-

betacool

Dziwne dzieje dziwnej kolekcji. Rzecz o budowaniu na zgliszczach. Część 1. Import, czy eksport?

makulektura.pl

Makulektura nr 1

Dziwne dzieje dziwnej kolekcji. Rzecz o budowaniu na zgliszczach.
Część 1. Import, czy eksport?

Zbigniew Rewski.  Zagadnienia sztuki w działalności Hugona Kołłątaja.


Tę książkę kupiłem wiedziony dziwnym przeczuciem, że może poprowadzi mnie w okolice, które przed rokiem nieco odsłonił nam w swym wykładzie na targach w Bytomiu czcigodny Wincenty Polek.

https://www.youtube.com/watch?v=GLVOlqgspyg

Miałem cichą nadzieję, że ta mała porcja makulektury pozwoli odkryć coś nowego. Postanowiłem, że jeśli tak się stanie, to książka powędruje w ręce Mniszyska. Taki mały podarek za wytrwałe sianie ziaren prawdy i duchową opiekę…

Nie wiem ile osób miało tę książkę w rękach przede mną. Ktoś miał na pewno, bo na okładce jest odbicie stempla „Cena zniżona zł…gr…”. Chyba przeceniono ją z 22 na 5 złotych, ale wpis ołówkiem wyblakł i jest słabo widoczny. Natomiast od roku wydania (1953r.) stron tej książki nikt nigdy nie rozciął. 64 lata oczekiwała na pierwszego czytelnika.
Ktoś mógłby stwierdzić, że to pewnie kwestia tytułu. Tytuł musi zaciekawić. A ten chyba tylko straszył. Nawet nie. Strach to uczucie, z którym niektórzy chętnie się zmierzą. Ten tytuł musiał być po prostu niezwykle zniechęcający…
„Zagadnienia sztuki w działalności Hugona Kołłątaja” - rzeczywiście zachęt do lektury raczej niewiele, ale co tam - zajrzymy w tę otchłań zakurzonych treści...


Lektura rzeczywiście trochę staroświecka. Epokowe naleciałości w stylu:
„Dopiero prace (…) oparte na marksistowskiej metodzie naukowej w jedynie słuszny sposób przedstawiały H. Kołłątaja jako „przede wszystkim śmiałego burzyciela starego ładu w życiu społecznym, prekursora Polski burżuazyjnej, która stanowiła postęp wobec Polski feudalnej(…)”.
Tu warto na chwilę przystanąć. Zapamiętajmy przede wszystkim dwa słowa: „śmiały burzyciel”.
Dowiadujemy się, że H.K. był człowiekiem wszechstronnie wykształconym. Że w roku 1768 ukończył Akademię Krakowską. Potem wyruszył edukować się w Europie i tu ślad się dość gwałtownie urywa. Autor ma problem ze stwierdzeniem jakie zagraniczne uczelnie H.K. ukończył, bo na listach studentów żadnej z zagranicznych uczelni odnaleźć go nie jest w stanie. Ale to nie był w owych czasach problem, gdyż jak pisał Kołłątaj w jednym z listów: „we Włoszech (…) niezliczona liczba jest tych, którzy uczą prywatnie, jakem sam tego doświadczył (...)”.
Rewski pisze dalej tak: „Po pięciu latach studiów prawa i teologii wrócił Kołłątaj do kraju z papieską prezentą na kanonię krakowską. Tradycyjny u nas plan niezamożnego szlachcica, by zdobyć wiedzę i wstępne stanowisko jako podstawę do dalszego działania publicznego został uwieńczony powodzeniem(...)” – pisze autor.
Potem robi się jeszcze ciekawiej:
Rewski pisze o Hugonie K., że tuż po powrocie rozwinął „ożywione zabiegi nad ugruntowaniem swej trudnej dotąd sytuacji materialnej”. Uzyskuje kilka probostw (Krzyżanowice, Tuczępy, Mielec, Pińczów i Koniusza),  dokupuje mająteczków i dzierżaw rodziny Kołłątajów, kilka wiosek w Kieleckiem i Krakowskiem. Do tego „nabył on również z czasem nieruchomość w Warszawie na Solcu, gdzie umieścił swą „Kuźnicę” oraz kamienicę w Krakowie przy ul. Św. Jana 20. Jak zaznacza Rewski sprawa jest ważna, gdyż odsłania nam bazę ekonomiczną nie tylko publicznej, lecz i  prywatnej działalności Kołłątaja.
Ale to nie wszystko. Dowiadujemy się także, że „wrodzona zręczność Kołłątaja ułatwiła mu najpewniej nawiązanie stosunków z wybitnymi osobistościami, mecenasami sztuki i zbieraczami: zebrał nawet poważną kolekcję obrazów, którą przywiózł ze sobą do kraju”.


Z późniejszych inwentarzy kolekcji wynika, że było w niej 156 przedmiotów (głównie obrazów).

Cała reszta książki to roztaczanie nam obrazka o oświeceniowym erudycie, mecenasie sztuki, reformatorze, mężu stanu, czyli socrealistyczna proza hagiograficzna, a mówiąc językiem tubylczej młodzieży - „sweetfocia gimnazjalistki”.


Całość lektury pozwala nam jednak postawić szereg niewygodnych pytań i przypuszczeń, które  Rewskiemu jakoś nie przyszły do głowy.
Bo jakże to miałoby wyglądać? Niezamożny student, po opłacaniu prywatnych studiów ciągnie na wozach cenną kolekcję, złożoną z tylu obrazów? Dzieła sztuki  o wymiarach 2 na 3 łokcie - toż to przecież chyba cały konwój wozów z kuframi, bo przecież żaden miłośnik sztuki nie poniewierałby dzieł Poussina, Rubensa, czy Tiepola bez oprawienia w ramy.
No i jeszcze ta okazała lista nieruchomości nabytych tuż po odbytych studiach.
Skąd tak nagły przypływ gotówki tego nam autor nie wyjaśnia. Ale my możemy się głośno zastanowić, czy nie miało to związku z szalejącymi w owym czasie Komisjami Rozdawniczymi Koronną i Litewską.
Tak działalność owych instytucji opisuje Wikipedia:
„Według ówczesnych świadectw członkowie komisji dopuszczali się łupiestw i kradzieży, rozdzielając pomiędzy siebie lub swoich krewnych za bezcen dobra pojezuickie. Dobra i kapitały jezuitów przejmowali komisarze rozdawniczy, członkowie delegacji sejmowej, dworzanie i faworyci królewscy(…).
Wszelkie srebra kościelne oddano do mennicy nie wyłączając monstrancji.
W czasie likwidacji majątku dopuszczano się wielu malwersacji nagminnie dochodziło do przypadków korupcji.  Oblicza się, że nawet połowa materiału przesyłanego do mennicy mogła być przejęta na cele prywatne przez lustratorów i ich pomocników. Według ówczesnych świadectw, dochodziło do sytuacji, gdy ludzie klękali przed końmi, których szory były zrobione ze sreber pojezuickich znajdujących się na ołtarzach.
Ze sprzedaży naczyń kościelnych 1,5 mln złp przypadło Augustowi Kazimierzowi Sułkowskiemu, 600 tysięcy złp biskupowi wileńskiemu Ignacemu Jakubowi Massalskiemu tyle samo kanclerzowi Młodziejowskiemu. Znaczną sumę przekazano także królowi (...). Dopiero Sejm 1776 ustanowił komisję egzaminacyjną, która zajęła się działalnością KEN, komisji rozdawniczych i sądowych. Na wniosek biskupa płockiego Michała Poniatowskiego 22 października rozwiązał komisje rozdawnicze i sądowe, przelewając ich kompetencje na KEN(…)”.


No to teraz krótko o Komisji Edukacji Narodowej:
„Komisja powstała formalnie na mocy uchwały Sejmu z 14 października 1773. Przejęła dawne majątki skasowanego zakonu jezuitów. Głównym inicjatorem i architektem powstania Komisji był ksiądz Hugo Kołłątaj(…)”.

Czytaliśmy tu o pierwszej fali łupiestwa. Najprostszej do przeprowadzenia  i najefektywniejszej – srebro i złoto. Hugon chyba na tej fali nie popłynął. Być może był za młody, a być może ktoś ważniejszy stwierdził, że jeszcze nie jego kolej. Ale czy ktoś zapytał o dzieła sztuki i obrazy? Przecież ściany kolegiów jezuickich chyba nie wyglądały tak ascetycznie, jak protestanckie zbory?
Co się z nimi stało?  Otóż wydaje mi się, że zaopiekował się nimi nasz Hugon. I podejrzewam, że kierunek podróży większości dzieł był zupełnie odwrotny od sugerowanego przez Rewskiego. One do Polski wcale nie zawędrowały, lecz z niej wyjechały.
Zacytujmy kolejny ciekawy fragment naszej makulektury:
„Zasadniczą część kolekcji obrazów Kołłątaja przejął w trybie likwidacji jego długów zaprzyjaźniony z nim lekarz, baron Ludwik Strasser. Po śmierci Strassera, zamieszkałego w Łukówku (dwór koło Chełma Lubelskiego), w lipcu 1804 r. kolekcja przeszła w ręce jego spadkobierców. Dalsze jej losy nie są znane(…).
Rewski twierdzi, że Hugon bardzo żałował utraty tej najulubieńszej części zbiorów, ale cieszył się, że choć cztery obrazy ocalały z tej egzekucji i przeszły w ręce Stanisława Potockiego...
Tu pora na małe podsumowanie. Tylko cztery obrazy z „kolekcji” Kołłątaja są zidentyfikowane  i pozostają w Polsce. Z czego dwa namalowane przez sprowadzonego do Polski przez Hugona Kołłątaja - Dominika Estreichera,  więc nie przywiezione z europejskich studiów do Polski.
Żeby mieć jakie takie pojęcie, o jakie dzieła sztuki tu chodzi i o tym, co bezpowrotnie gdzieś zginęło, zamieszczam zdjęcie jednego z czterech „ocaleńców”, który uświetnia obecnie galerię muzeum w Wilanowie.

http://193.187.64.80/image.php/98_in_article/35_sztuka_rubens1599.jpg

Co do reszty obrazów”, to Rewski wyraża nadzieję, że może w przyszłości się odnajdą w Polsce lub w zbiorach zagranicznych…
W swej baśni Rewski twierdzi, że być może Kołłątaj nosił się z myślą odstąpienia kolekcji na rzecz szkolnictwa artystycznego, ale że stało się jak się stało, to do szkół przekazał jedynie kolekcję minerałów. Tyle zostało po naszym wielkim filantropie - „kamieni kupka”.


A my w następnym odcinku dowiemy się jakie były prawdziwe intencje i zamiary H.K., co do posiadanych przez niego obrazów, no i pójdziemy tropem innego zbioru – kolekcji medali Potockiego.

Na zakończenie dzisiejszej opowieści wyjawię Wam, co umożliwiło mi dalsze składanie części tych puzzli. To coś było już na pierwszej stronie wstępu, gdzie Rewski wymienia historyków, którzy zajęli sprawiedliwe stanowisko w sprawie zasług Kołłątaja i wymienia nazwisko jednego, którego osąd był znacznie surowszy. Ale powrót na pierwszą stronę odbył się okrężną drogą. Długo szukałem małego fragmentu tekstu, który zapadł mi w pamięć i nagle zniknął. Zły na siebie, że tak łatwo umykają mi ważne fragmenty zacząłem sprawdzać przypisy.

- Jeeeeest!!!

Przypis szósty ze strony 55:
„J.Morawinski, Galeria Wilanowska, Historia zbioru, rozdział IV: „Obrazy ze zbioru Hugona Kołłątaja i „sprawa o medale”, 1943, maszynopis w posiadaniu rodziny zmarłego historyka sztuki. Cenna ta praca, oparta na nieznanych materiałach źródłowych z wilanowskiego Archiwum Potockich, zwalcza zarzuty profesora T., pomawiające Kołłątaja o przywłaszczenie kolekcji medali St. K. Potockiego oraz drogocennych przedmiotów ze Skarbu Narodowego w r. 1794. Żałować należy, że studium J. Morawińskiego z dziejów kolekcjonerstwa nie ukazało się drukiem”.

No to mamy historię na małe śledztwo. Jest martwy autor cennej pracy, której nikt do dziś nie zna i pewnie nie pozna i mamy historyka (skróciłem nazwisko do litery "T" - bo bliżej poznamy go w następnym odcinku), który pomawia Hugona K. o kradzież medali.
Czyż nie piękny materiał na rozpoczęcie kolejnej części tej opowieści…

Wkrótce kontynuacja tej historii: cz. 2. Oświeceniowe Zaleszczyki.



tagi:

betacool
20 maja 2017 11:25
30     1715    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @betacool
20 maja 2017 11:54

Jak to mówi młodzież "zmasakrowałeś" :D

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @betacool
20 maja 2017 12:36

Świetny tekst! Ale dla Zbigniewa Rewskiego proszę o wyrozumiałość. Wszak książka pochodzi z 1953 roku, a jej Autor nie miał za komuny lekkiego życia, zwłaszcza kiedy samemu Moczarowi się naraził swoją "klerykalną postawą", czyli ratowaniem zabytków sakralnych na Warmii i Mazurach po 1947 r., kiedy do Polski z Włoch powrócił. A potem jeszcze dwa razy człowieka z pracy wyrzucali, aż go wreszcie na emeryturę odesłali. Ponoć w pracy i życiu prywatnym był człowiekiem odważnym i bezkompromisowym: http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Ochrona_Zabytkow/Ochrona_Zabytkow-r1991-t44-n2_(173)/Ochrona_Zabytkow-r1991-t44-n2_(173)-s112-114/Ochrona_Zabytkow-r1991-t44-n2_(173)-s112-114.pd

Ważne, że kilka ciekawych tropów dla badacza Makulektury Z. Rewski jednak zostawił;-)

Czekam na ciąg dalszy...

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
20 maja 2017 12:47

Bardzo cenna uwaga.

Ta książka sprawia wrażenie strasznie sztampowej laurki, ale jak się głębiej zastanawiam, to rzeczywiście wygląda na napisaną w sposób szczególny. Zostawia nam niezauważalne na pierwszy rzut oka wskazówki, za którymi warto pójść. W sumie dzięki tym wskazówkom powstała ta historia i jej dwie kolejne części.

Po 64 latach - historia jak z Archiwum X.

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool
20 maja 2017 13:44

RE-WE-LA-CJA, Panie Betacool... po prostu  re-we-la-cja !!!

Pochlonelam oczami notke jak... gabka... mysle, ze ta odnaleziona przez Pana ksiazka Rewskiego to taki rzeczywiscie TROP dla potomnych. Poraza mnie skala zlodziejstwa... nieprawdopodobna hucpa zwiazana z kasata jezuitow... i do dzis wmawiana narodowi cala ta hipokryzja i obluda... to cale "swieto ken"...

... oczywiscie najwieksze podziekowanie dla naszego Mniszysko... Jego ubiegloroczny wyklad na jubileuszowych BTK Rozetta byl rowniez rewelacyjnie odkrywczy... i niezapomniany !!! 

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @jolanta-gancarz 20 maja 2017 12:36
20 maja 2017 13:54

Im dłużej czytam ten ostatni akapit - ten przypis Rewskiego, tym bardziej wygląda mi na zakamuflowaną wskazówkę. A tych wskazówek w tej broszurze jest więcej... Teraz mam wrażenie, że w miejscach, które uważałem za szcególnie naiwne, on puszczał oko i zza grobu szeptał:

-"Hej gościu, który to czytasz, przecież w to nie uwierzysz"....

zaloguj się by móc komentować

betacool @Paris 20 maja 2017 13:44
20 maja 2017 13:56

Dzięki. W następnym odcinku, to się dopiero będzie działo. Opowieść płaszcza i szpady...

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool 20 maja 2017 12:47
20 maja 2017 14:29

Exactement...

... historia jak z Archiwum X.  Troche podobnie jak ze wspomnieniami sp. Woynillowicza.

Ja sadze, ze to jednak nie byl zwykly "przypadek", ze ten Rewski te ksiazke napisal... juz tylko zamieszczone przez Pana cytaty swiadcza dla mnie, ze Kollataj to zwykly zlodziej i nikczemnik "wysoko postawiony"... i juz po tym co Pan napisal wiem, ze te kollatajowskie "zagraniczne studia" nie byly za przyslowiowe "friko"... dzis tez nic sie nie zmienilo w tym temacie... studiowanie na zagranicznych uczelniach po prostu kosztowalo i nadal kosztuje... i albo sie ma pieniadze na studia albo sie ma "sponsora".  

Tak czy owak... ta kasata jezuitow ponad 200 lat temu to byla  OGROMNA  JUMA... dzis nie potrafie tego objac swoim rozumem... nie potrafie tego oszacowac... moja wyobraznia szaleje... ale chyba za bardzo bym sie nie pomylila jak bym powiedziala, ze mogly by to byc... nawet MILIARDY ZLOTYCH !!!

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool
20 maja 2017 16:10

Super. Mam nadzieję, że zgromadzisz dużą publiczność

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
20 maja 2017 16:14

Dziś rano (przed wklejeniem) miałem tremę jak na szkolej akademii. Ale gdzieś w środku czuję, żę z tego wszystkiego wyjdzie coś naprawdę dobrego.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool
20 maja 2017 16:19

Najważniejsze to nie opuszczać rąk, nawet jeśli nie ma ani jednego komentarza. Trzeba pisać, pisać i pisać...

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool 20 maja 2017 13:54
20 maja 2017 16:59

Oj, chyba On rzeczywiscie puszcza do Pan "oczko" zza grobu... przeczytalam ten link u Pani Gancarz... z tego wychodzi, ze On byl "kopalnia wiedzy i doswiadczenia"... kariera bolesna, ale wspaniala... nie idzie sie przyczepic.

Wydaje mi sie, ze intuicja Pana nie zwodzi... takie byly czasy, ze musial sie jakos "kamuflowac"... no i ten tytul ksiazki... "Zagadnienia sztuki w dzialalnosci Hugona Kollataja".

zaloguj się by móc komentować

adam-b @betacool
20 maja 2017 17:17

Czytam i w szufladkach coraz większy porządek się dzieje ... To co zawsze intuicja podpowiadała / a szkoły starały się zburzyć/ znajduje potwierdzenie w takich notkach jak ta dzisiejsza.Za młodu nie było czasu ; a raczej chęci ;-( , aby szukać i potwierdzać to,co fałszem się zdawało ...

Wracając do naszych baranów -może wyjdę na profana , bo nie jestem zbyt dobry w sprawach technicznych-ale zapytam .  Czy przestawienie liter w nagłówku makuleTKura.pl to świadomy zabieg ? Bo tytuł makulektura.pl jest chyba do kupienia ...

Szczęść Boże

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool 20 maja 2017 16:14
20 maja 2017 17:21

Zupelnie niepotrzebnie...

... a w ogole to swietnie, ze zaczal Pan od tego calego Hugona Kollataja, ktory jest "swietym" polskiej edukacji !!!

Weszlam sobie na WikiP... i poczytalam troche o tym ZBIRZE,  ZLODZIEJU... i  ZDRAJCY, ktory... bral udzial w insurekcji kosciuszkowskiej, a w 1792 roku naklanial krola Sanislawa Augusta Poniatowskiego aby przystapil do... konfederacji targowickiej !!!   To sie normalnie w glowie nie miesci co za  s*****syna czci sie dzis w naszej Ojczyznie.

W tym calym jego "biogramie" zreszta juz calkowicie skompromitowanym i zdemaskowanym jest dla mnie jedno "pocieszajace" zdanie... mianowicie ostatnie... ze zmarl w samotnosci po dlugiej i ciezkiej chorobie...

... i mam nadzieje, ze za swoje zbytki... smazy sie w piekle !!! 

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool 20 maja 2017 13:56
20 maja 2017 17:23

Super... i czekam cierpliwie. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Paris 20 maja 2017 17:21
20 maja 2017 17:50

Pytanie jeszcze, czy to hipotetyczne smażenie się w piekle, bardzo mu dokucza, bo wydaje mi się, że po następnym odcinku wiele osób z naszego grona może go uznać za wcielonego diabła.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @betacool 20 maja 2017 17:50
20 maja 2017 17:54

No...ksiądz podkanclerzy miał swoje narowy....

zaloguj się by móc komentować

betacool @Paris 20 maja 2017 17:21
20 maja 2017 17:56

Pytanie jeszcze, czy to hipotetyczne smażenie się w piekle, bardzo mu dokucza, bo wydaje mi się, że po następnym odcinku wiele osób z naszego grona może go uznać za wcielonego diabła.

zaloguj się by móc komentować

betacool @adam-b 20 maja 2017 17:17
20 maja 2017 18:03

To błąd był. Te błędy to będzie moja zmora. Mam syna z dysleksją. Sam w jej istnienie nie wierzyłem, ale z biegiem lat i ślepieniem się w ekran komputera ma wiara w to zjawisko niepomiernie urosła.Więc nie raz będę prosił o wybaczenie.

 

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

adam-b @betacool 20 maja 2017 18:03
20 maja 2017 19:12

Ale widzę się zbył ;-) ; Pisać, /!/ pisać,/!/ pisać,/!/  proszę /!/ :-)) -a ta dysleksja ... -czy ona aby, nie jest jak gender ? -za moich szkolnych czasów było na taką przypadłość /choć inaczej nazywaną/  antidotum -nazywano to dyktando ...A moje duże dzieci do dziś z sentymentem wspominają jak to-Żaba rzewnymi łzami, łżąc żebrzącego ... itd .-co im tata pisać kazał; starały się w dziedzinie  ortografii .

Proszę pisać .

Myślę,że za wcześnie ;/za krótko tu jestem/ ; ale niech tam ... PISZPAN  ...

Szczęść Boże.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @betacool 20 maja 2017 13:54
20 maja 2017 19:29

Może trzeba zająć się analizą tekstów z tamtych lat pod kątem przemycanych w nich treści, ukrytych przed okiem cenzora? Takie czytanie między wierszmi mieliśmy kiedyś za późniejszej, tej ponoć łagodniejszej komuny, opanowane do perfekcji. Czasem wbrew intencjom nadawców, zwłaszcza w mediach wszelkiego rodzaju. To było lepsze, niż wróżenie z fusów, albo wyrocznia delficka;-).

zaloguj się by móc komentować

adam-b @adam-b 20 maja 2017 19:12
20 maja 2017 19:32

Córka moja  najstarsza nakazała erratę - Żaba lżyła- coś w  tym jest  z  tą dysleksją ... ale  i tak nazwa z lekka zagraniczna ...

Szczęść Boże.

zaloguj się by móc komentować

betacool @jolanta-gancarz 20 maja 2017 19:29
20 maja 2017 20:26

Cay dzień mnie to męczy. Nie da rady tak tego zostawić.

zaloguj się by móc komentować

betacool @adam-b 20 maja 2017 19:12
20 maja 2017 20:30

Panie Adamie ten ból, to taki, że wiem jak napisać ale nie widzę, że jest źle napisane. Raczej chodzi i przestawianie literek, zjadanie końcówek niż o nie dostrżeganie rzab w rzułtej żece,

Szczęść Boże.

PS. To taka wspaniała wymówka dla osoby piszącej, a Pan mnie tu od razu demaskuje.

zaloguj się by móc komentować

betacool @valser 20 maja 2017 18:17
20 maja 2017 20:35

No ale mamy pewien zasadniczy problem, jak napisać, o takim gościu w epoce, która zleca ubieranie go w galoty od kostek aż po szyję i to uszyte ze złotego atłasu.

zaloguj się by móc komentować

adam-b @betacool 20 maja 2017 20:30
20 maja 2017 20:53

Adyć nie mam zlych intencyj , przepraszam  za mędrkowanie , piszpan ... ja dopiero się uczę ...

Szczęść Boże.

zaloguj się by móc komentować

betacool @adam-b 20 maja 2017 20:53
20 maja 2017 22:01

Adyć ja takoż. To się pisaniny uczymy wspólnie...

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @betacool
21 maja 2017 11:32

Gratuluję tematu i rozprawki... Dobra robota. Kołłątaj odkłamany i już się nie mogę doczekać dalszych Pana śledztw.

Po przyjrzeniu się pozostawionym przez cytowanego autora śladom przychylam się do opinii że wybrał on ten enigmatyczny tytuł roztropnie. A wręcz szyderczo :) 

zaloguj się by móc komentować

betacool @OdysSynLaertesa 21 maja 2017 11:32
21 maja 2017 12:24

Ja to już wiem. Czytam tę pracę jeszcze raz i po plecach przebiegaja mi ciarki, bo jestem w labiryncie zbudowanym z luster.

 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @betacool
21 maja 2017 14:05

Już się nawet przestałam dziwić, że każdy triumf jest zawsze uczczony świętem. Tak jak jest 1 maja, święto naszych okupantów, z korzeniami tkwiącymi w dalekiej przeszłości. Tak 14 października, obchodzimy Dzień Nauczyciela. I to nawet chętnie, bo ma on zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli, swoje doraźne walory. 

A oświecewniowcy się z nas tylko śmieją w kułak.

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool
21 maja 2017 15:01

To nie jest śmiech, to jest diabelski rechot - zapewniam.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować