-

betacool

Śpieszmy się czytać teksty – tak szybko znikają… O nawigacji na falach i w przestworzach.

 

W tekście, który postał nawet nie przed miesiącem p.t. „W labiryncie sowich zwierciadeł” dodałem link do posłowia do „Okrętu błaznów”, którego autorem jest tłumacz dzieła Sabastiana Branta – Andrzej Lam.

Pod tym linkiem dodałem tekst od siebie:

„ - Bardzo proszę, proszę wycieczki, każdy bierze młoteczek i próbuje tę ścieżkę przejść!”

Okazało się, że posłowie było jak tekstem jak najbardziej żywym, który najwyraźniej przestraszył się tłuczenia młoteczkami i najzwyczajniej się ulotnił, co kwalifikuje go chyba do miana druków równie żywych, co ulotnych. W każdym razie zamiast poetyckiej ścieżki pełnej odwołań do dalszej i bliższej przeszłości, refleksji nad kondycją błazna i zależnościami panującymi w ich światku i związkami ze światem naszym; otrzymaliśmy krzykliwy komunikat:

„Strona o podanym adresie nie istnieje!”

Pewien młody człowiek, który na drodze poszukiwań swej drugiej połowy, zamierza uszczuplić się o ćwiartkę (nazwijmy go umownie specem od internetowej rzeźby), stwierdził, że strona jednak istnieje, tylko ktoś sprawił, że tekst odpłynął.

Będąc człowiekiem, który podchodzi do tekstu z atencją, zaciekawieniem, by nie rzec pasją nie mogłem zareagować na ten fakt inaczej, niż pasją (tyle, że tą tak zwaną szewską).

Epilog stworzony przez Andrzeja Lama był bowiem nie tylko poezją, ale rebusem, lustrzanym labiryntem do pokonania, w którym trzeba stawić czoła zagadkom. Można rzec, że był to utwór żywy i wielopoziomowy, lecz niestety ulotny.

Nic dziwnego, że pan Lam – jego twórca - chciał go pokazać światu, by w ten sposób godne powitać błaznów w naszym kraju. Wygląda jednak na to, że impreza powitalna właśnie dobiegła końca, a my jesteśmy zdani na próbę wytropienia „Okrętu błaznów” w wersji papierowej, albo na jakieś pojedyncze deski z rozbitej burty okrętu.

http://latarnia-morska.eu/pl/poezja/378-okrt-baznow

Jeśli ktoś do linku zajrzał , to stwierdził, że portal nosi nazwę „Latarnia morska”, a ta jak dobrze wiemy ma ostrzegać statki przed rozbiciem. Rzeczywiście trzy pierwsze strofy brzmią trochę groźnie i ostrzegają, że lepiej nie leźć między kamienie. Po obrazku zamieszczonym obok możemy domniemywać, że tekst dotyczy nie tylko statków morskich i ma wymowę szerszą.

http://latarnia-morska.eu/images/stories/brant-drzeworyt1-lm10.jpg

Jak (jeszcze) widzicie krótkie fragmenty „Okrętu błaznów” wymagają wielu ciekawych przypisów, a jego dostępność, poprzez zamieszczone pod nim wyjaśnienia, została ledwie napoczęta.

Wspomniałem o ocalałych pojedynczych dechach z okrętu, bowiem większość polskich fragmentów poematu, które do niedawna unosiły się gdzie nie gdzie, na falach sieci, także zatonęły. Wniosek, który wysnułem jako pierwszy, możecie delektować w tytule wpisu. Drugi nasuwa się sam. Jak już spotkaliśmy na swej drodze coś intrygującego – to postarajmy się to ocalić. Przyznam, że wierszy na pamięć nie uczyłem się od dawna, ale dwa ostatnie wersy epilogu autorstwa pana Andrzeja Lama, utkwiły mi w pamięci i nie chcą z niej ulecieć:

 

„Nüt on ursach”, Olpe rzekł:

Przekład ten ma powód też.

 

Teraz pora na nasze maleńkie przypisy. Olpe to wydawca pierwszych egzemplarzy „Okrętu błaznów” (ten, który ozdobił je Fuggerową lilijką i lewkiem)

Niemiecka fraza oznacza: „Nic bez powodu”. Do interpretacji pozostaje więc nam ostatnia linijka tekstu, w której Andrzej Lam oznajmia, że przekład dzieła Branta miał jakiś powód. Szczerze pisząc, dziś staję wobec tych pięciu słów bezradny. Jak bowiem wytłumaczyć, że tekst, na którego polski przekład czekaliśmy ponad pół wieku jest tak tajemniczo ulotny i że ostał się tylko we fragmencie zamieszczonym 15 marca 2010 roku w „Latarni morskiej”?

Czekaliśmy na polską wersję tekstu aż 516 lat, a teraz musimy mocno kibicować temu, by jego resztki zbierać na wrakowisku?

Ów bulwersujący fakt skłonił mnie do próby wyjaśnienia tego fenomenu. Postanowiłem więc najkrótszą możliwą drogą pożeglować w stronę twórcy przekładu, co na falach sieci nie jest sprawą przesadnie trudną. Zapytałem pana Andrzeja, dlaczego tekst „Okrętu” zaczyna być okrętem widmo. Autor odpowiedział szybko, treściwie choć lakonicznie, że Akademia im. A. Gieysztora w Pułtusku traci samodzielność i dołącza do grupy uczelni Vistula.

Płynące z tego zdania wnioski są dość smutne. Oto „Okręt błaznów” pochłonęła uczelniano-wiślana otchłań, a nam pozostaje bierne przyglądanie się tonącemu kadłubowi. Nic to, że tekst ważny, nic to, że nie powstał bez powodu, nic to, że wybitny tłumacz – tekst znika.

Pan Andrzej Lam zajmuje się literaturą. Wiem, że takim osobom, jeśli wpadną między biurokratyczne kamienie, walczyć jest bardzo trudno, bowiem są równie okrutne, jak te z grafiki Durera. Stąd mój mały prywatny apel, by grupa Vistula oddała, to co zabrała i by pozwoliła rzeźbiarzom słowa szczycić się swoim dziełem, a nam zgłębiać jego tajemnice.

Na szczęście tropami tych tajemnic podąża coraz większa grupa Nawigatorów, a ci najwytrwalsi na pewno znajdą sposób, by do znikających tekstów dotrzeć.

Panu Andrzejowi Lamowi należą się głębokie pokłony za lekcję odczytywania błazeńskiego języka. Czapki z głów przed mistrzem!

Choć musimy pamiętać, że niektórzy mistrzowie (mam nadzieję, że nie pan Andrzej) woleliby żeby czapki zadzwoniły dzwoneczkami… 



tagi: andrzej lam  okręt błaznów  znikające teksty  grupa vistula  nawigatorzy 

betacool
3 października 2019 22:32
25     1577    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:

LoginNieznany @betacool
3 października 2019 22:52

Jestem pełen podziwu. Pewnie, jak mówisz, Andrzej Lam jest mistrzem, ale ty też nieźle potrafisz zaaranżować gabinet luster.

Zacznijmy od Boscha

zaloguj się by móc komentować

LoginNieznany @betacool
3 października 2019 22:54

PS.

Znikanie tekstów to nie od dziś metoda resetowania Matrixu.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @DYNAQ 3 października 2019 22:49
3 października 2019 22:55

Tak naprawdę są tylko dwa okręty... więc wybór jest łatwy?

zaloguj się by móc komentować

betacool @LoginNieznany 3 października 2019 22:54
3 października 2019 23:55

Jeśli w czasie iluzjonistycznych sztuczek, będziesz zwracał uwagę na znikanie, to bądź pewien, że na pewno coś ci umknęło.

zaloguj się by móc komentować

LoginNieznany @betacool
3 października 2019 23:58

Dlatego ten młoteczek w tekście bardzo mi się podobał

zaloguj się by móc komentować

LoginNieznany @betacool 3 października 2019 23:55
3 października 2019 23:59

Użycie młoteczka jest jak przecięcie węzła gordyjskiego, lustra tracą znaczenie

zaloguj się by móc komentować

betacool @LoginNieznany 3 października 2019 23:58
4 października 2019 00:07

Tylko uważaj na kowadełko.

 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @betacool
4 października 2019 00:08

Witam. Przekład jest do kupienia w papierze i kosztuje stówę. Ale sam autor (dzieła) to również ciekawa postać:

"Znaczenie ma jego publicystyczna działalność dotycząca polityki. W licznych wierszach zachęcał cesarza Maksymiliana I do reformy Kościoła i walki z ekspansją Francji i Turcji (Varia Carmina, Basel 1498). Jego wiersze umoralniające powstawały przeważnie z opracowania starszych dzieł, mów Katona i innych. Uznanie zawdzięczał satyrze Okręt błaznów (Das Narrenschiff), którą Johannes Geiler von Kaysersberg wykorzystał do cyklu kazań.

W satyrze zawarta jest optymistyczna i racjonalna myśl, że grzech i brak cnoty wynikają tylko z nieświadomości oraz głupoty i mogą być przezwyciężone i wytępione dzięki dobremu pouczeniu. Obraz Okrętu głupców podejmowany był podczas ostatek, gdzie złe demony zimy przepędzane były wiosną podobnie jak ludzkie błazeństwa (głupota). Wielkie oddziaływanie pisma, zawierającego przysłowia, sentencje, cytaty z dzieł antycznych pisarzy oraz z Pisma Świętego opierało się z jednej strony na tym, że napisane było językiem ludowym i przepełnione było optymizmem poprawy mieszczańskiego ducha, a z drugiej strony uzupełnione było wyśmienitymi rycinami, które sprawiały radość naiwnemu czytelnikowi.

Według starszych poglądów ryciny zaprojektował bezsprzecznie sam Brant, ale coraz częściej bierze się pod uwagę młodego Albrechta Dürera (1471–1528). Znaczenie Okrętu błaznów polegało na popularyzowaniu i rozpowszechnianiu idei humanistycznych i racjonalistycznych".

Jak na

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5e/Albrecht_D%C3%BCrer%2C_Sebastian_Brant.jpgsyna karczmarza: źródło cytatów i grafiki

"Ojciec : Diebolt (1419–68), właściciel karczmy „Große Herberge zum goldenen Löwen“ w Strasburgu, w latach 1440-61 rajca miejski.
Matka : Barbara Ricker (Picker ?, zm 1506).
Ożenił się : w Bazylei w 1485 z Elisabeth Bürgi(s).
Dzieci : miał 7 dzieci".

Osiągnął w życiu całkiem sporo:

"Sebastian Brant (zlatynizowane nazwisko Titio; ur. w 1457 lub 1458 w Strasburgu; zm. 10 maja 1521 tamże) – niemiecki humanista i satyryk, prawnik, profesor prawa na uniwersytecie w Bazylei (1489–1500) i od 1502 do śmierci syndyk miejski i kanclerz wolnego miasta Strasburga. Wydawał pisma klasyków starożytnych i włoskich humanitów. Opublikowane w 1494 pismo pt. Okręt błaznów (Das Narrenschiff) ugruntowało jego uznanie jako autora humanizmu niemieckiego i do ukazania się Cierpień młodego Wertera Johanna Wolfganga von Goethego (1749–1832) było najczęściej publikowane".

Ale co najważniejsze był lojalny, co zostało nagrodzone:

"Jesienią 1475 Sebastian Brant immatrykulował na uniwersytet w Bazylei, gdzie w 1477 został baccalaureusem artium, prawdopodobnie w 1480 baccalaureusem iuris, w 1483 (1484?) licencjatem i docentem, w 1489 doktorem obu praw, w 1492 dziekanem fakultetu prawniczego i w 1496 profesorem. Kiedy Bazylea wstąpiła w 1499 do Konfederacji Szwajcarskiej (Schweizer Eidgenossenschaft) i odłączyła się od Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego (łac. Sacrum Romanum Imperium Nationis Germanicae), zrezygnował ze sprawowanego stanowiska i 17 sierpnia 1500 został konsultantem prawnym swojego rodzinnego miasta Strasburga, gdzie w 1503 mianowano go pisarzem miejskim (wicekanclerzem). W uznaniu jego lojalności cesarz Maksymilian I (1459–1519) nadał mu w 1502 tytuł radcy cesarskiego, Comes Palatinus z roczną pensją i został członkiem cesarskiego sądu w Spirze. Oprócz działalności prawniczej wprowadził nowe regulacje w archiwum miejskim, założył przytułki dla ubogich i brał udział w poselstwach Strasburga do cesarza i na dwory książęce".

Tak więc jego biografia (jak i jego aktywność zawodową) jest równie fascynująca co znikające z sieci posłowia:

"Działalność literacka Branta nacechowana była duchem uniwersytetu w Bazylei, gdzie Johannes Heynlin (ok. 1430–1496) bronił syntezę humanizmu i scholastyki. W ten sposób powstał humanizm o charakterze umoralniającym, zwalczający słabości Kościoła, ale dążący do jego zachowania oraz starego porządku. Przedstawicielami tego kręgu byli Johannes Geiler von Kaysersberg (1445–1510), Jakob Wimpfeling (1450–1528) i Sebastian Brant.

Sebastian Brant wcześnie brał udział w pracach jako korektor w bazylejskiej oficynie wydawniczej, jako wydawca zbiorów źródeł prawniczych oraz jako autor wierszy dedykowanych Johannesowi Reuchlinowi (1455–1522) i innym humanistom. W publikacjach prawniczych nie wprowadza nic nowego, lecz popularyzuje prawo rzymskie. Na niwie kościelnej tłumaczył na język niemiecki łacińskie sentencje i napisał wiersze o Marii, Sebastianie i innych świętych (Carmina in laudem beatae Mariae, ok. 1494). W procesie dominikanina Johanna Jetzera (1483–1515) i jego trzech kolegów występował kilkakrotnie w pismach polemicznych przeciw makulistom tzn. przeciwnikom niepokalanego poczęcia".

Łatwiej jednak chyba wymienić czego nie robił niż to czego dokonał. Całość tu:

http://www.biografie-niemieckie.pl/b/5556-brant-sebastian.html

zaloguj się by móc komentować

betacool @LoginNieznany 3 października 2019 23:59
4 października 2019 00:10

Nieźle ci idzie. Rano rzucę okiem na to czego nie stłukłeś i nie rozciąłeś. To powinno być TO.

zaloguj się by móc komentować

genezy @betacool
4 października 2019 00:19

zbierasz, więc idźcie błazny do błazna ;)

Walerij Jakobi: Błaźni na dworze cesarzowej Anny Joannowej

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
4 października 2019 00:26

W końcu!

Na niektórych czapeczkach to nie dzwonki a czułki z z kamerą i podsłuchem. Ciekawe czy w rękach trzyma rewolucyjne goździki

Ciągnęli morzem, lądem

na niebie też wzbijały się ich statki?

Dalej jest tylko czarniej

Atu głupiec na chwilę zdjął czapeczkę...

2008 r

„Jego głównym środkiem jest świadomie bluźniercza parodia uświęconych obyczajów i obrzędów, w pierwszym rzędzie katolickiej liturgii.”

2009r.

2010

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
4 października 2019 01:39

i już ostatni dunkenowski błazen, z marionetką w koronie...

Obraz to kopia rytownictwa z końca XVI wieku autorstwa Hendricka Goltziusa, namalowany przez Wernera van der Valcekrta ucznia Goltziusa.

Tutaj rycina Goltziusa, holenderskiego rysownika,  wydawcy i malarza.

Goltzius urodził się w pobliżu Venlo we wsi w Księstwie Kleve, Julich i Bergu.

Jego rodzina przeprowadziła się do Duisburga, gdy miał 3 lata. Po kilku latach nauki malarstwa na szkle u ojca uczył się grawerowania u Holendra Dircka Volckertszoon Coornherta, który następnie mieszkał w Cleves. W 1577 r. Przeprowadził się z Coornhertem do Haarlemu. Tam swoje prace przedstawił Konradowi Corneliszowi.

W wieku 21 lat Goltzius ożenił się z bogatą, starszą wdową. Ich nieprzyjemne relacje zmusiły go w 1590 roku do podróży przez Niemcy do Włoch,

Przedstawianie błaznów i głupców było popularne w Niderlandach a przełomie XVI i XVII wieku, ponieważ służyły one jako antidotum na władzę kościoła: prawda o autorytecie mogła być bezpiecznie ujawniona jedynie przez absurdalne kpiny…. Prawie się popłakałam ze wzrusznienia…

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool
4 października 2019 06:01

Błaznostatkiem w piękny rejs popłynęliśmy.A mnie zastanawia jedno. Dlaczego wszyscy piszą o pierwszym wydaniu książki Branta z 1494 roku i ilustrują ją drzeworytem Dürera z wyrażną datą 1497. O ile z odczytaniem większość uczonych 4 może mieć problemy, bo renesans zastapił półotwartą 8 astrologicznym znakiem Jowisza, o tyle 7 aż tak bardzo od tamtych lat się nie zmieniło - zostało tylko postawione do pionu.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 4 października 2019 00:26
4 października 2019 08:17

zapomniałam w nocy wspomnieć o napisie na banderze i boku łajby:

doctor griff

co odczytuję, jako najwybitniejszy, od kreciej roboty, w chwytaniu w pułapkę sofizmatów i manipulacji...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
4 października 2019 09:02

My trwogę już przerobiliśmy, ale żeby czytelnicy mieli świadomość jaka jest współczesna głębia Błaznów, jednak zacytuję bezpośrednio, bo nie wszyscy wejdą w podany przez Ciebie link:

Okręt Błaznów/ opublikowano marzec 2010

(fragmenty)


Sebastian Brant

VII

Kto między kamienie lezie
I na język ludzi bierze,
Wkrótce szkody dozna pewnie.
 

reszty czytelnik dowie się z zalinkowanego tłumaczenia

tam również przepiękne ujęcie nauczania...

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @betacool
4 października 2019 09:22

Jeszcze do wyłapania na serwerach Googla:

posłowie do polskiego tłumaczenia „Okrętu błaznów”

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Aquilamagna 4 października 2019 09:22
4 października 2019 09:52

To już je sobie tutaj zarchiwizujmy, aby więcej nie ginęło, cyt.:

"POSŁOWIE TŁUMACZA

Okręt błaznów rzecz się zowie,
Co zabrzmiała w polskim słowie.
Pisał go Sebastian Brant,
Kiedy miał trzydzieści lat
I mniej niż osiem na dodatek.
Strasburg jednał go ze światem:
Ojciec zajazd miał zasobny
I przeznaczył na to środki,
By w Bazylei prawo syn
Studiował, a że zdolny był,
To klasyczne też języki.
Potem uczył poetyki,
Oprócz prawa naturalnie.
W Bazylei był dziekanem,
Doctor utriusque iuris,
I odtąd się piął do góry,
Bo przepięknie rzecz wydana
W mig została rozchwytana.

Rok dziewięćdziesiąty czwarty
Był, i ciągle wiek piętnasty,
Chociaż już zaświtał nowy:
Kolumb wrócił z Hispanioli.
Lat czterdzieści upłynęło,
Odkąd Gutenberga dzieło,
Biblia czcionką drukowana,
W Moguncji się ukazała
I w meczet była zmieniona
Bazylika Haga Sofia.

Brant drukarską sztukę kochał,
A że przyjaciela spotkał,
Który nie żałował trudu,
By rozkwitła sztuka druku,
Jana Bergmanna von Olpe,
Który serce miał nieskąpe,
Raźno opuszczały prasę
Różne księgi, raz za razem:
O prawie rzymskim, kanonicznym,
Pieśni ku chwale Maryi
Łacińskim wierszem ciągnione,
Druki zwarte i ulotne,
Augustinus i Petrarca:
Secretum, Via Solitaria,
De remediis utriusque fortunae,
Jak się zmieniają rzeczy one,
Co los i patos nimi włada,
A wola je nieść pomaga
I kierować nimi mądrze.
Też Horacy służył dobrze:
Brant De arte poetica
I Sermones pilnie czytał,
I Juwenala satyry,
I pisarzy wielu innych,
Czego na tych kartach ślady
Dosyć liczne pozostały:
Coś czterysta jedenaście
Jest exemplów takich właśnie,
Z Biblii i z fabuł antycznych,
Też z historii starożytnych,
Z Plutarcha i Owidiusza,
Cycerona i Pliniusza:
Jedne obok drugich stoją,
Wszystkie wierne jednakowo.
Trzeba wiedzę mieć niemałą,
Aby sprostać tym przykładom,
Lecz gdy ktoś nie pojął czegoś,
Mógł się gminną cieszyć wiedzą,
Facecjami, sentencjami,
Krzepką mową, przysłowiami.

Każdy odtąd się rozglądał,
Gdzie najlepiej by pasował.
Skryte błazny są i jawne:
Te drugie są opisane,
Gdzie się o zapustach gada
I o nocnych serenadach
(Rozdział sześćdziesiąty drugi),
Pierwsze błazny zaś wśród ludzi
Różnych stanów i zawodów
Nie znajdują dość powodów,
By za błaznów się uważać,
Więc poeta im doradza,
Jak porzucić śmieszne dzwonki.
Pamiętał, co pisał ongi
Autor Gawęd: aby większy
Mniejszego błazen oszczędził.
Brant na okręt głupców wsadzał,
Lecz i sam się błaznem nazwał,
Nie był zatem błaznem skrytym:
Wierzył święcie w moc satyry
I wiedział, że nie od święta
W sztuce varietas delectat.

Dürer gdy był w Bazylei,
Brant i Bergmann myśl powzięli,
By drzeworyty sposobił.
Dürer je z ochotą robił,
Lecz tak błazny się tłoczyły,
Że na wszystkie nie miał siły,
Które zaś rysował błazny,
Łatwo pozna, kto uważny.
Resztę we trzech wykonali,
Co mistrza byli uczniami.
Prosty wzór rysował Brant,
Potem Dürer rylec kładł
Ku edycji Terencjusza:
Bratnia w nich mieszkała dusza,
A i Celtis pomysł dał,
Gdy filozofiję miał
Mistrz przedstawić w alegorii,
By drzeworyt był sposobny
Do liryków jego zbioru
Quattuor libri amorum;
Tenże Celtis, co w Krakowie,
Gdzie studiował astronomię,
Poetyki uczył też,
By uczony dialog wieść:
Konfraternia była zwana
Sodalitas Vistulana,
videlicet litteraria.
Lat sześćdziesiąt i czterysta
Minęło jak jedna chwilka:
Nec mergitur academia:
Gdy się Wyka wziął do dzieła
Wraz z Kleinerem i Pigoniem,
By krakowską filologię
Wznieść na szczyty poetyki,
Kto miał ciosać okręt chybki,
Zamieniając dąb na sosnę,
Z sztuki tej korzystał trochę.

Pora w dawną wrócić stronę:
Że w holcsznytach tych udatnych
Brant miał także udział znaczny,
Świadczyć może to dowodnie,
Co napisał sam w przedmowie.
Nie ma ponad te obrazki
Lepszych rytów czasów tamtych.
Gdy się drugi nakład rozszedł,
Wnet uczony Jakub Locher
Wziął na warsztat błazny owe,
By łacińską wersję sprawić
(Jako Stultifera navis,
A Branta był Narrenschiff).
Dosyć zmyślny był to chwyt,
Bo tę starożytną mowę
Dobrze znano w Europie
I co Brant językiem ludu
Spisał, Locher to do cudu
Na Sermones stylizował
(Lecz niemiecki się uchował).
Wtedy też Hieronim Bosch
Zaraz pędzel w rękę wziął:
Łódź, na której błazny radzą,
Statkiem głupców nazywano,
Bo to krypa niezbyt wielka.
Nie próżnował także Erazm,
Taką dziwną miał ochotę,
By pochwalić w głos głupotę
Przez to, że jej dał mównicę:
Kto przemawia, tego widzę.
Ten z Morusem się sprzymierzył,
Który w moc umysłu wierzył
(Brant ku własnej zaś wygodzie
Znów w rodzinnym mieszkał grodzie,
Kiedy Bazylea miła
Od Rzeszy się odłączyła).
Głośna ta parada błaznów
Trwała aż do ich odjazdu,
Lecz kto łyżką wodę miele,
Słabo się posuwa w dziele:
Niezbyt wprawnie żeglowali
I mylili morskie szlaki,
Aż zwrócili się ku Polsce.
Powitamy ich tu godnie.

Nowe błaznów to wydanie
Niech na własnych nogach stanie:
W takim dziś żyjemy świecie,
Że znajdziemy w internecie
To, w czym księgi nas zawiodą
(Za opłatą niezbyt drogą).
Kiedy coś się trudne zdaje,
Próżny żal i narzekanie,
Bo z pomocą Theophilos
Rozwikła się rzecz zawiłą.
Co ktoś rylcem w glinie skrobał,
Czym pergamin kolorował,
Co wytłoczył drukarz skory,
Dziś pokażą monitory.

„Nüt on ursach”, Olpe rzekł:
Przekład ten ma powód też".

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Aquilamagna 4 października 2019 09:22
4 października 2019 15:47

Dzięki. Pastujmy teksty tak szybko odpływają. W przeciwieństwie do łodzi podwodnej błaznów (na przykład żółtej). Nie bardzo miałem zaufanie do Lama, ale coraz bardziej mi się podoba z powodu tego fragmentu, zwłaszcza wytłuszczonych wersetów bynajmniej nie szatańskich, wręcz przeciwnie:

Wtedy też Hieronim Bosch
Zaraz pędzel w rękę wziął:
Łódź, na której błazny radzą,
Statkiem głupców nazywano,
Bo to krypa niezbyt wielka.
Nie próżnował także Erazm,
Taką dziwną miał ochotę,
By pochwalić w głos głupotę
Przez to, że jej dał mównicę:
Kto przemawia, tego widzę.
Ten z Morusem się sprzymierzył,
Który w moc umysłu wierzył
(Brant ku własnej zaś wygodzie
Znów w rodzinnym mieszkał grodzie,
Kiedy Bazylea miła
Od Rzeszy się odłączyła)
.
Głośna ta parada błaznów
Trwała aż do ich odjazdu,
Lecz kto łyżką wodę miele,
Słabo się posuwa w dziele:

Niezbyt wprawnie żeglowali
I mylili morskie szlaki,
Aż zwrócili się ku Polsce.
Powitamy ich tu godnie.

Nowe błaznów to wydanie
Niech na własnych nogach stanie:
W takim dziś żyjemy świecie,
Że znajdziemy w internecie
To, w czym księgi nas zawiodą
(Za opłatą niezbyt drogą).
Kiedy coś się trudne zdaje,
Próżny żal i narzekanie,
Bo z pomocą Theophilos
Rozwikła się rzecz zawiłą
.


Co nasuwa mi myśl, że zniknięcie tekstu ze strony jakoby akademickiej zwiastuje kolejną fazę rewolucji goździków. Zdaje się że o niej mówi Anioł Stróż naszej Ojczyzny, gdy ostrzega że po pierwszym zwycięstwie nastąpi próba znacznie sroższa. To że w tle jest zniknięcie samodzielności Akademii im. Gieysztora potwierdza moje przeczucie. Zamiast wyłoni się, jak ten gwoździk błazeński albo błazeński tryzub wymierzony w Zbawiciela, Academy of gay store. A jeśli store znaczy magazyn, to za Odrą i za kanałem Lamanche są przepełnione "magazyny" specjalistów od gay+. Stąd reforma uniwerku, absolutne prerogatywy rektorów i na razie znikanie lokalnych akademii a w przyszłości możliwe znikanie etatów dla rodzimych magazynierów słów i słówek na rzecz etatów dla dewizowych specjalistów "światowej sławy". 

Nie wykluczone że p. Lama, którego serdecznie pozdrawiam, spotkamy przy jakimś żywopłocie zamkowym na szlakach naszych nawigacji. 

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
4 października 2019 17:42

Przepraszam wszystkich aktywnych, że nie komentuję. Tu i pod wcześniejszymi wpisami jest prawie wszystko. Można testować poruszanie się w wielu kierunkach, co niektórym idzie z ogromną wprawą. Biorę się do kolejnych luster...

P.S Dzisiejszy wpis Coryllusa także opowiada o błaznach.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool 4 października 2019 17:42
4 października 2019 17:53

Po co ja to piszę? Po to, by uzmysłowić kilku osobom, że stoją nie naprzeciwko gromady głąbów, z której się wyodrębnili w wyniku procesu selekcji pozytywnej. Jest dokładnie na odwrót. Negatywna selekcja, którą prowadzą wszystkie hierarchiczne organizacje spowodowała ich wyniesienie, oni zaś, znając swoje deficyty i drżąc ze strachu w środku, próbują przekonać siebie nawzajem i jeden drugiego, że my, ludzie stojący naprzeciwko i patrzący im uważnie w oczy jesteśmy stadem bezmyślnych baranów. To nie jest prawda. 

dzisiejszy Coryllus

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool 4 października 2019 17:42
4 października 2019 17:54

Te 500 lat to za mało, oni się wycofują, bo widzą, że za mało. Biografia Albrechta ukazała sie po 500 latach, takoż Ahasverusa von Brandt. Za wcześniej, ciągle za wiele rozumiemy. No, a książki polskich uczonych? Żal pisać. Mam tu na przykład "Zycie polskie w dawnych wiekach". Jest o Babinie. Szkoda na to słów. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski 4 października 2019 17:54
4 października 2019 18:05

Do Babina jeszcze zwitamy. Co błazeńska opowieść - to ponura zagadka...

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 4 października 2019 17:54
5 października 2019 21:15

Sponsorzy błaznów, jak sam pokazujesz, mają sprzeczne dane. Z jednej strony są spolegliwi profesorowie, "obrońcy cywilizacji" na wysuniętych placówkach, a z drugiej nieustępliwi, namiętni i obsesyjny jak myśliwskie psy czegoś tak jakby, aż w trudno w to uwierzyć, ale chyba nawigatorzy. A przecież to takie ludzkie i wzruszające, mówiąc o humanizmie sponsorów, w obliczu sprzecznych danych nacierać i znów cofać się "wierząc i drżąc" czegoś jakby jak szczur na wysuniętej placówce.

zaloguj się by móc komentować

atelin @betacool
7 października 2019 09:49

Dawno mnie tutaj nie było z powodu innych atrakcji, więc mam kilkudniowy poślizg, który proszę mi wybaczyć. Przeczytałem notkę, komentarze przeleciałem, ale tak mi się tylko skojarzyło:

1) navigare necesse est - to o okręcie błaznów w świetle wcześniejszych notek; warto się przyjrzeć co oni tam robią - jest wesoło od tego przyglądania; nie będę interpretował wszystkich postaci, ale w pierwszej chwili myślałem, że ten na rufie się modli, ale on najwyraźniej "wali do ryja";

2) "

„Nüt on ursach”, Olpe rzekł:

Przekład ten ma powód też.

 

Teraz pora na nasze maleńkie przypisy. Olpe to wydawca pierwszych egzemplarzy „Okrętu błaznów” (ten, który ozdobił je Fuggerową lilijką i lewkiem)

Niemiecka fraza oznacza: „Nic bez powodu”."

Ja tylko nieśmiało przypomnę "nihil est sine ratione", które tu wszyscy znamy.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować