-

betacool

Żyjące nuty umarłych gwiazd.

makulektura.pl

Żyjące nuty umarłych gwiazd.

 

Piotr Wójcicki: Moon City.

 

W piątkowy wieczór Grzegorz i Iwona zaprosili moją żonę i mnie na koncert. Nazwisko artysty nie mówiło mi zupełnie nic, ale ja byłem już na kilku koncertach, na które szedłem zupełnie w ciemno i zwykle więcej w nich było blasku, niż w tych wybieranych przy maksymalnej dawce jasności na co idę.

Tak było i tym razem. Wiedziałem tylko tyle, że będzie „dobra gitara” i kompozycje gwiazd, które odeszły.

Przed koncertem mały spacer na duży dziedziniec zamku, w którym weselisko urządzał kiedyś Jan Zamojski i był na nie zaproszony Jan Kochanowski. Może nawet to właśnie podczas tej imprezy, ktoś chciał go pozbawić życia (taka mała zagadka dla uważnych i pamiętliwych czytelników)...

Po spacerze rozsiedliśmy się wygodnie w fotelach całkiem nowej, całkiem kameralnej koncertowej salki.

Na scenę wyszło pięciu muzyków i zaczął się koncert na gitarę, gitarę, gitara basową, klawisze, skrzypce i perkusję.

Nie wziąłem ze sobą okularów, nie mogłem przeczytać programu, a w nim właśnie była lista tych, którzy skomponowali grane kawałki. Skomponowali je, zanim przyszedł po nich „zegarmistrz światła purpurowy” i stwierdził, że tych trybików mniej lub bardziej skorodowanych przez gwiazdorskie życie, dłużej już nakręcać nie zamierza...

Myślę, że ten nie przeczytany program był strzałem w dziesiątkę, bo słuchaliśmy niezwykłych aranżacji, które zabierały nas w bardzo dalekie instrumentalne rejsy, w które chyba nikt z naszej nawigatorskiej braci jeszcze nie płynął.

Jeśli możecie sobie wyobrazić utwór „Kill by Deadh” grupy Motorhead zahaczający o jazzowe impresje i progresję, to jesteście na dobrym kursie do uzmysłowienia po jak niezwykłych wodach przyszło nam tego wieczoru żeglować.

Nie będę psuł przyjemności tym, którzy być może gdzieś, kiedyś na koncert kwintetu Piotra Wójcickiego trafią. W związku z tym nie opowiem o wszystkich muzycznych zagadkach, które tego wieczoru dane było nam rozwiązywać. Nazwiska kompozytorów były naprawdę wielkie, największe jeśli chodzi o pop i o rocka.

Niektórych zagadek nie rozgryzłem, ale pan Piotr po każdym zakończonym utworze, swoim spokojnym głosem opowiadał, czego właśnie słuchaliśmy.

Dwie tajemnice jeszcze zdradzę.

Najbardziej podobała mi się podróż w którą zabrał nas kwintet delikatnie serfując miedzy niegdyś ostrymi riffowymi rafami Ronniego Jamesa Dio. Niezwykle zabrzmiały także nieco burzliwe wariacje tematu, który lata temu był odśpiewany przez Dawida Bowie – „This is not America”. Tu nikt nie śpiewał, ale chłopaki zagrały momentami tak mocno i tak, niezwykle, że z całkiem płaskiej jak dotąd dla mnie pioseneczki, wycisnęli prawdziwą głębię.

Zapadłem się nią i już do końca koncertu jechałem na bezdechu.

Nie bardzo wiem jak się fachowo pisze o muzyce. Grzegorz (ten, który zapraszał na koncert) kiedyś mnie uczył o gamach durowych, kole kwintowym i to wszystko gdzieś tam chyba było...

Ja Wam mogę powiedzieć tylko tyle, że jak skrzypce zaczynały gadać z gitarą, to zamykając oczy nie byłem pewien, który instrument w danej chwili zabiera głos. Takiego „problemu” nie miałem, gdy zaczynały się wtrącać klawisze. One były najbardziej pyskate, miały najwięcej do powiedzenia, bo obsługiwał je chyba najbardziej niegrzeczny muzycznie uczestnik koncertu. Pyskował gitarom, pyskował skrzypcom, a perkusji to raz nawet porządnie nawymyślał tłukąc dłońmi w te swoje czarno-białe klocki z częstotliwością bębniących pałeczek.

Tyle. Powiem Wam jedno. Jak się wraca z takiego muzycznego rejsu na ląd, to idzie się przez chwilę na chwiejnych nogach.

Idzie się z poczuciem, że wróciło się z niezwykłej wyprawy - z wyprawy po odświeżacz percepcji, który dał poczuć nowe smaki, świetnie przecież znanych i wielokrotnie próbowanych potraw.

Piotr Wójcicki z kolegami – zapamiętajcie.

Ja tradycyjnie już (choć to niezbyt długa tradycja) kupiłem płytkę dla siebie, a także Nawigatora, który chciałby muzyczny kunszt Piotra Wójcickiego nieco bliżej poznać:

http://allegro.pl/uzytkownik/makulekturapl?order=m

Pięknie wydana płyta z nieśmiało złożonym przez Piotra Wójcickiego autografem. Muzyka zupełnie inna niż na koncercie, bo nagrania aranżacji z koncertu są dopiero w planach.

Jakie to klimaty? Nie do końca umiem odpowiedzieć. Przewodnikiem jest delikatna gitara, podążająca w rejony delikatnego jazzu, by je za chwilę opuścić i pójść za progresją, a potem jeszcze gdzie indziej. Może jest tu odrobina Genesis z samych początków, a może Pata Metheny, a może ELP nie wiem.

Być może mi się to tylko muzycznie przy księżycu z okładki wyśniło.

Może tu jest tylko Piotr Wójcicki. W końcu to jego płyta. Ma więc prawo być na niej sobą i to zupełnie pełną gębą... Trochę tak, jak ten księżyc z okładki - niby gęba niepełna, ale "Sętowski" jak najbardziej i to pełną gębą.

 

Tu jeden z utworów tej płyty. Chyba nie do końca reprezentatywny ale reprezentujący ją całkiem godnie:

 



tagi: piotr wójcicki moon city 

betacool
8 listopada 2017 13:29
20     859    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @betacool
8 listopada 2017 14:27

Piękne.

Już sobie robię 'zakładkę' na youtube

Dzięki za podzielenie się. Wcześniej był chyba koncert tyniecki? Też piękny.

.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @betacool
8 listopada 2017 14:44

Jak zwykle daję plusa i się zastanawiam (retorycznie), czemuż tak pisać recenzji z koncertów nie umieją ci wszyscy renomowani krytycy muzyczni?

zaloguj się by móc komentować

betacool @jolanta-gancarz 8 listopada 2017 14:44
8 listopada 2017 15:44

Dzięki ...chyba na razie wolę się nie upewniać, czy tak rzeczywiście jest. Mam na półce dwa tomy felietonów muzycznych Kisielewskiego. To na oko grubo ponad tysiąc stron, a na razie nie mam czasu na takie czasopochłaniacze.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool
8 listopada 2017 19:35

Mój plus. Ale że ja nie widzę tego linka do tego utworu. Ni ma po prostu. Czegoś mój windows jego nie widzi. 

Grali First circle Methenego? W zasadzie jego pierwszy i ustatni genialny, no może jeszcze Are you going with me.

https://www.youtube.com/watch?v=_f8iguMRjOM

zaloguj się by móc komentować


betacool @Magazynier 8 listopada 2017 19:35
8 listopada 2017 20:00

Z kompozycji Methenego to tylko "This is not America", którą śpiewał Bowie było.

W sumie dość mocne odejścia od tematów i odważne aranżancje. Kawał dobrej muzyki niby starej, ale zupełnie nowej.

Przykre było to, że człowiek raz po raz stwierdzał. No tak on także nie żyje, a część tych śmierci to mignęła przez chwilę i już.

Kiedyś te odejścia dinozaurów jakoś bardziej ryły się w pamięć.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @betacool
8 listopada 2017 20:57

Recenzja super, ale aż musiałem sprawdzić. Przecież ten Metheny żyje!
Muzyka ma dawać radosnego kopa, a nie smętne rzępolenie na skrzypkach, plumkanie na klawiszkach ni wpiął ni wypiął, że człowiek zasyp... tzn. zapada w objęcia tego całego Morfeusza.  Sting i Metheny - memłacze i nudziarze namber łan*. Rock jest rozrywką wodewilowo-jarmarczną, graniem i śpiewaniem dla ludu, i razem z nim. Co z tego, że wyjdzie kilku smutasów i przez 1,5 h z okładem przekonuje słuchaczy o swoim wielkim talencie i umiejętnościach. Gdzie tu emocje, gdzie radość z uczestnictwa w czymś wielkim i niepowtarzalnym, co komu po wyrafinowanej formie, gdy ich nie ma? Muzyka nie może być intelektualną męczarnią. No sam powiedz, czy faktycznie tak nie jest? ;))

Wirtuozeria ukryta jest w rzeczach prostych, tzn. takich, które słuchaczowi wydają się proste. Dzieje się tak, gdy wykonawca z tzw. górnej półki wkłada w wykonanie-interpretację wszystko co umie i czuje. Z drugiej strony, większość ludzi bezbłędnie potrafi odczytać to, czy artysta odstawia numer tylko dlatego, że musi (bo kontrakt), czy również dlatego że chce. Jeśli połączy on te dwa aspekty, wtedy oprócz kasy zgarnia nagrodę w postaci podziwu, aplauzu i uwielbienia.

* Ocena subiektywna i niewiążąca.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Zadziorny-Mietek 8 listopada 2017 20:57
8 listopada 2017 21:17

No niby recenzja super, a napisałem o nie żyjących kompozytorach, a Metheny żyje, tylko wykonawcy, czyli Bowiemu się zmarło...

Kontakt (na koncercie) musi być.

A nudziarska muzyka do zasypiania też się czasem przydaje.

Sting też zaczynał od całkiem energetycznej muzyki. Poza tym ostatnio oglądałem jego koncert w jakiś irlandzkich klimatach. To szło równolegle z Opolem. Tu gostek na luzie i niby przynudzający, ale profesjonalizm w każdym calu i publiczność owinięta wokół palca. A w Opolu, sam wiesz... orka cepem na polu.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @betacool
8 listopada 2017 22:10

Nie obrażaj się, nie pisałem oceniająco o tym co kto lubi. Wymienieni to przecież świetni muzycy i ci których występ opisałeś także.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Zadziorny-Mietek 8 listopada 2017 22:10
8 listopada 2017 22:25

A za co mam się obrażać?

Muzycznie lubię pływać po bardzo odległych morzach.

W ostatniej chwili zdążyłem obejrzeć na żywo Lemmiego z Motorhead...rodzinka mi bilet kupiła.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @betacool 8 listopada 2017 21:17
9 listopada 2017 01:55

Betacool i Mietek

Piazzolla też nie żyje, a tu chłopaki wymiatają /moje ukochane Libertango i Tangata Qintet/:

https://www.youtube.com/watch?v=hPqkrzWUnxg

Na listopad - idealne!

Skrzypek jest uczniem Kulki.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @KOSSOBOR 9 listopada 2017 01:55
9 listopada 2017 09:02

Piękne znalazłaś:)

piękne

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Zadziorny-Mietek 8 listopada 2017 20:57
9 listopada 2017 09:06

Muzyka daje różne rzeczy. Trzeba szukać swojej...i w różnych momentach życia - różna mi odpowiada:)

.

 

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @betacool 9 listopada 2017 09:25
9 listopada 2017 10:19

To miłe wędrówki...:)....

.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 8 listopada 2017 19:51
9 listopada 2017 16:13

Super! Działa! Ja tu słyszę Oldfielda. Mmmmmmm ... smaczne.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Zadziorny-Mietek 8 listopada 2017 20:57
9 listopada 2017 16:15

Większość Methenyego tak, nudziarstwo, ale posłuchaj sobie First circle (live in japan) zalinkowany powyżej.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @KOSSOBOR 9 listopada 2017 01:55
9 listopada 2017 16:19

Noooo ... Na listopad i aż do rozciapcianego przedwiośnia. Dają czadu chłopaki.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Magazynier 9 listopada 2017 16:15
9 listopada 2017 19:39

Metheny działa na mnie jak tequila, jak piję to nawet smaczne, ale jak już się nasączę, to przez siedem lat nie tknę.

No to siedem kolejnych lat bez Pata mi chyba fundnąłeś, bo wczoraj zapodałem sobie sporo.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 9 listopada 2017 19:39
9 listopada 2017 21:06

Tak. Chyba dlatego że za dużo ćmagał tej marychy. Czegoś ta jego muzyka zajeżdża nią. Ja wogóle nie toleruje papierochów, a co dopiero marychy. Kumple młodocianej sąsiadki palili ją na schodach, w całym domu było ją czuć, to znam ten zapach. Nudziarskie jego utwory to jest czysta marycha. W First circle jest jednak więcej powietrza i w Are you going with me.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować