-

betacool

Uzdrawiacze świata

 

Prof. Dr. H. Graetz, Historia Żydów, t. 7-9, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1990, s.700

 

Dwa ostatnie wpisy poświęciłem Jerzemu Blandracie - człowiekowi renesansu, który był medykiem Bony. Potem wrócił do Rzeczpospolitej jako teoretyk ariańskiego ubóstwa, by pod koniec życia zmienić się w politycznego praktyka, pomagającego w błyskotliwej karierze Stefanowi Batoremu. Jako arianin, przez wiele lat nawoływał do praktykowania ubóstwa, a zmarł najprawdopodobniej w dramatycznych okolicznościach, za to nieprawdopodobnie jak na arianina bogaty.

Blandrata opuścił Polskę mniej więcej w tym samym czasie co Bona. Wrócił niedługo po jej śmierci, która nastąpiła wtedy, gdy Bona obwieściła zamiar powrotu do naszego kraju.

W dwa lata po powrocie do Polski, Giorgio (zwany w Polsce Jerzym) stał się przełożonym małopolskich zborów. Medyk, dbający jak dotąd o ludzkie ciała, stał się też specem od uzdrawiania dusz, zwłaszcza tych, które czuły nieodpartą potrzebę odrodzenia w nowej prawdzie negującej istnienie Trójcy Świętej. Podważanie tego dogmatu było w owym czasie nowinką, która rozwierała wrota różnorakich karier, w tym także tej naszego ginekologa-teologa. Jednak areną działań Blandraty była nie tylko Polska. Najbardziej dynamicznie unitarianizm rozwijał się (także pod jego oświeconym przywództwem) w Siedmiogrodzie. W 1571 roku (rok śmierci Jana Zápolyi) unitarianie mieli tam aż 400 parafii.

Ten pochód unitariańskich nowinek wyłamuje się ze schematu pochodu „kościołów narodowych”, który kroczył z hasłem „kasata” i był niczym innym niż skokiem zakonną i kościelną kasę. Kto i co stało zatem za naszymi poczciwymi arianami, skoro życiorys Blandraty pokazuje, że szybko skonfliktował się on z Kalwinem. Czy wielki marsz arian przed Siedmiogród, w stronę Polski mógł się odbyć bez politycznego i finansowego zaplecza?

Otóż skacząc sobie po zagranicznych linkach dotyczących historii związanych z naszym bohaterem, dotarłem do artykułu dr Susan Ritchie, który po paru latach rozrósł się do rozmiarów książki. Pani Susan, awansowała w tym czasie w naukowej hierarchii na profesora. Jej dzieło nosi tytuł „Dzieci tego samego Boga". Historyczne związki między unitarianizmem, judaizmem i islamem”.

Najciekawszy dla nas jest trop podjęty przez prof. Ritchie, która wywodzi unitarianizm od marranów, czyli Żydów wyrzuconych z Hiszpanii i zmuszonych do przejścia na katolicyzm. Elementami, które w narzuconej wierze drażniły ich najbardziej, były dogmaty Trójcy Świętej, boskości Jezusa i dziewictwa Maryi. Elastyczniejsze podejście do ustalonych prawd mogło stać się zalążkiem uniwersalnej religii, która miała objąć aż trzy religijne żywioły, dotąd reagujące na siebie alergicznie. Gdyby bowiem dodać do miana wyznawców dość niewinnie wyglądające przymiotniki, to próba połączenia zreformowanych chrześcijan, przechrzczonych Żydów i liberalnych islamistów, nie musiałaby być przedsięwzięciem beznadziejnym.

Powinniśmy dostrzec, że renesansowy ekumenizm odbywał się co prawda na drodze redukcji największych dogmatów katolicyzmu, ale za to pod chorągwią religii uniwersalnej. Redukcja nadmiernie wyśrubowanych wierzeniowej jakości, miała zaowocować ilością pogodzonych, a dotąd niepotrzebnie zwaśnionych wyznawców.

To, że tworzenie religii „dla wszystkich” mogło się odbywać bez finansowego wsparcia, możemy włożyć między bajki. Składniki, które miały się złożyć na treść tej wierzeniowej chałki, idealnie pasują do jednego ośrodka, który byłby skłonny finansować tak karkołomne przedsięwzięcie. Chodzi oczywiście o ośrodek marranów, który rozkwitał na ziemiach islamu, czyli o żydowską enklawę w Turcji współtworzoną w oparciu o finanse Gracji Mendes Nasi i pomysłowość Józefa Nasi (Gracja była jego ciotką). O historii tej familii można poczytać w artykule „Galernicy bankowości” (numer śródziemnomorski SN).

Ritchie pisze, że unitarianizm wyrósł z przekonania, że chrześcijanie, muzułmanie i żydzi byli częścią tej samej rodziny religijnej. Ja bym się za bardzo do tej tezy nie przywiązywał. Określiłbym to raczej próbą skonstruowania religijnej platformy biznesowej. Niezakłócone przepływy towarów i usług nie znoszą bowiem antagonizmów na tyle wyrazistych, by mogły stanąć w poprzek wielkim interesom.

A interesy prowadzone przez rodzinkę Nasi, rzeczywiście imponowały rozmachem. Żydowscy i ormiańscy faktorzy zajmowali się na ogromną skalę szmuglem metali do Turcji. Co prawda od 1523 roku istniał ponawiany przez Zygmunta Augusta, a potem Stefana Batorego zakaz eksportu cyny, ale w 1566 roku zdarzały się konfiskaty nawet 3 ton tego surowca należącego do jednego kupca z Porty. Skala interesów prowadzona po to, by nie stanęła produkcja tureckiej machiny wojennej, była więc ogromna.

To nie była to jedyna dziedzina handlu, która rozwijała się pod patronatem rodziny Nasi. Przedsiębiorczy Józef doprowadził do tego, że w imperium osmańskim przestał obowiązywać zakaz handlu alkoholem. Stało się to za panowania Selima II zwanego wymiennie Pijakiem lub Opojem. Józef otworzył mu drogę do sułtańskiego tronu, pomagając w eliminowaniu kolejnych braci. Dramatyzm walki o władzę Selima, Nasi skutecznie rozcieńczał alkoholem, od którego uzależnił sułtana i który tkwił w tym nałogu do końca życia. Sprawowanie władzy Selim powierzył ministrom i wielkiemu wezyrowi, a sam oddawał się orgiom i zabawom (podobno zmarł wskutek uderzenia głową o posadzkę, gdy poślizgnął się w łaźni, goniąc po pijanemu nałożnicę). Można rzec, że Nasi miał dar rozcieńczania surowych muzułmańskich nakazów obyczajowych. Czynienie tego samego w odniesieniu do religii wpisuje się w więc idealnie w jego modus operandi.

Obrazek zapijaczonego sułtana nie różni się wiele od tego, który poznaliśmy z „Recepty na Plastr Czechowica” przytoczonego przez Aleksandra Brücknera w „Różnowiercach:

„…minister węgierski, Blandrata, młodego królewica węgierskiego nie mógł inaczej zwieść na ariańskie niedowiarstwo, aż go wszeteczeństwa nauczył, niewiasty mu zwodząc, a potem, gdy się już fałszami i błędami brzydzić począł, posłużył mu Blandrata dawszy mu pigułki jakieś, od których rad nierad musiał umrzeć: są tego w Węgrzech jeszcze żywi świadkowie (…). Acz i sam Blandrata nie lepiej skończył, bo od synowca, na łóżku worami ciężkimi przytłoczony jako pies zdyszeł.

Jak widzimy ówcześni medycy, oprócz posługiwania się pigułkami, byli też propagatorami życia pełnego uciech. Trochę to kontrastowało z równoległymi funkcjami przewodzenia antytrynitarnej religijności, ale nad tego typu niekonsekwencjami mało kto się dzisiaj pochyla. Ciekawym jest również fakt błyskotliwych karier ówczesnych medyków.

Okazuje się, że zajmowali się oni nie tylko uzdrawianiem ciała i duszy, ale także czuwaniem nad dziedziną, która do dziś, wydaje się być przypadkiem beznadziejnie nieuleczalnym, czyli polityką.

Oto notka biograficzna pewnego żydowskiego medyka – Salomona Aszkenazego z Polskiego Słownika Judaistycznego:

„Pochodził z osiadłej we Włoszech rodziny Żydów niem., stąd znany jest także jako Szlomo ben Natan Tedeschi. Do Polski przybył zapewne wraz z dworem królowej Bony. Był lekarzem króla Zygmunta II Augusta. Dużo podróżował po Europie, prowadził rozległą korespondencję ze znanymi i wpływowymi osobistościami ówczesnego świata. W 1564 przeniósł się do Konstantynopola, gdzie podjął służbę dyplomatyczną u wielkiego wezyra Mohammeda Sokolli. Jednocześnie reprezentował interesy Żydów weneckich.

Widzimy, że Salomon w pewnym momencie porzucił służbę zdrowiu naszego króla. Opuścił nasz ozłocony zygmuntowska erą kraj i pojechał szukać szczęścia w Porcie Osmańskiej. Tam właśnie po śmierci Sulejmana Wspaniałego (1566), sułtanem został uzależniony od trunków Selim. Graetz pisze, że Selimowa życzliwość wobec żydów była tak wielka, że powstała bajka, że Selim był rodowitym żydem, którego w dzieciństwie podmieniono z prawdziwym księciem.

Nas jednak bardziej od tureckich bajań, obchodzą sprawy polskie. Otóż Salomon Aszkenazy wysłał po pierwszej polskiej wolnej elekcji list do Henryka Walezego. Zawierał on takie oto słowa:

„Najbardziej ja się przysłużyłem Waszej królewskiej mości, że go wybrano na króla; moje to wszystko dzieło, co tutaj (u Porty) sprawiono”.

Dosyć niezwykły to medyk, który w liście do króla ośmiela się przypomnieć, komu władca zawdzięczał tron. Co najciekawsze, a przez historyków nieco ignorowane, turecko-francuska elekcyjna ofensywa dyplomatyczna, rozpoczęła się jeszcze w roku 1569, czyli na trzy lata przed śmiercią Zygmunta Augusta!

Rok wcześniej (1568) Józef Nasi postanowił rozliczyć swój francuski dług. Król Francji długo nie uznawał żadnych żydowskich pretensji, ale Józef postawił go przed faktem dokonanym. Uzyskał firman sułtana (1568) nakazujący konfiskatę jednej trzeciej towarów na francuskich statkach dokujących w Aleksandrii. Ten dekret został odwołany w sierpniu 1569 r, w ledwie miesiąc po zawarciu Unii Lubelskiej.

Tuż po ostrym finansowym spięciu, te obie zdawałoby się śmiertelnie skłócone strony, przystąpiły jednak do współdziałania pod dyplomatycznym kierownictwem Salomona Aszkenazego i łącząc wysiłki wprowadziły na polski tron Henryka III Walezego. Bałaban twierdzi, że jego wybór żydowski Kazimierz świętował wspaniałą iluminacją.

O czasie, który nastąpił po śmierci Zygmunta Augusta Graetz opowiadał tak:

„Okoliczności złożyły się podówczas w ten sposób, że Żydzi polscy mogli poniekąd utworzyć własne państwo w państwie. Kilku królów z kolei sprzyjało im o tyle, że zatwierdzili ich rozległe przywileje i przestrzegali ich, jak daleko sięgało ich ramię. Po śmierci Zygmunta II (1572), ostatniego króla z domu Jagiellonów, nowy system elekcyjny był dla Żydów polskich nad wyraz korzystny. Każdy bowiem nowo obrany król potrzebował przede wszystkim pieniędzy, a tych mogli mu dostarczyć tylko Żydzi, albo też potrzebował adherentów z pośród szlachty, przez co ten na ogół przychylny im stan odnosił przewagę nad nieludzkim, wrogiem dla Żydów, głównie niemieckim mieszczaństwem.

Po trzynastomiesięcznym bezkrólewiu, po długich rokowaniach i elekcyjnych intrygach wstąpił na tron polski mądry książę siedmiogrodzki Stefan Batory, zapewne nie bez współdziałania agenta żydowskiego Salomona Aszkenazego, jak przy obiorze Henryka andegaweńskiego, którego wspierała Turcja”.

Na sejmie elekcyjnym, na którym pojawiła się kandydatura króla Stefana, wezwanie do jego wyboru rzucił inny medyk – dobrze nam znany Blandrata. W związku z zaangażowaniem się aż dwóch wybitnych medyków, możemy chyba zaryzykować twierdzenie, że był to wybór nadzwyczaj zdrowy.

Możemy pójść także nieco inną drogą interpretacyjną, która przekona nas, że dotychczasowe zdrowe zainteresowanie żydowską medycyną uległo fatalnej w skutkach infekcji. Nadeszła ona z miejsca skażonego dogmatycznością. Istotę tej plagi wyjaśnił niezawodny Graetz w „Historii Żydów”. Wybrany przeze mnie fragment rozpoczyna się od oceny papieża Piusa V, którego cenię choćby za to, że pogonił z Watykanu błaznów. Okazuje się, że był to tylko początek czystek, które objęły także przedstawicieli innych profesji:

„Po zagorzałym i prześladowczym z natury Piusie V, który traktował Żydów jak przeklętych synów Chama, nastąpił Grzegorz XIII (1572-1585) sztucznie do fanatyzmu zaprawiony przez Jezuitów i Teatynów. Względem Żydów był Grzegorz najkonsekwentniejszym kontynuatorem nieludzkiego postępowania swego poprzednika. Pomimo ponawianych zakazów zawsze jeszcze istnieli we Włoszech chrześcijanie, którzy w swym zaślepieniu woleli się powierzyć pieczy doświadczonych lekarzy żydowskich (…), niż zabiegom szarlatanów chrześcijańskich. Tego Grzegorz najsurowiej zabronił. Odnawiając dawne prawo kanonicze, zakazujące pacjentom chrześcijańskim uciekania się do pomocy lekarzy żydowskich, obłożył ciężką karą nie tylko winowajcę chrześcijańskiego, lecz i medyka Żyda, któremu by przyszła do głowy zdrożna myśl przedłużenia życia choremu chrześcijaninowi lub choćby ulżenia jego cierpieniom”.

Jak widzimy, żydowscy medycy szli masowo w doktrynalną doktorską odstawkę. Nic dziwnego, że ich kluczowe miejsca na dworach zajmowali ludzie pokroju Blandraty, a dwór Batorego był obsadzony niesemickimi lekarzami, których nazwiska pozostały w naszej historii z racji kłótni o to, który z nich przyczynił się bardziej do śmierci Batorego.

Wiemy, że hasło do elekcji Batorego rzucił Blandrata. Niektórzy piszą, że wybór króla Stefana, był wyrazem zabiegów Selima II. Przy tego typu sugestiach, żaden z historyków nie nazywa sułtana opojem. Ja to nawet rozumiem, bo idea, że wielki polski król został wytypowany przez śniadego alkoholika, jest mało urokliwa. Powinniśmy więc przytomnie przyznać, że osobą zlecającą wpływ na elekcyjny wybór króla Stefana nie był zapijaczony sułtan, lecz osoba sprawująca w Turcji realną władzę, czyli Józef Nasi. Niestety i to przychodzi wielu historykom z wielkim trudem, a czasami nawet wcale. Oto w ponad 450-stronicowej (całkiem świeżej bo z 2010 roku) biografii króla Stefana autorstwa Jerzego Besali, o Józefie Nasi nie ma żadnej wzmianki.

Podążając w stronę konkluzji możemy stwierdzić, że ówcześni medycy odgrywali ważną rolę nie tylko w baczeniu na życie aż do śmierci, nie tylko w szerzeniu rewolucyjnych idei religijnych, lecz także w polityce. Splatające się nitki pozwalają nam przypuszczać, że wiele z nich pozostawało tak naprawdę w dłoniach Józefa Nasi.

Dlatego proponuję, żeby na historię pierwszych wolnych elekcji spojrzeć nieco inaczej. Oto dom bankierski w brutalny sposób zaprosił króla Francji do negocjacji i zaproponował władcy Francji polityczny reset. Król Francji musiał zaakceptować bankierską politykę faktów dokonanych. Nasi odebrał swój dług, proponując zdobycz w postaci wielkiego i liczącego się kraju, czyli Polski.

Wybór Stefana Batorego był także inicjowany przez potężnego bankiera i był obstalowany medycznymi kreaturami pełniącymi funkcje „ostatecznych zabezpieczeń”.

Dwie polskie elekcje były więc owocem działania jednego banku. Geniusz Nasiego gwałtownie zgasł wraz z końcem jego żywota (1579).

Niektóre poczynania i pomysły nie giną wszakże wraz ze śmiercią ich realizatora. Gdybyśmy spojrzeli na naszą historię od strony skuteczności bankowości, to może moglibyśmy dokonać pewnych uogólnień. Oto nasza Rzeczpospolita mogłaby się okazać polityczno-finansową retortą. Był to bowiem kraj, w którym w owym czasie panowała dobrze nam znana i zachwalana złota wolność. Nie nazywa się jej złotą demokracją, ale ona taką w istocie była. Szlachetny połysk tego systemu przyciągał kapitał, który skutecznie na demokratyczne wybory wpływał. Gdyby spojrzeć na polską historię jak na bankierski eksperyment, który został doprowadzony do samego końca, czyli do rozdrapania wielkiego państwowego organizmu na drodze medycznego dbania o zdrowie demokracji, to być może łatwiej byłoby nam odnaleźć sens późniejszych wydarzeń. Oto fala prawdziwie demokratycznych rewolucji rozlała się tak naprawdę szeroko dopiero po zakończeniu polskiego eksperymentu w szybkim tempie grzebiąc truchła kolejnych zainfekowanych demokracją monarchii.

***

Czy dzisiejszy medyczny event mógłby posłużyć demokracji. Ależ oczywiście, że tak. Mogłoby się tak stać w Chinach, mogłoby w Iranie, mogłoby w Rosji, która wyjątkowo niedemokratycznie postanowiła dokonać resetu demokratycznych kadencji. Gdyby się jednak miało okazać, że twory niedemokratyczne uodporniły się na zmasowany atak złośliwego wirusa, to zawsze można się zadowolić nagrodą pocieszenia. Moim zdaniem będzie nią demokratyczna zmiana systemu emerytalnego. Przez dotychczasowy system niewydolności przejedzie wirusowy walec, pozostawiając za sobą masę mikroskopijnych świadczeń.

A tu obficie dziś cytowana dziś historia p. Graetza (trzy tomy wydania oryginalnego w jednym tomie reprintu):

https://allegrolokalnie.pl/oferta/h-graetz-historia-zydow-t-7-9



tagi: żydzi  demokracja  elekcja  stefan batory  biandrata  blandrata  medycy  józef nasi  antytrynitaryzm  pius v  graetz 

betacool
22 marca 2020 17:50
26     2108    21 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Paris @betacool
22 marca 2020 19:08

Wspanialy,  przeciekawy wpis...

... dzb  !!!

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool
22 marca 2020 22:56

To jest modus operandi "na medyka" i "teologa" ;)

Niesamowici byli ci portugalscy i hiszpańscy marranowie, uzdrawianie wysysali z mlekiem matek...

Sulejman wielki miał tych medyków chyba z sześciu, z tym że to on trzymał na nich łapę. Rozwodniony Selim II już nie bardzo. I nie dziwię się, że jak potknął się w tej łaźni to masa obżartego i opitego ciała dała poważne skutki. Ciekawe kto za nim stoi i pilnuje...

No i pochodzenie unitarianizmu od marranów to bardzo dobry trop. Przecież ojciec unitarianizmu Miguel Servet (też m.in. lekarz, pionier farmakologi...) miał matkę, która pochodziła z żydowskiej, bogatej rodziny konwertytów, mimo, że utrzymywał, iż pochodzi ze starych rodzin hiszpańskich. Jeszcze zanim poszedł na studia znał już łacinę, grekę (ojciec był notariuszem w klasztorze) i hebrajski - w szkole raczej sie go nie nauczył.

Bez takiej idei czasem trudno dobrze urabiać partnerów biznesowych i ich zdobywać.

Ps. Tekst „Najbardziej ja się przysłużyłem Waszej królewskiej mości, że go wybrano na króla; moje to wszystko dzieło...” jest jeszcze lepszy niż Jarząbka ;) 

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 22 marca 2020 22:56
22 marca 2020 23:36

"Najbardziej ja się przysłużyłem Waszej królewskiej mości, że go wybrano na króla; moje to wszystko dzieło...” 

Wersja z XX wieku mogłaby być też taka:

"Jednym prawdziwym bogactwem są wpływowi przyjaciele".

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 22 marca 2020 23:36
23 marca 2020 08:28

Oj biedne te xx wieczne Jarząbki... bogactwem są przyjaciele prawdziwi

Ale obraz piękny dałeś - czyj to?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool
23 marca 2020 09:38

Ciekawe czy zmienią patrona dęblińskiej parafii. Bo to jest Pius V właśnie. Oby nie. Historia domaga się nowego opisu - konflikt kalwińsko - ariański, spalenie Serveta to w istocie stacie pomiędzy Londynem, a żydami ze Stambułu. Na skalę globu

zaloguj się by móc komentować

Jakub @betacool
23 marca 2020 10:22

Monarchie zabijają nieudolni władcy następujący po sobie i trwa to dziesiątki lat, pokolenia. Przejmują władze różne grupy interesu i wprowadzają republikę. Później republika demoralizuje się w demokrację. Natomiast demokracje zabija pierwszy, lepszy, poważniejszy kryzys. 

zaloguj się by móc komentować


betacool @gabriel-maciejewski 23 marca 2020 09:38
23 marca 2020 11:20

Uznanie, że historia się czegoś domaga, to równoczesne uznanie, że do tej pory poważnie niedomagała. A tak mogą twierdzić jedynie goście z jakiegoś trzepakowego seminarium.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Jakub 23 marca 2020 10:22
23 marca 2020 11:35

Ja bym losy monarchii splótł jednak z kredytem. Władza, która podparta kredytem jest skazana na negocjacje. To widać po Zygmuncie Auguście, który obdarowywał Józesfa Nasiego róznymi monopolami.

Chyba jedną z niewielu osób w złotych zygmuntowskich czasach, świadomych, że władca nie może być zależnym od kredytu, była Bona.

Została otruta, gdy sama zaczęła się bawić w bankiera...

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 23 marca 2020 08:28
23 marca 2020 11:57

Tutaj jest też bardzo ciekawa tyle, że całkiem współczesna menażeria:

https://www.flickr.com/photos/desperatejohn/9689347983

 

 

zaloguj się by móc komentować

ArGut @betacool 23 marca 2020 11:35
23 marca 2020 13:34

Te renesansowe kobiety były całkiem rozgarnięte. Jak pani Gracia czy pani Bona.

Unsung Women | Dona Gracia Nasi Mendes

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
23 marca 2020 13:35

Niestety popełniłem ten błąd że już dzisiaj małą czarną wypiłem, niepomny że twoje teksty i licytacje potrafią podnieść ciśnienie tak jak mała czarna. Może dzisiaj zasnę. Zobaczymy. Muszę to jeszcze drugi raz ogarnąć, żeby jakoś mądrzej zagadać. Na razie mnie zatkało. 

zaloguj się by móc komentować

bolek @betacool
23 marca 2020 13:48

"Selimowa życzliwość wobec żydów była tak wielka, że powstała bajka, że Selim był rodowitym żydem"

W każdej bajce może być ziarenko prawdy.

Wspomniany w tekście wielki wezyr Mohammed Sokolli był na ten przykład Serbem.

zaloguj się by móc komentować

betacool @ArGut 23 marca 2020 13:34
23 marca 2020 14:10

Ten dobrazek Graci Mendes, a raczej herb zza jej pleców coś mi przypomniał...

Takie wesołe niemieckie miasteczko:

http://betacool.szkolanawigatorow.pl/w-labiryncie-sowich-zwierciade

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @bolek 23 marca 2020 13:48
23 marca 2020 14:17

Graetz o ile pamiętam stawiał wielkiego wezyra w roli oponenta Józefa Nasi. Jak to znajdę to zacytuję.

 

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @betacool 23 marca 2020 11:20
23 marca 2020 14:20

A cóż więcej zostało? Ten herb jest bardzo wymowny, prawda leży na wierzchu, jak pisał Eli Barbur, a nam do jej wyjaśnienia lansują cybernetyków społecznych. To są dopiero jaja

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
23 marca 2020 14:33

Katarzy byli szczególnie liczni w rejonie, który obecnie stanowi południowo-zachodnią Francję, a wówczas była to część królestwa Aragonii

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 23 marca 2020 11:57
23 marca 2020 15:01

objęło nawet psychiatryk

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 23 marca 2020 14:10
23 marca 2020 15:03

niezłe :))))

ale coś mi dzwoni i gdzieś chyba wczoraj wpadło, że ona sporo podróżowała, jej rodzina również, w tym na północ Europy - moze to znajdę

zaloguj się by móc komentować

Jakub @betacool 23 marca 2020 11:35
23 marca 2020 15:34

Zgadzam się. W moim rozumieniu nieudolni władcy zaciągają kredyty, a silni trzymają bankierów w ryzach. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Jakub 23 marca 2020 15:34
23 marca 2020 16:12

Ci, którzy nie zaciągają kończą jak Causescu, Kaddafi i Saddam Husajn...

Putin nie lubi kredytów i za demokracją nie przepada. Chyba kusi los.

 

zaloguj się by móc komentować

Jakub @betacool 23 marca 2020 16:12
23 marca 2020 16:54

Ja nie uznaję determinizmu. Nie ma czegoś takiego. Jeden kończy tak, drugi inaczej. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @bolek 23 marca 2020 13:48
23 marca 2020 20:30

"Możnaby niemal powiedzieć,  że dywan, czyli turecka rada stanu, za sułtana Selima składała się z dwóch wzajemnie zwalczających się partii, z tajnej chrześcijańskiej, reprezentowanej przez pierwszego wezyra Mohammeda Sokolli, i z żydowskiej, której przedstawicielem był Józef. Z nim i obok niego byli jeszcze inni Żydzi, którzy wywierali wpływ na podrzędniejszych stanowiskach, mężczyźni na dostojników, kobiety na sułtanki ".

Nie wiem, czy z tego Graetza nie jest kawał antysemity, bo on chyba sugeruje, że to nie z nawałą muzułmańską Europa wojowała...

 

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Jakub 23 marca 2020 16:54
23 marca 2020 20:32

Może i tak, ale wskazanie tych władców, którzy rządzili bez kredytu, łatwe chyba nie jest.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool 23 marca 2020 20:30
24 marca 2020 08:22

Graetza warto czytać, bo on ma takie wejścia momentami, że nie wiadomo co zrobić. Napisał, że oblężenie Carcassone, w czasie krucjaty Monforta, rozpoczęło się dopiero po ewakuacji Żydów, których mieszczanie, tak potem opłakiwani, prześladowali i dusili z nich kasę. To jest moim zdaniem niezwykłe. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować