-

betacool

Przestrzeń wolności ograniczona linią armat.

makulektura.pl

Makulektura nr 27 i 28

Przestrzeń wolności ograniczona linią armat.

 

Artur Śliwiński: Powstanie kościuszkowskie.

Jan Kiliński: Pamiętniki.

 

Przyznam, że wygłoszenie wykładu w Akademii Radia Wnet opłaciłem sporą dawką stresu. Układanie słów pisanych, a splatanie ich w gładko snutą opowieść, to jednak dwie zupełnie inne dyscypliny.

Jednak możliwość wyjścia z internetu i poznania wielu osób, które są z krwi i kości, a nie tylko wyobrażeniami o wirtualnych bytach, to rzecz, którą warto przeżywać i za tę możliwość chciałbym pani Joannie raz jeszcze bardzo serdecznie podziękować.

Spotkałem się z ciepłym przyjęciem.

Muszę trochę usprawiedliwić swoje dłuższe milczenie. Otóż przed wykładem pochłaniałem dużą porcję kolejnych lektur, z których urodzi się chyba całkiem sporo „oświeceniowych” wpisów. Przyznam, że czułem się trochę jak Bruce Lee w labiryncie zbudowanym z luster i mam nadzieję, że dzisiejsza opowiastka uzmysłowi Wam o jak zafałszowanej przestrzeni będę tu w kolejnych odcinkach gawędził...

Ale wróćmy do mojego wyjazdu do Warszawy. W tak zwanych akademicko-wnetnych kuluarach miałem możliwość uczestniczenia w rozmowie z pewną bardzo miłą Panią, która zadała pytanie, czy warto burzyć pomniki. Jej chodziło nie tylko o Kołłątaja, którego dotyczył wykład, ale także o Piłsudskiego, który w pojawił się w naszej konwersacji, przy okazji domysłów w jaki sposób będzie wyglądała narracja, powodowana racją uczczenia 100-lecia odzyskania niepodległości.

Ja (niezbyt grzecznie) pozwoliłem sobie również odpowiedzieć pytaniem:

- A co by Pani powiedziała o wodzu, który za plecami dowodzonych przez siebie żołnierzy stawia armaty nabite kartaczami, mającymi razić rejterujących z pola walki.

Moja interlokutorka wyczuła, że nie miałem na myśli żadnego z wybitnych taktyków armii sowieckiej, ani nawet Piłsudskiego (bo to przecież nie była już epoka kartaczy) i wypaliła z działa grubego kalibru:

- Chyba można o nim rzec, że był skuteczny...

Przyznam, ze mnie na chwilę zamurowało, więc tylko bąknąłem:

- Cóż, jeśli uważa Pani, że w ten sposób Kościuszko pracował na miano skutecznego wodza...

Skąd ja wiem o tym, że Kościuszko dokonywał tak niecodziennych taktycznych manewrów. Otóż pisze o tym, w swojej książce o powstaniu, Artur Śliwiński:

Wojsko było zdemoralizowane, nie spełniało rozkazów, nie chciało się bić. Kościuszko wydał groźny rozkaz, zalecający Mokronowskiemu , aby podczas bitwy ustawił poza linią bojową armaty i kartaczował uciekinierów, a żołnierzom siejącym trwogę, w tym samym rozkazie zagroził sądem polowym i rozstrzelaniem”.

Śliwiński to PPS-owiec, bliski współpracownik Piłsudskiego, a przez kilka dni nawet premier II RP. Jak każdy klasyczny socjalista, wie że tam, gdzie drwa rąbią, tam wióry muszą lecieć, ciągnie więc swoją gawędę dalej – aż po bitwę maciejowicką, którą poprzedza taki obrazek:

Kościuszko, od pierwszej chwili obserwujący poruszenia Moskali, rozkazał podpalić wieś Oronne, aby się nie mógł usadowić w niej nieprzyjaciel. Wnet ukazały się płomienie, wzniosły się czarne kłęby dymów i pożar objął wszystkie budowle. Przed płonące chaty wysypali się mieszkańcy, a straszny lament kobiet i dzieci uderzył w niebo. Lecz już następowali Moskale i nieszczęsna ludność, unosząc szczątki swojego dobytku, uciekła z przerażeniem w lasy”.

Mamy więc owe tysiące podległych Kościuszce powstańców. Przed nimi droga do chwały, sławy i wolnej ojczyzny, na skrzydle trzeba puścić z dymem jakieś chałupy, a z tyłu armaty i te kartacze...Zaprawdę niewielka przestrzeń wolności pozostawiona tym, którzy nieopatrznie w coś uwierzyli....

Muszę tu jednak zaznaczyć, że wielu było takich, którym dane było zobaczyć i nie uwierzyć. Swoje twierdzenie opieram na czytanej z pewnym zdziwieniem biografii generała Zajączka. Najbardziej zdumiewały mnie fragmenty opisujące przybywanie kolejnych oddziałów pospolitego ruszenia, chcących oddać się pod jego komendę. Ta chęć im strasznie szybko przechodziła i całe tysiące czmychały niczym szaraki na widok tego, co generał Zajączek wyczynia i jaką przestrzeń wolności jest w stanie wszystkim swoim podkomendnym zaoferować.

Ja jeszcze do postaci generała Zajączka wrócę, ale póki co zajrzyjmy do drugiej wskazanej przeze mnie lektury. Sięgnijmy do zapisków dotyczących schyłku powstania, poczynionych przez Kilińskiego. Wspominki prostego szewca mają to do siebie, że raczej nie są obciążone grzechem autocenzry, słowem - co w głowie, to na języku...

Nie bez powodu pisałem tu wcześniej o linii armat zamykających możliwość odwrotu od walki o ojczyznę. Zdarzył się bowiem w trakcie tego samego powstania jeszcze jeden znamienny przypadek, że droga ucieczki została odcięta. I ta opowieść jest chyba jeszcze bardziej wstrząsająca. Otóż gdy Suworow i jego armia roznosili na Pradze na swych szablach tych, którzy stawiali i nie stawiali oporu, wszyscy żywi rzucili się do ucieczki na most, tyle że czekała tu na nich bardzo przykra niespodzianka:

Ach! nieszczęśliwa godzina to była! Że też do tego postawiono przy moście praskim kapitana Barsa. Ten to głupiec kazał rogatki zamknąć, co ani kobiet, ani dzieci, ani bezbronnych puszczać do Warszawy nie chciał, i Moskale dostawszy się do mostu każdego, jak małych, tak dużych zabijano”.

Ja tu sobie daruję szczegółowy opis wyczynów Moskali. Możecie mi uwierzyć, że Kiliński czytelnika nie oszczędza. Ważne żebyśmy dostrzegli, że przestrzeń wolności została przez kapitana Barsa bardzo poważnie ograniczona. Niektórzy próbowali ucieczki wpław przez rzekę ale:

choćby się był kto pływaniem ratował, ale dla kawalerii, która prosto wpław maszerowała, to końmi tratowano (wyraz nieczytelny) płynących”.

Cóż, okazuje się, że nawet zimne listopadowe nurty Wisły nie były wolne od zagrożeń powodowanych nie do końca dzielną postawą konnicy. I tu musimy zadać sobie pytanie, czy ta mało kawaleryjska postawa kawalerii nie miała jakiś głębszych źródeł... Ja się mogę oczywiście mylić, ale moja teoria jest taka, że do tej panicznej ucieczki przyczynił się głównodowodzący obroną Pragi, ulubieniec Kołłątaja – generał Józef Zajączek. W pewnym momencie, stwierdził on, że jego osobista przestrzeń wolności, kurczy się zbyt szybko i że póki istnieje taka możliwość, to trzeba ją koniecznie poszerzyć. Poczynił owo poszerzanie w najprostszy możliwy sposób - przejeżdżając przez most, którego rogatki nieco później zamknięto.

Historycy spierają się jak bardzo ranny był Zajączek, gdy czmychał porzucając podległych sobie powstańców. Jedni twierdzą, że bardzo, inni że wręcz przeciwnie. Antoni Trębicki oskarża go o to, że „uciekł przed innemi, jak ten nikczemny czworonożny zając i jeżeli postrzał otrzymał, powszechnym jest twierdzeniem, że ten wyszedł z ręki walecznego i zdesperowanego Stasia Potockiego, który zgotował temu hersztowi wojskowemu demagogów tę sprawiedliwą nagrodę”.

Myślę, że w tym momencie warto jeszcze na chwilę wrócić do pamiętników Kilińskiego, by zerknąć, co uczyniono z przestrzenią wolności ludzi pozostawionych na Pradze.

„Jeszcze tu raz powtarzam, tego pana komendanta od mostu, który się nazywa Bars kapitan, prawdziwie głupiec i zabójca niewinnego ludu bezbronnego, gdyż przez jego niedopuszczenie ludu bezbronnego przez most mógł być ochronić od śmierci najmniej 3000 ludu, którzy się stali niewinną ofiarą, co przez jego przeklętą upartość życie swe skończyli, ten skarbnik jednak sam uciekł, bo sam kazał zamknąć rogatki u mostu, a sam uciekł. Ten niewinny lud nie tylko że od Moskali bił bity, ale też i od własnych naszych rodaków, ponieważ Moskale wpakowali się na most i pomieszali się z ludem, a nasi broniąc przechodu do Warszawy, dawali ognia kartaczami na most, więc i nasi, i Moskale padali ofiarą”.

Jak widzimy, zamknięte rogatki, to jednak nie jedyne niespodzianki przygotowane przez wodzów powstania. Na tych, którzy na drodze ku wolności zaczęli podążać w nie pożądanym kierunku, czekały jeszcze te nieszczęsne kartacze...

Przyznacie, że taka wersja zdarzeń jest nieco mało chwalebna. Dlatego warto ją moim zdaniem zestawić z wersją Śliwińskiego. Oto ona (pisownia oryginalna z wydania z 1920 roku):

„Już o godzinie 8-mej rano baterje rosyjskie, ustawione na prawym brzegu Wisły, ziały ogniem ku Warszawie, już Moskale wkraczali na most, przez który pędziły resztki oszalałych ze strachu mieszczan i żołnierzy. Wawrzecki (naczelnik powstania wyznaczony po pojmaniu Kościuszki – przyp. moje), który na widok paniki, sam stracił przytomność umysłu, ocknął się wreszcie i rozkazał rąbać most, by przeszkodzić wejściu zdobywców do stolicy. Garstka żołnierzy i mieszczan rzuciła się ku brzegowi Wisły z siekierami, by spełnić ten rozkaz. Wtedy artyleria rosyjska skierowała swój ogień na zajętych pracą, a od pocisków armatnich zajęły się tu i owdzie rusztowania, i most płonący z trzaskiem zapadał się w Wisłę...

Część pozostałych na Pradze żołnierzy i garść ludności cywilnej, gnana panicznym strachem, dopadła brzegów Wisły. Ujrzawszy most w ogniu, rzuciła się do wody i wpław próbowała dostać się do Warszawy. Wielu oszalałych nieszczęśników dosięgły kule moskiewskie, a wszystkich pochłonęły zimne fale Wisły”.

Jak to się mówi – niezły pasztet. Jak sami widzimy znajdowanie kolejnych szczegółów, którymi różnią się te obrazki jest zajęciem dużo łatwiejszym niż to co pamiętamy z dzieciństwa. Śliwiński podparty autorytetem historyka, a potem nawet premiera, twierdzi bowiem, że w most strzelali Moskale. Relację szewca możemy więc chyba między bajki włożyć. Inni historycy podpowiedzą nam, że Kiliński rzezi Pragi na własne oczy nie oglądał, więc nie wie, o czym pisze. Nie przejmujmy się więc relacjami prostaka z przerośniętym ego, weźmy za rączkę Śliwińskiego, a on nas poprowadzi do prawdy, że most bombardowali Rosjanie. Może robili to, żeby potem głowić się jak się dostać na drugi brzeg?

Ja oczywiście jak zwykle zapraszam chętnych do zabawy w odnajdywanie kolejnych szczegółów, którymi różnią się nasze dwa obrazki.

https://allegro.pl/uzytkownik/makulekturapl?order=m

Ale to nie wszystko na dziś. Mam też do rozwiązania jeszcze jedną zagadkę. Sięgnijcie jeszcze raz do fragmentu przytoczonego przez Kilińskiego. Jest tam taki urywek:

„ten skarbnik jednak sam uciekł, bo sam kazał zamknąć rogatki u mostu, a sam uciekł”.

Chyba żaden historyk nie pochylił się jak dotąd nad tym skrawkiem prozy prostego szewca. Moim zdaniem Kiliński może tu wcale nie pisać o Barsie. Styl Kilińskiego jest bowiem tak niejasny, że być może powinniśmy ten fragment czytać w ten sposób, że rogatki mostu kazał zamknąć „skarbnik, który uciekł”.

Niektórzy się chyba domyślają, dokąd zmierzam. Moim zdaniem Kiliński pisał w ten przedziwny sposób o Kołłątaju. Z powszechnie dostępnych źródeł wiemy, że był skarbnikiem powstania i wiemy, że uciekł. Tyle, że chyba żaden z historyków nawet się nie zająknął o tym, że oświecony Hugon, mógłby być był przy okazji jednym z głównych macherów od wytyczania powstańczemu ludowi przestrzeni wolności, których kolejnymi granicami były zamknięte rogatki mostu i nabite kartaczami armaty. Piszę „chyba”, gdyż wiele pozycji dotyczących opisywanych czasów, to kruki bielsze od naszego orła, a poziom ich cen mógłby przyprawić o palpitację serca nawet dyrektora kasyna.

Dzisiejszą opowieść potraktujcie jako moją pierwszą salwę w machera, który uciekał, a innym drogę ucieczki odcinał. Już niedługo kolejne salwy.

P.S.1 Winien jestem jeszcze parę słów o książkach. Obie pochodzą z bibliotek. Książka Śliwińskiego z 1920 roku z biblioteki Powszechnej Szkoły Powszechnej w Chwałęcicach - dość mocno czytana, ale w pięknej skórkowej oprawie.

Pamiętniki szewca wycofano z biblioteki Instytutu Socjologicznego U.Ł. – widać po kartach, że miała do czynienia z wilgocią.

Książka Śliwińskiego całkiem niedawno miała swoja reedycję. Pamiętniki Kilińskiego ostatni raz wydano w 1958. Warto po nie sięgnąć, bo to bardzo ciekawa lektura, a dostępnych egzemplarzy wcale nie tak wiele. Od kolejnego fragmentu tego arcyciekawego pamiętnika rozpocznę kolejną opowieść.

P.S. 2 Wikipedia pisze o Kilińskim, że po powrocie z niewoli (około roku 1798) prowadził warsztat szewski, nie angażując się w życie publiczne...

 

 



tagi: kościuszko kiliński kołłątaj kartacze śliwiński 

betacool
24 stycznia 2018 19:57
37     1783    19 zaloguj sie by polubić
komentarze:
pink-panther @betacool
24 stycznia 2018 20:46

Gratulacje. Trudna sprawa to "obalanie pomników". Zwłaszcza takiego.

zaloguj się by móc komentować

betacool @pink-panther 24 stycznia 2018 20:46
24 stycznia 2018 21:00

Nie wiem, czy to takie trudne.

Kartaczy ci u mnie dostatek. Będzie się działo.

zaloguj się by móc komentować

betacool @pink-panther 24 stycznia 2018 20:46
24 stycznia 2018 21:07

Tyle, że ze źródłami spory kłopot. Mam egzemplarze książek z nakładu 200 sztuk, ale do wielu ciekawych nie ma szans na dotarcie, a na razie nie mam czasu na kwerendy biblioteczne.

 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @betacool
24 stycznia 2018 21:26

"Kościuszko wydał groźny rozkaz, zalecający Mokronowskiemu , aby podczas bitwy ustawił poza linią bojową armaty"

 

No proszę, na to armaty były, a moskiewskie działa musiały być rozbrajane przez chłopów czapkami.

Dziękuję za wyciąganie z nicości fenomenalnych pamiętników.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Tytus 24 stycznia 2018 21:26
24 stycznia 2018 21:32

Biedni chłopi nie wiedzieli, że najlepiej nosić dwie czapki - jedną na okoliczność ataku, drugą na okoliczność odwrotu...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool
24 stycznia 2018 21:46

Dziękuję za świetny artykuł. Autor tej makulektury to Artur Śliwiński, premier Polski w 1922 roku, członek PPS i wolnomularz pisze o praktykach żywo przypominających bataliony karne NKWD. Historia i prorocteo w jednym...

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit 24 stycznia 2018 21:46
24 stycznia 2018 22:10

O tych armatach na tyłach pisał (o ile dobrze pamiętam) także Zbyszewski, w swoim niezwykłym (nie przyjętym) doktoracie p.t. "Niemcewicz z przodu i z tyłu". Tę lekturę polecił mi Tropiciel.

Rewelacyjny przewodnik po epoce, zwłaszcza dla tych, którzy nie chcą płacić za pamiętniki z epoki po kilka stów, albo nawet tysięcy. 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
24 stycznia 2018 22:20

To szewc przyuważył, że skarbnik szyje buty….nieźle.

Te białe kruki, a w zasadzie złote to faktycznie jest problem. W „Człowieku ze złotym pistoletem” przeciwnik agenta korony zdobywa w kasynie złote naboje…mam nadzieję, że są tam do zdobycia również złote kartacze ;)

A usnuta opowieść pełna perełek, nanizanych przez cztery ręce:)

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 24 stycznia 2018 22:20
24 stycznia 2018 22:34

A już w następnym odcinku będzie o srebrach, złotach i diamentach, a jak to wszystko spakuję do lufy, to wstrzał powinien nadkruszyć nawet najtwardszy cokół pomnika...

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool 24 stycznia 2018 21:00
24 stycznia 2018 23:07

To zalezy dla kogo...

... dla tych CHistorykUF  co jada na dotacjach albo na zagranicznych grantach - to "obalanie" taaakich pomnikUF - jest bardzo trudne, a czesto wrecz niemozliwe.  Ale Pan, Panie Betacool jest wprost STWORZONY do tego "obalania"... i robi Pan to w arcypieknym stylu  !!!

Rowniez gratuluje absolutnie fantastycznego wpisu... i czekam na nastepne z niecierpliwoscia...

... chapeau bas  !!! 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Paris 24 stycznia 2018 23:07
24 stycznia 2018 23:14

Dziękuję.

Ze dwa kolejne odcinki mam już ułożone, ale kolejności następnych może pani zadecydować.

Mamy do wyboru:

- przekręt na przetarg na kamienicę,

- przekręt na ochronie zdrowia,

- przekręt na reformie edukacji,

- przekręt na nowej inwestycji,

- przekręt na wydobyciu soli...

Co Pani najpierw woli?

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool 24 stycznia 2018 23:14
24 stycznia 2018 23:50

Skoro tak ladnie Pan mnie dowartosciowal i pozwala mi wybrac...

... to ja poprosze:  o przekret na przetarg na kamienice i przekret na reformie edukacyjnej... mysle, ze to jest teraz na czasie... chociaz jestem przekonana, ze wszystkie przygotowane przez Pana tematy beda  ARCYCIEKAWE  i  ARCYWAZNE...

... dlatego ze spokojem w sercu na nie czekam... aczkolwiek z wielka niecierpliwoscia.

I to ja pieknie dziekuje... codzienne czytanie  portalu SN - to dla mnie naprawde uczta intelektualna... ogromne szczescie... i wielka radosc, tym bardziej, ze  jest Pan jednym z kilku moich najulubienszych i najbardziej poczytnych autorow-blogerow na TYM portalu  !!!

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @betacool 24 stycznia 2018 21:07
25 stycznia 2018 01:19

Tym większa zasługa. A czasu ci u nas dostatek. Tyle lat propaganda pompowała idola, że parę tygodni czy miesięcy to nie problem. Dzięki wielkie.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @pink-panther 24 stycznia 2018 20:46
25 stycznia 2018 07:08

To chyba nie obalanie pomników, a jedynie przywoływanie faktów...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 24 stycznia 2018 23:14
25 stycznia 2018 08:42

dobra lista ;)))

znaczy nic się nie zmienia

zaloguj się by móc komentować

mooj @betacool
25 stycznia 2018 09:19

prosty szewc to mistrz cechowy, właściciel (do samej śmierci w 1819) kamienicy przy Dunaj (hip. 145)

zaloguj się by móc komentować

betacool @mooj 25 stycznia 2018 09:19
25 stycznia 2018 09:33

W czasach Królestwa Polskiego uzyskał emeryturę pułkownikowską.

Pamiętniki wydano dopiero po jego śmierci.

On swoją lekcję historii odrobił bardzo dobrze.

zaloguj się by móc komentować


Czepiak1966 @betacool
25 stycznia 2018 10:36

Dziękuję. Szok.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Czepiak1966 25 stycznia 2018 10:36
25 stycznia 2018 10:56

Dzięki za "dzięki".

Pamiętasz, co napisałeś pod pierwszym moim wpisem?

Coś o oddawaniu książek bibliotekom....

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @betacool
25 stycznia 2018 12:18

Nie tylko Sliwiński pisał o Kościuszce

O choćby np.:

autor: Feliks Koneczny

tytuł: Tadeusz Kościuszko. Na setną rocznicę zgonu Naczelnika.
Życie - Czyny - Duch

(s. 408, okładka twarda)

edycja: Wielkopolska Księgarnia Nakładowa Karola Rzepeckiego w Poznaniu, Poznań 1917

Reprint:

Wydawnictwo Tadeusza Radjusza „Gutenberg – Print”, Warszawa, 1996

PS

Postraszył tę zbieraninę amatorów kartaczami, aby ją zdyscyplinować, ale przecież nie wydał  rozkazu  otwarcia do nich ognia.

 

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda 25 stycznia 2018 12:18
25 stycznia 2018 12:23

Kościuszko rzeczywiście takiego rozkazu nie wydał.

Pytanie o kto wydał taki rozkaz w Warszawie....

zaloguj się by móc komentować

JarekBeskidy @betacool
25 stycznia 2018 12:41

dziekuję, dobra robota!

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @betacool 25 stycznia 2018 12:23
25 stycznia 2018 13:28

Kazimierz Bartoszewicz h. Jastrzębiec , polski historyk, publicysta i wydawca jest autorem publikacji zatytułowanej Dzieje insurekcji kościuszkowskiej1794 (wyd. 1 z 1909 r.)

Cytuję fragment z wersji elektronicznej wydania z 1913 r.:

„Nie posiadamy żadnego dokładnego opisu szturmu Pragi. Wszystkie są bałamutne i lakoniczne. Wiemy na pewne tylko tyle, że Suworow uderzył do szturmu naraz w siedmiu kolumnach.
W pierwszej chwili niektóre z nich przyjęto tak silnemi kartaczowemi wystrzałami, że zawahały się i zatrzymały, ale wkrótce opór przełamano, rozpojone wojsko rosyjskie rzuciło się z wściekłością na szańce, zdobyło je i rozpoczęła się pamiętna rzeź, której rozgłos rozniósł się szeroko po całej Europie.

Suworow kazał zburzyć most ogniem działowym, więc pragnący się ratować ucieczką, rzucali się wpław i tonęli.

Cała armia została zniszczona, cała prawie ludność Pragi wycięta. Zaledwie kilkaset osób schroniło się do Warszawy, a między nimi Zajączek, który na początku szturmu lekko ranny, zaraz ustąpił.

Wobec najzupełniej sprzecznych relacyi, trudno nawet dojść, jaka była liczba zabitych, rannych i wziętych do niewoli, pomordowanych i tych co utonęli. Zaledwie w przybliżeniu można oznaczyć liczbę zabitych i rannych na 6000, wziętych do niewoli na 10.000, zamordowanych na 7000."

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @betacool
25 stycznia 2018 13:29

Jak zwykle świetna notka!

Dorzucę jeszcze małe uzupełnienie do zakłamywacza historii, czyli Artura Śliwińskiego. To ten facio, co 6 listopada 1918 r., w doborowym towarzystwie 4 smutnych panów (http://www.fronda.pl/blogi/czytanki-dawne-i-nie-tylko/zdzislaw-lubomirski-powrot-pilsudskiego-z-magdeburga-i-oddanie-mu-wladzy,18691.html), złożył niezapowiedzianą wizytę ks. Lubomirskiemu, jako jednemu z triumwirów RR i zaproponował zrobienie z niego jedynego Regenta (a nawet monarchy), byleby zlikwidował samą Radę Regencyjną, "abdykując" pozostałych "virów". Wszystko w czasie, gdy w Lublinie cały rząd  Republiki Ludowej, w blokach startowych, czekał na przyjazd swojego szefa z Krakowa. Bo decyzje zpadły już w nocy z 1/2 listopada w mieszkaniu tow. Artura (.https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/11/07/rzad-daszynskiego/)...

Wcześniej sam Ziuk postawił tow. Artura na czele powołanego już w grudniu 1915 r. Centralnego Komitetu Narodowego w Warszawie, jako przeciwwagi dla NKN w Krakowie. Potem, mając takich ludzi i POW mógł spokojnie czytać gazety w Magdeburgu.

Tow. A. Ś. może nie zagrzał długo fotela premiera, ale widać, że został zagospodarowany na odcinku tworzenia  właściwych narracji historycznych...

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @jolanta-gancarz 25 stycznia 2018 13:29
25 stycznia 2018 13:36

Dzięki. Bezcenne. Ależ to się niesamowite puzzle układają.

zaloguj się by móc komentować

Augustynka @betacool 25 stycznia 2018 13:36
25 stycznia 2018 14:53

A może jakiś link do tego wykładu Akademii Radia  Wnet?

zaloguj się by móc komentować

betacool @Augustynka 25 stycznia 2018 14:53
25 stycznia 2018 15:19

Chyba będzie, ale w związku z koniecznością poprzetykania wykładu sporą ilością pokazywanych zdjęć jest jeszcze w opracowaniu.

Kilka tematów, tam ledwie zasygnalizowanych, będzie rozwinięte tutaj na blogowisku w kolejnych wpisach.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 24 stycznia 2018 21:00
25 stycznia 2018 22:26

Kartaczami się pomników nie obali, ale za to można je w ten sposób nadwątlić. Inwestycje są potrzebne i nowe filmy w stylu "Luter - rewolucja protestancka". Ale wal. Tekst jest super. 

"Styl Kilińskiego jest bowiem tak niejasny, że być może powinniśmy ten fragment czytać w ten sposób, że rogatki mostu kazał zamknąć „skarbnik, który uciekł”." Założę się, że rękopis, który być może wyjaśniłby te zawiłości, spłonął w czasie powstawnia warszawskiego.

Przepraszam, ale niestety kpt Bars mógłby być nazwany przez Kilińskiego skarbnikiem w znaczeniu przenośnym, albowiem jako pisze wikipedia: "Rogatka – mały budynek, parterowy albo dwukondygnacyjny stawiany przy głównym trakcie komunikacyjnym prowadzącym do miasta. Był siedzibą miejskich władz skarbowych, których zadaniem było pobieranie opłat celnych i drogowych. Rogatki budowano na granicy miasta, stawiane były parami, po obu stronach drogi." 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Magazynier 25 stycznia 2018 22:26
25 stycznia 2018 23:09

Ja takie wyjaśnienie oczywiście biorę pod uwagę, ale przejście przez most było jednak zabezpieczone na wiele sposobów (zamknięte rogatki i armaty). Nie wierzę żeby jakiś prosty kapitan nie działał w tej materii z czyjegoś rozkazu.

Tych poszlak jest dużo więcej. Od tego zacznę kolejny wpis.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 25 stycznia 2018 23:09
25 stycznia 2018 23:15

Jasne. Czekam niecierpliwie.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 25 stycznia 2018 23:09
26 stycznia 2018 18:16

A jakiś link do twojej audycji we Wniecie?

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @betacool
28 stycznia 2018 19:12

Świetnie.

.

Z całkiem prywatnej działki... 'Moi Czeladzianie' też wzięli udział, trochę spóźniony w tym powstaniu.... Chyba już się wieść o tych armatach na zapleczu rozniosła po dalszej okolicy... Otórz w tamtym okresie mieszczanie czeladzcy mieli już uzyskanych kilka wyroków sądowych (majątkowych) na korzyść miasta. Prawo jednak nie było w stanie ich wyegzekwować. 

I korzystając z ogólnego zamięszania kilka wyroków na sąsiadach sami wyegzekwowali.... Na grafie Donnersmarku z Bytomia...tuż za granicą ... Ale i inne.

Ktoś oczywiście 'poszedł' i do oddziałów Kosciuszki.... Może przyniósł wieści??

Niestety jest to dość wstydliwie 'mruczane' przez miejscowych historyków.... A przecież ludzie zachowali się przytomnie.

I druga sprawa... Ostatni biskup krakowski-książę Siewierski finansował Kościuszkę.....i potem uciekł na stałe z Krakowa i zamieszkał na zamku w Siewierzu...czyli 'swoim' zamku.

Biskup miał oczywiście rozmaite dochody.... do Księstwa raczej często biskupi dopłacali. Być może uciekł z Krakowa dla bezpieczeństwa? 

.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Maryla-Sztajer 28 stycznia 2018 19:12
28 stycznia 2018 20:58

Po Kajetanie Sołtyku biskupem był Feliks Turski. Chyba o niego chodzi. Spróbuję przyjrzeć się i tej postaci, ale z tego co czytam, to biskupi i kapłani za bardzo nie mieli w Krakowie szans w starciu z komitetami konfiskacyjnymi dowodzonymi przez "skarbowca" Kołłątaja.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @betacool 28 stycznia 2018 20:58
28 stycznia 2018 21:45

Ja mam materiały czeladzkie...ale stare...papierowe. W dodatku z Turskim jest problem. On naprawdę był ważny ...przyjmował przysięge na konstytucję od Poniatowskiego.... 

BYł wyświęconym księdzem....ale...............wbrew temu co chwilami jest w wiki...nie ma dowodu na to że był biskupem. Wygląda jakby tylko hm...p.o. 

I naprawdę finansował powstanie kościuszkowskie.

.

Przepraszam.... ostatnio gorzej mi się pisze, stad tak pospiesznie i nieporządnie... Znowu kłopot z oczami.

.

 

zaloguj się by móc komentować


betacool @Czepiak1966 29 stycznia 2018 14:05
29 stycznia 2018 22:07

Szacuję, że jedna trzecia, książek które mnie odwiedzają, to "wypady" z bibliotek.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować