzie oprócz wielu potrzebnych narzędzi, można było sobie również sprawić rewolwer.

Ale nie temat handlu w zakładach penitencjarnych zaintrygował mnie najbardziej. Otóż innym niezwykle zastanawiającym faktem jest to, że panowie (Mańkowski – autor wspomnień i Bardowski – skazany na śmierć członek partii Proletariat) zrobili dziurę w suficie, sprawdzili, czy można przez nią przejść, a potem jednak nie uciekli. Ha! kto bardziej pamiętliwy zakrzyknie, wiem o tym, pamiętam z książki „Socjalizm i śmierć”, wszak na stronie 82, Gabriel Maciejewski napisał, że mieli gotowy plan ucieczki, ale z niego nie skorzystali, bo obawiali się prowokacji.

No tak, tyle że plan opisywany przez Coryllusa miał być nieco inny. Więźniowie mieli przepiłować kratę w oknie, potem przeskoczyć przez mur i oddalić się pod eskortą czekających nań towarzyszy zaopatrzonych w browningi.

Niezła heca, dwa plany, wszystko zdaniem Mańkowskiego było przygotowane tak, że mucha nie siada, a bojowcy mimo to przybrali mało bojową, a bardzo wyczekującą postawę i czekali na litość cara. Dlaczego się tak działo? Wyjaśnia nam to Mańkowski:

„W tydzień lub półtora po sądzie otrzymaliśmy list z Petersburga. Komunikowano nam, że kar śmierci nie będzie. Źródło było wiarygodne, lecz wielu z nas odniosło się do tego z niedowierzaniem. Piszący zapewne chciał nadzieją skrócić nam męki oczekiwania.

Wielu z nas po otrzymaniu tego listu uważało ucieczkę za bardzo niebezpieczną i mogącą pogorszyć los skazańców (…)”.

Z pewnym zaskoczeniem możemy przyjąć, że skazany na śmierć może pogorszyć swój los podejmując próbę ucieczki i mając do tego dwa warianty do wyboru, ale okazuje się, że skazańcy zaskoczeni byli jeszcze bardziej, bowiem wczesnym rankiem pojedynczo wyprowadzono z cel Piotra Bardowskiego, Jana Pietrusińskiego, Stanisława Kunickiego i Michała Ossowskiego i ich najzwyczajniej w życiu, życia pozbawiono. Wyrok wykonano 28 stycznia 1886, na stokach Cytadeli Warszawskiej.

Ten fakt zupełnie nietrafionych szacunków dotyczących szans przeżycia w więzieniu i w trakcie ewentualnej ucieczki jest bardzo ciekawy, ale i nie on był bezpośrednim impulsem do napisania tej notki.

Ten wpis na pewno by nie powstał, gdyby nie pewne panie, o których wspomniał Mańkowski:

„Pamiętam, jak raz spacerowaliśmy całą grupą po dziedzińcu cytadeli. Stach (Kunicki – przyp. moje) rozmawiał z Boguszewiczówną i Falsenhardt, które stały w oknie pierwszego piętra. My zaś oddaliliśmy się, aby rozmowa nie była zanadto demonstracyjną (…)”.

Ja postaram się od pań nie oddalać, tylko je Wam nieco przybliżyć. Boguszewiczówna, lub jak kto woli Bohuszewiczówna, prawnuczka Kościuszki, w lipcu 1884 została przewodniczącą Komitetu Centralnego partii i pełniła tę funkcję do września 1885. Za swoją działalność została 29 września 1885 aresztowana i uwięziona w Cytadeli Warszawskiej, osadzono ją w celi z Julią Razumiejczyk i Rozalią Felsenhardt. Odmówiła składania wszelkich zeznań. Rozporządzeniem carskim z 12 maja 1887 została skazana na wysłanie na przeciąg pięciu lat pod jawny nadzór policji do Syberii Wschodniej, a po upływie tej kary miał jej zostać wzbroniony pobyt w granicach Królestwa Kongresowego. Zmarła w Krasnojarsku w 1887, w wieku 32 lat podczas drogi na Syberię.

Okazuje się, że nie ona sama. Zerknijmy na biogram panny Falsenhdart. Encyklopedyczna notka mówi, że maju 1887 została skazana na zesłanie, mając 23 lata i chorując na ostatnie stadium gruźlicy zmarła kilka dni po Marii Bohuszewiczównie na jednym z etapów. Była narzeczoną Feliksa Kona, jednak władze carskie odmówiły uwięzionej na zawarcie związku małżeńskiego.

A co się stało z trzecią z panien z Cytadeli? Najmłodsza z tego trio, Julia Razumiejczyk przebywając w X Pawilonie chorowała na gruźlicę, władze więzienne odmówiły przeniesienia jej do szpitala. Zmarła w celi w sierpniu 1887 w wieku 21 lat.

Szczerze powiem, że ta stuprocentowa śmiertelność panien z jednej celi na przestrzeni dwóch raptem miesięcy nieco mnie zastanowiła. Postanowiłem poszperać w kolejnych proletariackich biogramach. Okazuje się, że Julia Razumiejczyk miała brata. On także brał udział w działalności partyjnej. Rewizja wykryła u niego kilka pudełek czcionek oraz inne materiały drukarskie, paszporty i karty pobytu, klucz do szyfrowanej korespondencji. Osadzony w X Pawilonie, ciężko chorował, ale podobno do końca dręczony był przesłuchaniami. Zmarł w nocy z 4 na 5 I 1886 w wieku 24 lat, czyli nieco wcześniej od czterech skazanych na śmierć towarzyszy.

Wydaje się, że gruźlica była chorobą zawodową „ploretariuszy”. W sierpniu 1884 roku zmarł ponoć na nią Kazimierz Puchwicz.

Wikipedia pisze o nim tak:

„Przesłanki historyczne wskazują, że obaj z Waryńskim posiadali silne cechy przywódcze i Puchewicz ustąpił, ponieważ był przeciwny powielaniu terrorystycznych metod stosowanych przez  Narodną Wolę (której odpowiednikiem na ziemiach polskich miał być Proletariat) oraz formy działalności (niechęć do centralizacji). W połowie 1883 założył socjaldemokratyczną Partię Robotniczą Solidarność, której program był w porównaniu do Proletariatu bardziej umiarkowany. Kazimierz Puchewicz był zwolennikiem walki ekonomicznej, pracy organizacyjnej i propagandy w środowisku robotniczym. We wrześniu 1883 przeprowadzono u niego rewizję aresztując go na dwa tygodnie. Ostatecznie w lutym 1884 został aresztowany i osadzony w Cytadeli Warszawskiej, po czym ze względów zdrowotnych (zaawansowana gruźlica) zwolniono za kaucją go w maju 1884. Zmarł trzy miesiące później (…)”.

Puchewicz też sobie nie pożył. Umierając na „cytadelski” szczep prątka, miał 26 lat.

Nie, nie, nie - to jeszcze proszę Państwa nie wszystko. Nie tylko gruźlica i Sybir zbierały wśród członków Proletariatu swoje śmiertelne żniwo. A ja będę bardzo perfidny i przerwę w tym miejscu swoją gawędę – niedługo, bo do jutra i każę Wam zgadywać od czego jeszcze według oficjalnych narracji przyszło ginąć socjalistom. Przyznam, że gdyby nie stare książki to na pewno bym nie odgadł, ale może Wam się uda.

A tu starym zwyczajem, prawdziwy szubieniczny biały kruk, czyli reprint wydany jedynie w 500 numerowanych egzemplarzach. Ten ma numer 440.

https://allegro.pl/uzytkownik/makulekturapl?order=m

Do jutra owocnej zgadywanki…



tagi: śmierć  proletariat  mańkowski  ucieczka 

betacool
3 marca 2018 19:08
21     1608    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Shork @betacool
3 marca 2018 19:54

kurde, myślałem że bedzie jak w dowcipie o wariatach.

-Chłopaki trzymamy się planu. Wybijamy dziurę w suficie, przebijamy się przez murek, potem piłujemy kraty, wyłamujemy drzwi i już na wolności.
*po godzinie*
- Czemu wróciliście?
- Nie mogliśmy wyłamać drzwi bo były otwarte.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
3 marca 2018 20:04

W ramach czyszczenia zamrażarki, było dziś wspomnienie lata, czyli zupa owocowa z wiśni, która w połączeniu z zachętą owocnej zgadywanki poruszyła wyobraźnię w rejony bliższe produktom do połykania, organowi łykająco-konsumującemu ;)

Może więc takie potencjalne wersje:

- zatrucie się (np. od połknięcia zapałek, tudzież inne podobne produkty kuchenno-apteczne)

- zadławienie własnego przełku poprzez powieszenie się w celi, tudzież innym niemonitorowanym miejscu

Alternatywnie

- strzelenie sobie w głowę, dostarczonym pistoletem (nie to, że od razu naładowanym pestkami czereśni)

Tak czy inaczej, wskazywałabym na owocne samobójstwo 

 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @betacool
3 marca 2018 20:08

Według oficjalnych narracji to chyba nie choroby związane z rozwiązłością? Ale mi się zdaję że spadali z wysoka, jakieś okna coś? 

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
3 marca 2018 20:13

Pudła. 

Dla ułatwienia dodam, że śmierć z TEGO powodu naprawdę trudno połączyć z byciem prawdziwym socjalistą.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 3 marca 2018 20:04
3 marca 2018 20:23

*innymi podobnymi produktami kuchenno-aptecznymi, oczywiście

 

Ale plany ucieczki robią wrażenie, a jeszcze większe mesydż o odwołaniu kary śmierci.

Te zsyłkowe śmierci „w drodze”  i protoplasta „seryjnego…” moze były jedynym sposobem na oczyszczenie terenu ze słabego elementu, żeby ruch mógł się na nowo odradzać we właściwym kierunku - rewolucji dynamicznej, że tak powiem

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 3 marca 2018 20:13
3 marca 2018 20:25

od zapicia się szampanem? 

od wyrzutów sumienia?

;)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
3 marca 2018 20:25

bo chyba nie od przepracowania?

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 3 marca 2018 20:23
3 marca 2018 20:26

Czyli takie odrodzenie poprzez śmierć?

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @ainolatak 3 marca 2018 20:25
3 marca 2018 20:26

Utonięcie we łzach uronionych nad losem robotnika :D

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @parasolnikov 3 marca 2018 20:26
3 marca 2018 20:27

tak! przecież oni byli tacy wrażliwi ;))

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 3 marca 2018 20:26
3 marca 2018 20:28

a czyż proletariat nie jest takim fenixem? ;)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
3 marca 2018 20:31

przyjdzie czekać do jutra, jeśli w grę nie wchodzi nawet kolka ;)

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 3 marca 2018 20:25
3 marca 2018 20:35

BINGO!

Jutro zajmiemy zagadkowymi zgonami z przepracowania.

Nawigatorzy,  to jednak bystre bestie.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 3 marca 2018 20:35
3 marca 2018 20:39

chyba jednak zmienię zdanie o socjalistach ;)

i ciekawa jestem ogromnie jakie to były rodzaje urobienia sie po śmierć

bo może być przecież: zapisać się na śmierć ;)

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 3 marca 2018 20:39
3 marca 2018 20:44

Jeśli śmierć komuś pisana...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
3 marca 2018 21:07

no właśnie...

czytam własnie o "dromaderkach" Marii Paszkowskiej...one mogły zejść z niemożliwego do wytrzymania przeładowania się... bibułą...

do jutra zatem :)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @betacool
3 marca 2018 21:28

Janusz Krasiński w jednej ze swoich  ksiązek  ("Na starcenie") podaje że bezpieka osadzając w więzieniach żołnierzy podziemia niepodległościowego, zwłaszcza w przypadku starszych i podupadłych na zdrowiu, wsadzała im do celi osobnika z otwartym późnym stadium gruźlicy (pratkującego), ale oczywiscie nie dawała lekarstw.
Było kwestią niedługiego czasu, kiedy gruźlica przerzuci się na innych, zwaszcza tych o podupadłym zdrowiu i zrobi to, co do jej właściwości przynależy.   

Tak więc pozbawiano życia nie tylko strzałem z broni palnej czy na szubienicy.
 Zaś  te "gruźlicze" śmierci wydatnie zmniejszały stayststyki komunistycznych mordów sądowych.

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda 3 marca 2018 21:28
3 marca 2018 22:16

Tu jednak plaga dotyka młodych ludzi, którzy nie siedzieli w zimnych i wilgotnych kazamatach. Przekonamy się o tym jutro, także ten cytadelski szczep prątka był wyjątkowo parszywy.

zaloguj się by móc komentować

tadman @betacool
3 marca 2018 23:09

Dostosowując się do kulinarnych przyczyn śmierci proponowanych przez ainolataka to mógł być krup lub kogel-mogel, nazywany w pewnych kręgach dyfterytem, błonicą lub kokluszem. Sposób zarażania się jest identyczny z gruźlicą.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @betacool
4 marca 2018 00:29

Ja dodam tylko ze w czasach PRL krazyl taki dowcip o Marksie. Pojawil sie na seansie spirytystycznym, caly obdarty i wynedznialy.

Rozejrzal sie zaklopotany i powiedzial niepewnie: "Proletariusze wszystkich krajow, ja was bardzo przepraszam!"

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @betacool
5 marca 2018 10:39

Wylatywali w powietrze podczas konstruowania bomb?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować