-

betacool

Tatusiu!!! Kup dziecku komiks, czyli „Zemsta błazna” (tylko dla dorosłych!)

Fan nr 1, wydanie 1, nakład 100 000 egz.

 

Lata 1989 i 1990 zapamiętaliśmy jako lata przełomu. Dotyczył on wielu sfer naszej rzeczywistości - także rynku wydawniczego. Pisałem tu jakiś czas temu o książce Bronisława Geremka „Świat „opery żebraczej”  wydanej w czasie wielkiej przemiany.
W kolejce do opisania czeka ważna polska książka o błaźnie wydana w roku 1990. Dziś jednak o nie o niej, choć jej tematyka w pewien sposób o nią zahaczy.

Proponuję byśmy przenieśli się w świat komiksu czasu przełomu.

Pierwszy numer pisma „Fan” oddano do druku w styczniu 1990 roku. Nakład był imponujący 100 000 egzemplarzy. Wydawnictwo drukowały Zakłady Graficzne w Katowicach umiejscowione przy ulicy Armii Czerwonej. Numer otwierała informacja skierowana do czytelników, że pismo będzie się ukazywało cztery razy w roku i prezentować będzie „zwariowany świat komiksu”. Wstęp zawierał także pewien apel:

„Proponujemy otwartą formułę pisma licząc na to, że odezwą się do nas twórcy – zarówno rysownicy jak i scenarzyści. Zapraszamy do wspólnej zabawy!”

A ową zabawę otwierała historyjka p.t. „Zemsta błazna”.

Oto skory do żartów król uwielbiał dręczyć błazna zwanego Żabim Skoczkiem. Zmuszał go do wygłupów, a żeby dodać mu polotu i animuszu, poił go alkoholem. Od tych władczych wymuszeń chciało błazna wybawić pewne długowłose dziewczę, które na tle innych dworskich kreatur śmiało można określić pięknością. Niestety głowę miała słabą, więc, gdy przyjęła dawkę destylatu przeznaczoną dla wesołka, osunęła się bezprzytomnie i padła u jego stóp. Błazen zareagował na to warczeniem, które na dodatek musiał "zwalić" na papugę, żeby nie ponieść kary.

Po jakimś czasie Żabi Skoczek uraczył króla i bandę jego zdegenerowanych ministrów pomysłem zabawy, która miała polegać na wywołaniu popłochu wśród niewiast. Przebrał ich w obcisłe kombinezony, pomalował lepką mazią, do której przywarły pióra, sierść i konopie. Potem obwiązał kompanię łańcuchami. Przeobrażona w ten sposób banda prominentów straszyła dwórki i bawiła się przednio. Finał zabawy był taki, że błazen za pomocą bloku prostego i drabiny podwiesił króla i całą jego radę na haku pod sufitem i potem podpalił.

Koniec tej pouczającej historyjki wyglądał tak, że błazen podążył z tobołkiem i długowłosą zostawiając za sobą mocno kościany żyrandol i płonący zamek.

 

Kolejna historyjka p.t. „Zbyt długa jesień” opowiadała losy jakiejś polskiej wsi. Długo padający jesienny deszcz obudził na lokalnym cmentarzu wszystkich tam pogrzebanych. Upiory ruszyły na wieś, by nieco się zabawić. Rabowały, straszyły i wywołały straszny exodus lokalsów. Nie chcieli oni rozstawać się z własnością, ale święte obrazki porozwieszane w chatach niestety ich nie ochroniły.

Na szczęście rezolutny Adaś, który ocalił młodą Kachnę z rąk koszmarnych umarlaków wiedział, gdzie ma z nią ruszyć. Domyślam się, że tak oto do miasta podążyły pierwsze pookrągłostołowe „słoiki”...

Po jednej historyjce obyczajowej, drugiej społecznej z elementami horroru, nadeszła pora na opowieść metafizyczną. Opowiada ona o rebelii aniołów. Bóg, przeciwko któremu się zbuntowały, wygląda nieco demoniczine... Cóż, w tej opowieści nic nie jest jednoznacze, w finale bohater zabija kogoś łudząco go przypominającego. Kończy się ona takim przesłaniem:

„Zło może przybrać każdą formę jeśli chce nakłonić człowieka do grzechu. To, że upodobniło się do ciebie jest dla nas znakiem, że złe moce wiedzą już, że jesteś z nami”.

Numer kończy się mało smaczną krótką historyjką erotyczną.

O przepraszam, jest jeszcze pewien apel:

Tatusiu!!! Kup dziecku komiks „Fan” i zamów u nas reklamę swojej firmy.

Z tym niezwykłym wezwaniem wystąpiła P.U. Baltica sp. z o.o. w Gdańsku.

Może sprawił to kiepski papier, może nędzne historie, a może tatusiowie uznali, że zawartością pisemka nie warto katować swoich pociech. Pismo „Fan” zdążyło wydać jedynie cztery numery. W sumie to chyba trzy, bo ostatni był numerem podwójnym. Tak zakończyła się krótka historia tego periodyku.

W Wikipedii możemy przeczytać, że na łamach Fana publikowali m.in. Sławomir Jezierski, Jerzy Szyłak, Jerzy Skarżyński, Radosław Kleczyński.

Można sobie podreptać po biogramach twórców. Mnie zafrapowała postać Jerzego Szyłaka. Dziś ma on tytuł doktora, pracuje na Uniwersytecie Gdańskim i zajmuje się filmoznawstwem, literaturoznawstwem i teorią literatury.

Jest też scenarzystą piszącym fabuły komiksów. Ot choćby tej „Zbyt długiej jesieni”. Oto fragment wywiadu, którego udzielił i użala się na niskie nakłady obrazkowych wydawnictw: 

"W Polsce kilku pokoleniom komiks kojarzy się jednak przede wszystkim z opowieściami o milicjantach, Orłach Górskiego czy pierwszych Piastach. Jak komiks peerelowski wpłynął na rozwój i recepcję współczesnych polskich historii obrazkowych?

J. Sz.: Oczywiście wspomniana sytuacja bardzo odbiła się na dalszych losach polskiego komiksu, również z tego względu, że lata nasyconej propagandy były jednocześnie latami największej popularności komiksu jako medium. Tamte albumy miały kilkusettysięczne nakłady, dlatego utrwaliły się w pamięci mnóstwa osób. Obecnie komiksy wydaje się natomiast przeciętnie w nakładach nie przekraczających pięciu tysięcy, a jest wiele albumów, zwłaszcza młodych twórców, które ukazują się w kilkuset egzemplarzach. Tak więc to przede wszystkim różnica w stopniu obecności na rynku decyduje, że pamięta się „Tytusa, Romka i A’tomka”, „Kajka i Kokosza” czy „Kapitana Żbika”, a słabo zna dzisiejszy polski komiks.

Wydawałoby się, że komiks jest gatunkiem demokratycznym, poza najbardziej ambitnymi dziełami wręcz plebejskim – tymczasem ma on w Polsce niewielu odbiorców. Co Pan uważa za główne przyczyny tego stanu rzeczy?

J. Sz.: Przy dostępie do Internetu, wielu kanałach telewizyjnych i rozbudowanej sieci kin, komiks traci na atrakcyjności".

Ach jakże to potworne, być ambitnym twórcą i żyć w czasach internetu, który nie daje twórcom żadnych szans. To on przecież sprawia, że dziedzina twórczości, która kiedyś była kopalnią złota, dziś ledwie wegetuje.

Pan  Jerzy chyba się jednak nie poddaje i dzielnie walczy o podniesienie nakładów, pisząc kolejne scenariusze i sprawiając żeby nie tracił na atrakcyjności:

Tu jest recenzja tego periodyku, którą powinny odwiedzić jedynie osoby dorosłe, a której literacki fragment brzmi tak:

"Co do scenariusza... Przy komiksie erotycznym, czy tak jak w wypadku Obywatela, bardzo mocno erotycznym (bliżej w zasadzie mu do pornograficznego), ciężko spodziewać się niezwykle rozwiniętego scenariusza i głębokich postaci, których problemy i rozterki wewnętrzne będą główną osią fabuły. Taki był m.in. mój zarzut w kierunku do twórców Pauli. Tutaj jest nieco inaczej niż w wypadku tamtego komiksu. Wciąż nie jest to opowieść wybitna i taka, która będziemy pamiętać przez kilka lat, ale potrafi zaskoczyć i nie nudzi. To już duży sukces Jerzego Szyłaka.
O czym więc opowiada Obywatel? Rzecz dzieje się w przyszłości, a całość zaczyna się kiedy niejaki Jazz poznaje w barze kobietę, do której od razu wyczuwa pociąg seksualny. To początek historii, a na dalszych stronach widzimy kolejne igraszki bohaterów, niektóre wręcz nieprawdopodobne. Wiedzieliście, że do seksu można wykorzystać nawet... żyrandol? Świat stworzony w  Obywatelu jest światem, w którym rząd zapewnia społeczeństwu produkty i usługi, zaspokajające pragnienia i żądze jego mieszkańców. Życie, utrudnione jest przez mocne skażenie środowiska, które panuje na całej planecie. Ciekawe jest zakończenie komiksu, którego nie będę Wam zdradzał. Niby nic specjalnego i w innych konwencjach, pewnie mało oryginalne, ale przy tego typu komiksach naprawdę ciekawe i dodające smaczku całości".

***

Nie wszyscy chyba pojmują, po co ja tu się tak mało ciekawym fragmentem działalności wydawniczej zajmuję. Sprawa wyjaśni się wkrótce. Niedługo poznacie kolejne dzieło z czasu przełomów wydane w 100 000 nakładzie. 

Link do aukcji czasopisma "Fan" ukryłem, bo w przeciwieństwie do "Obywatela w palącej potrzebie" uważam, że nie ma się czym podniecać...

 

 

 



tagi: komiks  gdańsk  zemsta błazna  fan 

betacool
30 marca 2020 22:16
10     1136    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
ainolatak @betacool
30 marca 2020 22:50

MOSTANG wymiata ;)

I tak myślę, że wirus pojawił się już znacznie wcześniej, bo Szyłak ewidentnie zaatakowany...

zaloguj się by móc komentować


Janusz-Tryk @betacool
30 marca 2020 23:43

Ale popelina komiksowa! I ktoś tu ma jeszcze czelność wieszać psy na Tytusie i Kajku i Kokoszu? Skandal! ;)

zaloguj się by móc komentować

betacool @Janusz-Tryk 30 marca 2020 23:43
30 marca 2020 23:46

I zarzucać propagandowy wydźwięk...

zaloguj się by móc komentować

bolek @betacool
31 marca 2020 08:12

"Z tym niezwykłym wezwaniem wystąpiła P.U. Baltica sp. z o.o. w Gdańsku"

Ciekawe kto to firmował? 

Chyba sobie przerzucę parę stron jakiegoś Żbika albo Kłosa ;-) 

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @betacool
31 marca 2020 09:15

To już były chyba takie proto-przymiarki pod wydawnictwa typu "Nie" albo "Fakty i mity". Tam też są takie "komiksy", podobna kreska, styl i fabuła.

W ogole cały ten świat "fantastyki" z końcówki PRL-u to wylęgarnia satanistów. Weźmy chociażby Sapkowskiego, on chyba wygrał konkurs na opowiadanie w miesięczniku "Fantastyka". To znaczy zajął drugie miejsce, ale i tak wydrukowano mu opowiadanie i się zaczęła kariera "Wiedźmina"..

zaloguj się by móc komentować

betacool @bolek 31 marca 2020 08:12
31 marca 2020 09:18

Próbowałem grzebać. Nic z tego. Zdobycie papieru na 100000 druku nie było wtedy zbyt proste.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Marcin-K 31 marca 2020 09:15
31 marca 2020 09:24

To przeświadczenie, że takiego byle czego da się 100 tys upchnąć, to jest dopiero wiara we wszechmoc twórczą... czyli najczystszy satanizm.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool
31 marca 2020 11:52

Nachalne są te ku....y i zuchwałe

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
31 marca 2020 21:55

Resort po prostu próbował przebić Mleczkę i Czeczota, ale ci towarzysze mieli kryszę chyba resortu konkurencyjnego. Galerie, prasę i wydawnictwa zaklepane. No niestety "dobre intencje" nie zawsze zwyciężąją. No i krysza resortowa komiksowi nie pomogła. Podaż nie zawsze tworzy popyt.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować